650 rocznica powołania Studium Generale – fundamentu krakowskiej filozofii


Obchodzimy dziś jedną z najważniejszych dla polskiej filozofii rocznic. 12 maja 1364 r. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego założono w Krakowie Akademię, która zwana była Studium Generale. Dlaczego ta rocznica jest tak ważna? Sądzę, że zadecydowała ona o tym, że Kraków stał się miastem filozofów – od przeszło 650 lat nieprzerwanie działają pod Wawelem kolejne pokolenia filozofów. Choć upłynęło już tyle wody w Wiśle i przebrzmiało tak wiele pomysłów na uprawianie filozofii, to Kraków wciąż przyciąga coraz to nowych miłośników mądrości.

Wykład uniwersytecki w XVI wieku (fot. Wikipedia)

O tym, że dla rozwoju nauk, a filozofii w szczególności fundacja akademii miała kluczowe znaczenie przekonuje nas fragment supliki kierowanej przez króla do papieża Urbana V rezydującego w Awinionie:

„Z powodu wielkiej odległości innych wszechnic o przeszło 40 dni drogi, nauka w tych krajach jest upośledzona, a liczni szlachetni klerycy z Polski, jedni schwytani, inni uwięzieni, zmarli lub umierają w niewoli”

Papież rychło przychylił się do prośby, a symboliczna data 12 maja 1364 r. związana jest z wystawieniem królewskich przywilejów organizujących uczelnię i stwarzającymi podstawę jej bytu materialnego. Nauka rozpoczęła się dopiero w roku 1367 na trzech wydziałach: sztuk wyzwolonych (1 katedra), medycyny (2 katedry) oraz prawa (8 katedr). Swoistym ewenementem było to, że wydział prawa posiadał aż 5 katedr prawa rzymskiego (cywilnego), co wskazuje na prawniczy charakter Studium Generale. Co ciekawe ta prawnicza orientacja wydała po kilkudziesięciu latach wybitnych myślicieli takich jak Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic.

Wzorem dla Studium Generale stał się uniwersytet boloński, choć nie było to dokładne naśladowanie pierwowzoru. Najciekawsze zapewne jest dziś to, że rektor wybierany był spośród studentów. Inną ciekawostką – niestety nieco smutną – było to, że Mistrz wydziału Artium wykładał dla największej liczby studentów, a otrzymywał najniższe uposażenie spośród uczonych uniwersyteckich (filozof otrzymywał 10 grzywien srebra, czyli ok. 1,9kg; medycy otrzymywali po 20 grzywien srebra, natomiast prawnicy dostawali aż 40 grzywien srebra!). Niestety już od samego początku honoraria dla filozofów były najmniej szczodre…

O początkach pierwszego polskiego uniwersytetu wiemy stosunkowo niewiele. Niepewna jest choćby lokalizacja: zapewne część zajęć odbywała się na wzgórzu Wawelskim (in castro Cracoviensi seu in universitate studii), inne hipotezy mówią o tym że filozofii uczono w szkole przy kościele Mariackim.

Tablica pamiątkowa przy pl. Wolnica nr 11 (fot. A. Kobos, Zwoje)

Budynki uniwersyteckie zaczęto budować za życia króla na  Kazimierzu, w okolicy dzisiejszego placu Wolnica. Na jednej z narożnych kamienic (nr 11, przylegająca do ul. Bocheńskiej) znaleźć można wysoko umieszczoną tablicę informującą o odnalezieniu w roku 1868 w tym miejscu reliktów budynków uniwersyteckich. To tyle co pozostało po pierwotnym założeniu, co do którego są duże wątpliwości, że spełniało kiedykolwiek funkcję uniwersytecką.

Filozofia – jak w każdym uniwersytecie średniowiecznym – stanowiła podstawę nauczania. Nauczana była na wydziale sztuk wyzwolonych (Artes Liberales), którego ukończenie otwierało drogi dalszej kariery uniwersyteckiej. Filozofia w ramach średniowiecznych uniwersytetów spełniała więc rolę propedeutyki nauk. Tak więc każdy uczony, musiał być filozofem! Czyż nie były to złote czasy filozofii?!

