Monthly Archives: Luty 2012

Oświecenie na Kanoniczej… Hugo Kołłątaj

Dziś mija dokładnie 200. rocznica śmierci niezwykłego księdza i filozofa w jednej osobie, jednego z najwybitniejszych myślicieli polskiego oświecenia i wielkiego patriotę.

Hugon Kołłątaj

Józef Peszka (1767–1831), „Hugon Kołłątaj” (przed 1812)

Kołłątaj urodził się daleko od Krakowa, bo w Derdekałach Wielkich na Wołyniu 1 kwietnia 1750 r.  Zmarł również daleko, bo w Warszawie 28 lutego 1812 r. cierpiąc z powodu choroby i samotności. W Warszawie został również pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.

Dlaczego wspominamy o Kołłątaju opisując dzieje filozofii polskiej w Krakowie? Zacznijmy od tego, że Kołłątaj kształcił się w tym mieście (tu uzyskał doktorat z filozofii w 1768 r.) a następnie studia kontynuował w Wiedniu. Powrócił do Krakowa w 1775 r. i uzyskał godność kanonika katedralnego. Wówczas, jak na kanonika przystało,  zamieszkał przy ulicy Kanoniczej 9. Później piastował urząd rektora zreformowanego UJ w latach 1782-1786, odnotujmy, że od 1782 r. mieszkał przy ulicy św. Jana 20 (na roku ul. św. Marka) w kamienicy opatów cysterskich z Jędrzejowa (zwanym później Kamienicą Kołłątajowską) . Kołłątaj w Krakowie przebywał do roku 1779, później udał się do Warszawy, ale to temat na zupełnie inną opowieść.

Z Krakowem wiąże się jednak bardzo ważny okres życia Kołłątaja, obok wpływu na uchwalenie Konstytucji 3 Maja bodaj najważniejszy. Chodzi bowiem o reformę Akademii Krakowskiej przeprowadzoną w latach 1777-1780 w imieniu Komisji Edukacji Narodowej. Reforma ta śmiało wprowadzała w czyn postulaty edukacyjne i filozoficzne polskiego oświecenia. W historii Uniwersytetu Jagiellońskiego reformy kołłątajowskie wyznaczają głęboką cezurę – można powiedzieć, że w wielu wymiarach jedyna uczelnia Korony przeskoczyła ze średniowiecznej scholastyki do nowoczesnej ówczAutograf Hugona Kołłątaja z 1791 r.eśnie nauki. Rangę uczelni miała podkreślać również nowa oświeceniowa nazwa: Szkoła Główna Koronna.

Jan Śniadecki – inny znaczący filozof polskiego oświecenia – tak scharakteryzował reformę kołłątajowską:

„Choćby był nic więcej nie zrobił, przez ten plan w teoryi piękny i w życiu prosty i zbawienny nabył już prawa do sławy w dziejach nauk polskich i do wdzięczności narodowej”.

Zachowały się do dziś niektóre akta wizytacji, które można obejrzeć w wersji elektronicznej oraz tutaj (warto zobaczyć także opis historycznego tła tego dokumentu).

Przytoczmy tutaj jeden z wniosków edukacyjnych Kołłątaja, przybliżający to, czym w praktyce miało być polskie oświecenie (poniższy tekst podaję w transkrypcji dokonanej przez Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, większy fragment można znaleźć tutaj).:

„Pedantyzm zazwyczaj wkrada się w głowy tych, którzy samymi tylko zatrudniają się naukami. Akademia krakowska do dawnego nauk i dysput przyuczona sposobu, długo by tej podlegała chorobie, gdyby się temu skutecznym nie zapobiegło środkiem. Widzi się za tym rzeczą arcypożyteczną, ażeby w Akademii jeden lub dwaj z majętniejszych i poważniejszych wieczorowe utrzymywali posiedzenia, na których wszyscy Akademicy znajdować by się mogli, przepędzając godzin kilka na konwersacjach uczonych i zabawnych. Jeden człowiek z dobrym gustem na takowych znajdujący się posiedzeniach udzielałby go drugim. Naganione łagodnie i rozsądnie uporczywe jednego zdanie, poprawiałoby wszystkich, nauczyliby się akademicy, iż nie zawsze i jednym sposobem o naukach mówić trzeba, lub że o naukach tylko z katedry gadać można”.

