O pożytkach z jedzenia węży, jaszczurek i ropuch…. albo porady brata Mikołaja z Polski czyli przyczynek do rozważań o rewolucyjności krakowskich dominikanów. (Nicolaus de Polonia)


Dzisiaj przeniesiemy się w okolice ulicy Stolarskiej, do klasztoru dominikanów. Będziemy tu wracać jeszcze wielokrotnie, bo ojcowie dominikanie zapisali się w pamięci Krakowian nie tylko jako kaznodzieje. Rozpoczniemy od postaci, która chronologicznie rzecz biorąc jest pierwszym krakowskim uczonym, którego bez wątpienia można nazwać filozofem. Co więcej, był to filozof który wniósł interesujący wkład do filozofii średniowiecznej, choć poszedł odmiennymi ścieżkami od Tomasza z Akwinu.

Tak mogła wyglądać praktyka medyczna w średniowieczu (Bibliotheque Nationale de France)

Kraków od dawna miał szczęście do medyków o zacięciu filozoficznym. Pierwszym znanym szerzej na kartach historii jest dominikanin, brat Mikołaj, który swą praktykę lekarską rozwijał z dużym powodzeniem w krakowskim klasztorze.

O życiu Mikołaja wiemy stosunkowo niewiele: urodził się ok. 1225-1235 r. prawdopodobnie na Śląsku (Ganszyniec: „Pochodzenia niemieckiego, narodowości polskiej”), dwadzieścia1 lub trzydzieści lat 1270 uczył się w Montpellier, następnie w 1278 r. został nadwornym lekarzem Leszka Czarnego i przeniósł się do Krakowa, gdzie zmarł ok. 1316 r.

Znany pod imionami: Nicolas de Polonia, Nicolas de Bohemia, Nicolaus Polonus, Nicklas von Monpolir, Nikolaus von Mumpelier, Mikulás z Polski, Mikołaj z Polski. Niestety nie znane jest żadne ikonograficzne przedstawienie Mikołaja.

Średniowieczny fresk z Anagni (Włochy) przedstawiający wyimaginowane spotkanie ojców patologii humoralnej – Hipokratesa i Galena (Wikipedia)

Jak piszą William Eamon i Gundolf Keil Mikołaj z Polski był pierwszym, który przeciwstawił się oficjalnej nauce medycyny, uważają go więc za pioniera XIII-wiecznego ruchu medycyny alternatywnej. Mikołaj przeciwstawiał się zwiększaniu nacisku na scholastyczne teoretyzowanie w medycynie kosztem rozwijania praktycznej sztuki medycznej.   Jego pobyt w Montpellier przypadł właśnie na okres, w którym dokonywało się tworzenie medycyny „głównego nurtu” będącej opracowaniem medycyny Hipokratesa i Galena – wspomniani autorzy proces ten nazwali scholastyzacją medycyny starożytnej, a Mikołaja uznali za twórcę nurtu alternatywnego. Jak więc widać, pojęcie medycyny alternatywnej ma długie tradycje. A z ciekawości – proponowano wówczas swoistą matematyzację teorii medycznej: wyróżniano i kwantyfikowano stopnie oddalenia od równowagi organizmu.

Tak można przedstawić sobie koncepcję równowagi czterech humorów: krew, śluz (flegma), żółć, czarna żółć (Wikipedia).

Mikołaj uważał jednak, że praktycznie zorientowana sztuka radzi sobie lepiej z leczeniem od ścisłych konstrukcji teoretycznych (wostatnich czasach podobną tezę głosił niedawno zmarły A. Szczeklik).

W przypadku Mikołaja odrzucenie prymatu teorii miało jednak interesujące podłoże filozoficzne. Rozważając bowiem działanie teriaku, leczniczej mieszaniny uważanej za panaceum, sądził Mikołaj, że jej działania nie da się wywnioskować z wiedzy o działaniu poszczególnych składników (byłby więc antyredukcjonistą i zwolennikiem nowocześnie brzmiącej synergii). Jak piszą komentatorzy: „Dla lekarzy i filozofów przyrody trzynastego wieku teriak symbolizował ściśle empiryczny element, nieredukowalny do racjonalnych, teoretycznych kategorii, w przyrodzie” (s. 186-187). Dla Mikołaja obserwacja ta oznaczała podważenie wiary w możliwość tłumaczenia tego typu substancji w ramach systemu scholastycznego. Myśl niezwykle odważna jak na XIII wiek! Odrzucenie tradycji medycyny scholastycznej było więc wyciągnięciem konsekwencji filozoficznej z problemów epistemologicznych praktyki medycznej. Alternatywa nasuwała się sama – zwrot do empirycznych badań oddziaływań substancji. Mikołaj traktował ją bardzo skrajnie – proponował metodę skutecznego leczenia bez znajomości przyczyn prowadzących do wyzdrowienia.

Koncepcja czterech humorów

Tak w renesansie wyobrażano sobie koncepcję czterech humorów, którą odrzucił Mikołaj z Polski.

Czy można myśleć o Mikołaju jako o pradziadku koncepcji medycyny opartej na faktach (evidence based medicine)? Z pewnością koncepcje te dzieli ogromna odległość, zapewne twórcy nowoczesnej koncepcji nie inspirowali się rozważaniami średniowiecznego medyka, ale wspólne obu koncepcjom jest porzucenie poszukiwania wyjaśnień przyczynowych i dowartościowanie obserwacji. Z pewnością inne były również pobudki do tworzenia tych koncepcji – dla Mikołaja był to religijny zachwyt Tajemnicą świata niezgłębialną w swej ostatecznej instancji rozumem ludzkim. Działające substancje będące wytworem natury – zwane empirykami – działały więc według niego w cudowny sposób, będący konsekwencją boskości Boga-Stwórcy.