Swoisty program rozwoju kulturowo-intelektualnego Polski, któremu miał służyć uniwersytet, zawarty został w doskonale znanym fragmencie dokumentu Kazimierzowskiego. Przeczytajmy go raz jeszcze, zwracając uwagę na wskazywaną rolę uniwersytetu:

„[…] w mieście naszym Krakowie wyznaczyć i urządzić miejsce, w którym by studium generale w każdym dozwolonym wydziale kwitnęło […]. Niechże więc tam będzie nauk przemożnych perła, aby wydawała męże dojrzałością rady znakomite, ozdobą cnót świetne i w różnych umiejętnościach biegłe. Niechaj otworzy się orzeźwiające źródło, a z jego pełności niech czerpią wszyscy naukami napoić się pragnący. Niechże do tego miasta Krakowa zjeżdżają się swobodnie i bezpiecznie wszyscy mieszkańcy królestwa naszego i krajów przyległych, ale i inni ze wszystkich stron świata” (cyt za: F. Kiryk, Nauk przemożnych perła, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1986).

Uniwersytet miał w zamyśle średniowiecznych teoretyków państwa odgrywał bowiem trudną do przecenienia rolę. Uniwersytet stanowił bowiem w państwie trzecią – obok stanu królewskiego (regnum) oraz stanu kapłańskiego (sacerdotum) – władzę i trzeci filar elity średniowiecznego społeczeństwa. Nie dziwi w tym kontekście, że władcę odmawiającego prawa istnienia studium uważali teoretycy za tyrana. Fundacja uniwersytetu w Krakowie stanowiła więc istotny skok cywilizacyjny ówczesnej Polski, co więcej w tej części Europy był to dopiero drugi ośrodek naukowy (po uniwersytecie cesarskim w Pradze założonym w 1347 r.).

Historycy zgodnie wskazują, że powstanie uniwersytetu nie było wyrazem rozwoju lokalnej tradycji naukowej, stanowiło raczej wynik zewnętrznych, pozanaukowych potrzeb. Trzeba więc i z tego punktu widzenia docenić dalekowzroczność naszej ówczesnej władzy, która potrafiła dostrzec takie potrzeby.

Odnośnie kształtu filozofii uprawianej w Studium Generale wciąż wiemy bardzo niewiele. Zaskakujące jest to, że choć uniwersytet kazimierzowski działał tylko do 1370 roku i w zakresie filozofii wypromował tylko 6 (słownie: sześciu) magistrów, to zbudował on w Krakowie silną tradycję naukową (ciekawe co na to zwolennicy współczesnego „uniwersytetu” masowego). Odwołano się do niej po kilkunastu latach, tworząc z inicjatywy św. Jadwigi nowe, solidne podstawy dla funkcjonowania Akademii Krakowskiej, która bez przerw działa już do dnia dzisiejszego.

*  *  *

A z okazji trwających już w najlepsze w Krakowie juvenaliów dla wszystkich studentów (nie tylko filozofii) zamieszczam fragment przemówienia Stanisława ze Skarbimierza o dawnych problemach studentów zaczerpniętych z mowy zatytułowanej Sermo ad clerum:

„Zatem, najdrożsi, chciejcie zbliżać się do Studium nie jak włóczędzy, uchylający się od wpisu, nie jak lubieżni, ścigający zmysłowe popędy, nie jak zawzięci burzyciele Uniwersytetu, nie jak rozproszeni tam i tu fałszywcy, nie jak dumni, mało poważający magistrów i innych, nie jak nie oddający magistrom należnej im opłaty szalbierze, nie jak uparci, nie wypełniający nakazów rektora, nie jak występni skandaliści, obcujący z Żydami w niedopuszczalnych wypadkach, nie jak Żydów albo innych ludzi bez powodu i bez prawa krzywdzący lub unikający, nie jak pyszni, chwalący się głupio gałęzią rodu, którzy nie przystępują do studium z twarzą i sercem, słowem i czynem. Niech życie będzie zgodne ze słowami, a nauka z obyczajami, a także: tak powinien żyć zbliżający się ku Bogu i ku wam samym, żebyście byli z nim jednym przez łaskę, tak jak on sam jednym jest z Ojcem ze względu na naturę (De summa Trinitate c. II)”

 

Literatura:

 

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Plac Wolnica, scholastyka, Wawel, XIV wiek, średniowiecze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s