Warto zwrócić uwagę na nowe podejście do nauki, które promował Kołłątaj. Nauka miała być przybliżona życiu a nie wykładana jedynie ex catedra, bo nauka miała przemieniać życie – naprawiać błędy oświecając i uszlachetniając je. Interesujące jest to, że Kołłątaj jako remedium proponuje dyskusje interdyscyplinarne – można go więc uznać, za polskiego prekursora działalności interdyscyplianrnej. Krakowski kanonik nawiązywał do ideału humanistycznego, naukowca otwartego na prawdę w jej wszystkich wymiarach – stąd dyskusja proponowana przez niego nawiązuje do wzorców dyskusji humanistycznych rozwijających się wokół Akademii na przełomie XV i XVI wieku. Wówczas jednak zatryumfowal konserwatyzm krakowskiej wszechnicy, a oświecenie było w dużej mierze powrotem do realizacji tamtych zamierzeń. Oczywiście kontekst był już inny, ale nas powinno zainteresować to, że Kołłątaj wprowadzając do uniwersytetu nowoczesne ówcześnie nauki ścisłe z drugiej strony próbował przeciwdziałać rysującemu się dogmatyzmowi specjalizacji, który do dziś jest utrapieniem środowisk naukowych. Ten krótki, acz uroczy fragment koncepcji Kołłątaja jak widać odsłania przed naszymi oczyma zupełnie nieoczekiwane i piękne karty polskiej myśli filozoficznej.

Plan Kołłątajowski

Warto tu również wspomnieć o tym, że Kołłątajowi Kraków zawdzięcza również sporządzenie dokładnego planu miasta wraz z przedmieściami, wykonanego Roku Pańskiego MDCCLXXXV (dla niełacinników – chodzi o rok 1875). Plan miał służyć celom kołłątajowskiej reformy krakowskiego uniwersytetu – chodziło o inwentaryzację dóbr należących do Alma Mater.  Jak widać duch naukowej metodyki przyświecał temu dziełu – ten piękny widok kartograficzny jest więc równocześnie pamiątką myśli oświeceniowej. Jak widać, w przeciwieństwie do francuskiego oświecenia, w Polsce oświecenie miało wymiar praktyczny – chodziło o naprawę państwa i właściwe urządzenie relacji społecznych. Plan Kołłątajowski to materialny ślad praktycystycznego nastawienia polskiej filozofii, tym razem w wydaniu oświeceniowym.

Warto poświęcić nieco czasu i obejrzeć skan planu w dużej rozdzielczości – w ramach rozrywki warto spróbować przyporządkować dzisiejsze części Krakowa do ówczesnych przedmieść. Więcej na temat planu można znaleźć na stronie poświęconej archiwalnym planom Krakowa.

Niestety czasy były wówczas tragiczne, a Kołłątaj doświadczył boleśnie historii, która zniweczyła na jego oczach dzieło życia. Jak pisał Jan Śniadecki:

„Obrońca swobód ludzkich , wysłużył sobie dziesięcioletnie więzienie. Tyle dobrego zrobiwszy Akademii Krakowskiej, patrzył na jej upadek i na zgubę wszystkich swoich koło niej starań. Dostojność ministra opłacił tułactwem, niewolą i nędzą. Zgoła ludzie zawistni, przygody polityczne i samo przyrodzenie, jakby się to wszystko zmówiło na udręczenie jednego człowieka”.

Dziś budynek przy ul. Kanoniczej 7 jest nadal związany z kanonikami katedry na Wawelu, dzięki którym znalazł tam miejsce Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Dziś w domu Kołłątaja nadal rozwija się filozofia – mają tu miejsce liczne sympozja i konferencje filozoficzne. Tutaj również powiększa się co semestr grono dyplomowanych filozofów, którzy w tym miejscu zdają egzaminy dyplomowe lub bronią rozpraw doktorskich albo zdają kolokwia habilitacyjne. Zapewne Kołłątaj w najśmielszych przypuszczeniach nie zgadłby jakie będą losy miejsca, z którym był związany. Miejmy nadzieję, że byłby zadowolony ze stanu dzisiejszego – być może urzekła by go filozofia w nauce ks. prof. M. Hellera – wszak Kołłątaj uważany jest w filozofii polskiej za pierwszego prepozytywistę i jak widzieliśmy bliska mu była idea dyskusji interdyscyplinarnych!