Koncepcja Mikołaja jest więc specyficzną wersją argumentu God of the gaps, o tyle interesującą, że otwierała ówczesną średniowieczną medycynę na rozwój poprzez odrzucenie dogmatycznego przywiązania do tradycji Hipokratesa i Galena oraz poprzez otwarcie na badania empiryczne, choć posiadała wszystkie wady tej argumentacji. Co więcej zbliżyła się ona była ona do okultyzmu (sam Mikołaj cenił wysoko filozofię Hermesa Trismegistosa i odwoływał się do niej) – była ona w dużej mierze rodzajem magii naturalnej (magia naturalis).

Ropucha paskówka (fot. Marek Szczepanek, Wikipedia). Według Mikołaja ropuchy miały niezwykłe zastosowania… Kto dziś pomyślałby o ropuchach jako szczególnych przejawach mocy przyrody pochodzącej od Boga?

Można więc patrzeć na Mikołaja jako na prekursora późniejszej o co najmniej dwa wieki renesansowej filozofii przyrody. Filozofia ta wyjaśniała rzeczywistość odwołując się do mocy tkwiących w rzeczach naturalnych, mocy które były wynikiem boskiego zrządzenia i od niego posiadały swą siłę. Dziś taka koncepcja filozofii budzi zrozumiały opór, ale warto o niej pamiętać jako o jednym z etapów rozwoju myśli filozoficznej. Uderzające jest to, że odrodzenie filozofii XIII wieku wywołane odzyskaniem dzieł starożytnych naukowców przyniosło zapowiedź pomysłów, które stały się dominującymi w okresie zwanym Renesansem, niestety były one krokiem w kierunku irracjonalizmu.

Dziś rozwój badań empirycznych pozwolił zapełnić dziury w wiedzy, które zainspirowały Mikołaja do stworzenia koncepcji empiryków – irracjonalność tych elementów była więc wynikiem zbyt radykalnego podejścia do trudności w wytłumaczeniu zjawisk naturalnych. Z tego powodu jego koncepcje są dziś dziś albo jedynie ciekawostką dla historyków nauki albo pożywką dla ludzi spragnionych okultyzmu. Nas jednak na drodze filozoficznej interesuje powinna interesować tylko ta pierwsza kwestia.

Matthias Withoos (1627–1703)

Kilka ciekawostek:

  • Najważniejsza praca Mikołaja Antipocras zachowała się tylko w jednym manuskrypcie (Berlin, codex Philipis, 1672).
  • Ze względu na wskazówki dotyczące leczenia bólu zębów Mikołaj uważany jest za prekursora dentystyki w Polsce.
  • Jak podaje Rocznik Traski Mikołaj był postacią o dużym wpływie na otoczenie (co przypisywano sukcesom jego medycyny): najpierw przekonał braci dominikanów, a następnie samego Leszka Czarnego, by wprowadzić do jadłospisu węże, jaszczurki i żaby. Jeśli była to prawda to płynęłyby stąd dwa interesujące wnioski: żaby zagościły na stołach książęcych tu już w XIII w. no i mamy tu przykład tryumfu kultu zdrowego jedzenia. No cóż, trudno by chyba dziś było na bazie rad Mikołaja z Polski powtórzyć sukces, jaki odniosła na naszych oczach kuchnia św. Hildegardy… A może warto przez ten jaskrawy przykład porad Mikołaja popatrzeć na dzisiejsze ślepą ufność wielu ludzi w naturalną moc medycy średniowiecznej.
  • Dla zainteresowanych koncepcją Mikołaja podaję jego oryginalny przepis na puluere buffonis (mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy jego realizacja): „Weź trzy lub cztery ropuchy, włóż je do nowego garnka i zlep go gliną tak, żeby pary nie mógł wypuścić; potem postaw to przy ogniu tak daleko, aby ropuchy wewnątrz nie spaliły się, lecz tylko wysuszyły; i po dźwięku poznasz, jeśli garnkiem potrzęsiesz, że są tak dobrze wysuszone, że można je sproszkować. Wtedy wyjmij je z garnka […] i roztłucz drobniutko w moździerzu. Potem schowaj w naczyniu szklanem, dobrze zalepionem, aby nie mogły wyparować” (Experimenta).
  • Jeśli wierzyć Janowi Długoszowi, to empiryczne zainteresowania przyrodą w związanym z magią naturalną nurcie alchemicznym przetrwały w krakowskim klasztorze braci dominikanów co najmniej do XV w. Wówczas to, w marcu 1491 r., gdy „zabawiali się alchemią” doprowadzili do poważnego pożaru, który pochłonął nie tylko kościół św. Trójcy i klasztor dominikanów ale również klasztor franciszkanów, pałac biskupi oraz dużą część miasta (pożar objął m.in. ulicę Grodzką, Bracką, Gołębią i Poselską; zob. Jana Długosza kanonika krakowskiego dzieła wszystkie. T. 14, Historiae Polonicae libri XII, t. 5, Kraków 1873, s. 342).

Klasztor dominikanów współcześnie… po kilku poważnych pożarach.

Warto zobaczyć:

oraz w językach obcych:

1 W Experimenta znajdujemy wzmiankę, że był lekarzem (medicus) polskim, który spędził dwadzieścia lat w Montpellier.

fot. Wiseacre Gardens

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under filozofia medycyny, Stolarska, Uncategorized, XIII wiek, średniowiecze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s