Kanonicza 9 –  po spotkaniu filozofów (fot. A. Walanus)

Dla zainteresowanych:

Ps. Wiele uroczych zdjęć ze spotkań filozoficznych przy ul. Kanoniczej 9 można znaleźć na stronie p. Adama Walanusa:

  • Spotkanie reaktywujące Sekcję Filozofii Przyrody Koła Naukowego Studentów Filozofii UPJPII, 17.01.2012 r. [zdjęcia]
  • Language – Logic – Theology, Copernicus Center International Seminar, 9.12.2011 r. [zdjęcia]
  • Jubileusz ks. prof. M. Hellera, 22.10.2011 r. [zdjęcia]
  • Spotkanie filozofów z astronautą (G. Zamka) [zdjęcia]

Dodaj komentarz

Filed under Kanonicza, oświecenie, oświecenie, XVIII wiek

Filozofia na krakowskim Kazimierzu… o Katharsis i Kore (Andrzej Szczeklik)

Ten wpis miał być zupełnie inny – dotyczyć miał najsłynniejszego polskiego neomesjanisty. Jednak w ostatni piątek, czyli 3 lutego 2012 r., zmarł prof. Andrzej Szczeklik (1938-2012) – jeden z ciekawszych i niestandardowych współczesnych krakowskich filozofów.

Zamiast szkicu biograficznego A. Szczeklika – z konieczności długiego – przytoczmy tu fragment jednego z nekrologów, które doskonale streszczają dokonania tej postaci:

Andrzej Szczeklik (fot. Lech Polcyn, Creative Commons)

„Wybitny Lekarz, Uczony, Nauczyciel wielu pokoleń lekarzy, były Rektor Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie i Prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum, Twórca i wieloletni Kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych UJ CM, V-ce Prezes Polskiej Akademii Umiejętności, Członek Rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk”.

Ten wpis zatem skieruje nas w stronę krakowskiego Kazimierza i w rzadko wspominane przez historyków rejony filozofii medycyny.

Nie jest tajemnicą, że Kraków od wieków przyciągał słynnych medyków, dość wspomnieć iż przed wiekami bawił tu nawet przez pewien czas nawet sam tajemniczy Paracelsus. Filozofia w kontekście medycyny ma tu więc bardzo długą tradycję, do której zapewne jeszcze wielokrotnie wrócimy, a dziś zapraszam na rzut oka na najnowszą kartę tej historii.

Szpital przy ulicy Skawińskiej 8  jest jednym ze starszych krakowskich szpitali. Ufundowany został przez gminę żydowską w 1861 r., niestety uległ ciężkim zniszczeniom pod koniec II wojny światowej, gruntownie odremontowany i rozbudowany po 1989 r. To właśnie tutaj ma swą siedzibę II Katedra Chorób Wewnętrznych UJ. To tutaj do pierwszych dni lutego pracował prof. Szczeklik pełniąc funkcję ordynatora Oddziału Klinicznego Kliniki Alergii i Immunologii. Wydaje mi się, że to miejsce najsilniej związane jest z postacią wspomnianego naukowca.

Andrzej Szczeklik znany był w świecie medycznym jako wybitny naukowiec (jeden z najczęściej cytowanych polskich uczonych) i doskonały lekarz.  W wielu wspomnieniach pojawia się również słowo „humanista”, choć on sam unikał takiego określenia. Nie jest to jednak złe określenie – mamy tu bowiem do czynienia z osobą o szerokiej wiedzy humanistycznej łączonej z wiedzą ścisłą, słowem tak, jak wyglądało to we wzorze klasycznego humanisty (nie mylić z dzisiejszą humanistyką).

proj. okł. Olgierd Chmielewski

proj. okł. Olgierd Chmielewski

Szczeklik na bazie swej praktyki lekarskiej napisał dwa znaczące zbiory esejów: Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki (Znak, Krakow 2002) oraz  Kore.O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny (Znak, Kraków 2007). To właśnie w nich zawarł swe interesujące koncepcje z filozofii medycyny, okraszone odwołaniami mitologicznymi, erudycyjną wiedzą i pięknymi obrazami.

Mitologia grecka była dla Szczeklika filozoficznych przewodnikiem po współczesnej medycynie. To właśnie mitologia, która stała się podstawą humanistycznej kultury europejskiej, wyznaczała główne punkty odniesienia dla tego myśliciela. Odwoływał się do niej często i z wyraźną pasją, dostrzegając we współczesnej medycynie nowe realizacje mitologicznych archetypów.

Od początku lektury prac Szczeklika uderza obraz przepojony humanizmem, medycyna jawi się tam raczej sztuka, a nie kolejna z nauk pozytywistycznej proweniencji:

„Medycyna i sztuka wywodzą się z jednego pnia. Obie biorą początek w magii – systemie opartym na wszechmocy słowa” (Katharsis).

Andrzej Szczeklik (fot. A. Walanus)

Odwołując się do Hipokratesa Szczeklik widział istotę medycyny w procesie oczyszczenia (katharsis) pacjenta,  oczyszczenia, które obejmowało ciało i duszę człowieka. To właśnie holistyczne (całościowe) podejście do człowieka, bardzo często odwołujące się do myśli Jana Pawła II, było motywem przewodnim filozoficznych rozważań Szczeklika. Jego wizja medycyny szła pod prąd dzisiejszym tendencjom biurokratyzowania tego zawodu (vide ciągłe problemy z NFZ i ostatnie protesty lekarzy wobec biurokratycznej reformy). Była to wizja mocno idealistyczna i przepojona humanizmem, ale co najważniejsze – wcielana w życie.  Wizję tę przybliża na przykład  następujący cytat:

„Spójrzmy na esencjalną sytuację medycyny, która odsłania istotę tego zawodu. Jest nią spotkanie dwóch ludzi. Chorego z lekarzem. Na wołanie chorego o pomoc lekarz odpowiada, zwykle nie głosem, lecz uśmiechem, gestem, mówiąc: «Stanę obok ciebie. Nie opuszczę cię. Razem spojrzymy w twarz śmiertelnemu niebezpieczeństwu». Wołanie chorego staje się lekarza powołaniem. Wówczas w to spotkanie dwóch ludzi wchodzi mit. Lekarz i chory zaczynają śnić ten sam, pradawny sen. Razem ruszają na poszukiwanie eliksiru życia” (tamże).

Refleksje Szczeklika dotykały różnych aspektów życia ludzkiego. Dla przykładu wspomnijmy tu jego rozważania o czasie i rytmach:

„Nie tylko świat przenika nas rytmami. Rytmy są także w nas. W organizmach naszych przebiega rytmicznie tak wiele zjawisk – od oczywistych, jak sen i czuwanie, aż po najbardziej ukryte, jak wydzielanie hormonów do krwi – że dla wytłumaczenia ich przedziwnej regularności i synchronizacji zaczęto się posługiwać obrazowym pojęciem zegara biologicznego. […] Wydaje się, iż mechanizm zegara stanowi cykl powtarzających się reakcji: transkrypcji genów i syntezy białek. […] W mechanizmie zegarowo-genetycznym zbiegają się i współbrzmią rytmy świata zewnętrznego i wewnętrznego” (tamże).

Nie sposób przytoczyć tu wszystkich interesujących myśli, wpis ten rozrósłby się do długiego artykułu. Pozostaje więc zaprosić do lektury książek A. Szczeklika Katharsis i Kore. Dziś ma się odbyć pogrzeb tego niezwykłego filozofa na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Zakończmy ten wpis słowami A. Szczeklika:

„W każdym zawodzie istnieją sytuacje esencjonalne, które odsłaniają jego twarz. I tak istotą medycyny jest spotkanie lekarza z chorym. […] Trzeba wysłuchać opowieści chorego, pamiętając, że dla opowiadającego jest to sytuacja pierwszorzędna, a dla słuchającego, że któraś z tych opowieści może stać się jego własną historią, jego chorobą” (z wykładu po otrzymaniu doktoratu honoris causa UJ w 2009 r.).

A. Szczeklik i J. Woleński podczas rozmowy w auli PAU (2008)

Dla zainteresowanych

1. Andrzej Szczeklik, Cierpienie (fragment książki Katharsis).

2. Andrzej Szczeklik, Granice medycyny (plik DOC).

3. Wrażliwość lekarza. Z Profesorem Dr. Andrzejem Szczeklikiem rozmawia Andrzej M. Kobos.

4. Olga Woźniak, Prof. Andrzej Szczeklik: Medycyna to sztuka rozmowy.

5. Magdalena Bajer, Lekarz to musi być ktoś, kto zaciśnie zęby i nie zrezygnuje z walki.  Potrzebny jest upór (opowieść o rodzinie Szczeklików z Pilzna z serii „Rody uczone”).

6. Andrzej M. Kobos, Lekarz wobec Anake (refleksje na temat książki Katharsis)

7. Michał Jasieński, Rubato serca, genom i odwieczny puls medycyny (refleksje na temat książki Katharsis)

8. Numer specjalny czasopisma PAUza Akademicka 157 (2012) poświęcony pamięci A. Szczeklika

Dodaj komentarz

Filed under filozofia medycyny, humanizm, Skawińska, XX wiek, XXI wiek