Żupy krakowskie a filozofia, czyli o związkach wielickiej (i bocheńskiej) kopalni z filozofią


Dziś temat nie związny dokładnie z miejscem w obrębie historycznego Krakowa, choć bez wątpienia „krakowski”. O tym nie dowiecie się od żadnego przewodnika, chyba że zdąży przeczytać niniejszy blog!

Wieliczka to do dziś osobne miasto o silnych tradycjach górniczych. Znajduje się tu najwspanialsza kopalnia soli na świecie, od wieków słynna ze względu na imponujące wyrobiska. Żupy krakowskie to sięgające XIII wieku, największe i najdłużej działające polskie przedsiębiorstwo wydobywcze. Było tak wspaniałe, że zapisało się nawet…  na kartach historii filozofii.

ansicht-des-salzbergwerkes-zu-wieliczka.jpg

Czy wiecie już o jakie związki chodzi?! Jeśli nie, nie ma powodu do zmartwień. Z pewnością niewielu specjalistów z zakresu historii filozofii potrafi wskazać dwa związki równocześnie! Zatem koniecznie przeczytajcie!

Akademia na soli ufundowana

Fundacja uniwersytetu przez Kazimierza Wielkiego (1364) była przedmiotem wielu analiz historycznych. Tym, jednak co nam często umyka jest ekonomiczna strona krakowskiego Studium Generale. Działalność uniwersytetu według woli fundatora miała być finansowana z dochodów z żup krakowskich, choć nie wiadomo na ile wola ta została zrealizowana. Niemniej można powiedzieć, że wielickiej soli zawdzięczamy więc pierwszy uniwesytet, a z nim — rozwój profesjonalnej filozofii w Polsce. Tak więc, dzięki soli już w XIV w. mogła zacząć się rozwijać u nas bujniej refleksja filozoficzna.

To jednak nie koniec filozoficznej kariery wielickiej i bocheńskiej kopalni! Drugi przykład jest jeszcze ciekawszy!

1213932

Leibniz, kopalnia Sarmatów i ważny argument filozoficzny

Kopalnia w Wieliczce (być może łącznie z kopalnią w Bochni) pojawiła się również w pracy jednego z najwybitniejszych filozofów – Gottfryda Wilhelma Leibniza. Niemiecki filozof interesował się kopalniami, dotarły więc do niego informacje o wyjątkowej urody kopalni.

W roku 1697 hannowerski filozof opublikował dzieło De Rerum Originatione Radicali  (O ostatcznym źródle rzeczy). Użył w nim szczególnego argumentu – porównał nasz skończony sposób widzenia Boga z prawdziwą nieskończonością. Leibniz porównał nasze patrzenie na nieskończoność z obrazem, jaki ma osoba urodzona i wychowana w kopalni Sarmatów. „Subterraneis salinis Sarmatarum” — czyli podziemne saliny Sarmatów odnoszą się właśnie do  kopalni w Wieliczce (określenie saliny bowiem często występowało w liczbie mnogiej) albo do kopalń w Wieliczce i Bochni.

Wieliczka - Salisfodinae Cracovienses_1760_MNK

Wieliczka, Salisfodinae Cracovienses (1760) – wizerunek wielickiej kopalni soli z czasów przeszło pół wieku późniejszych niż argument Leibniza (ze zbiorów MNK w Krakowie)

Interesujące wyjaśnienie dał Robert Latta w pierwszym angielskim tłumaczeniu z 1898 r., którego fragment podaję tu we własnym przekładzie (poniżej w oryginale):

„Najsłynniejszą kopalnią soli na świecie jest ta w Wieliczce obok Krakowa w Galicji (która w czasach Leibniza była jeszcze częścią królestwa Polskiego). Pracowano tam ponad 600 lat i wielu pracowników żyło bez przerwy pod ziemią, były tam ulice i domy i, mówiąc krótko, coś na kształt wioski”

„The most famous salt-mines in the world are at Wielicza(!), near Cracow in Galicia (which in Leibniz’s time was still part of the kingdom of Poland). They have been worked for about 600 years, and many of the workers live permanently underground, there being streets and houses and, in short, something like a village in the lower levels”.

Latta nie był pewien, czy chodzi o Wieliczkę, choć traktował ją jako najbardziej prawdopodobną. Z ostrożnością godną wytrawnego badacza szkocki filozof postawił szereg hipotez. Niestety w parze z interesującymi wyjaśnieniami w parze szły istotne luki w wiedzy (akurat nie chodzi o nazwę „Wielicza”, bo pod taką nazwą funkcjonowała Wieliczka w anglojęzycznej literaturze XIX wieku). Nie znał niestety szacowny Latta korespondencji Leibniza, w świetle której można rozstrzygnąć ową kwestię.

Listy Leibniza ujawniają, że żywo interesował się kopalniami (wysyłał zapytania nawet do misjonarzy w Chinach). Z tego też względu prosił o wiadomości o polskich kopalniach wybitnego polskiego uczonego o. Adama Adamandego Kochańskiego SJ, a odpowiedzi udzielił mu tenże oraz za jego pośrednictwem… sam zwycięzca spod Wiednia, król Jan III Sobieski (NB. Leibniz bardzo wysoko cenił wiedzę naukową obu, a Sobieskiego uważał pod tym względem za wyjątek wśród panujących w Europie).

Dla dociekliwych podaję fragment listu Leibniza z grudnia 1691 r. z odnośną prośbą do Kochańskiego:

Vellem nosse, quo sint loco res fodinarium Poloniae. Ego plurimum studii impendi accurate rerum quarundam ad fodinas pertinentium cognitioni, non exuigam Germanicarum partem lustravi et inprimis Hercynias nostras diligenter inspexi. Apud vos audio non salis tantum gemmei, sed et plumbi atque argenti venas coli. Quod de fondinis Cracoviensibus aiunt, salis fragmina rupe avulsa sub terra levia esse, sed in aere assumere pondus mihi persuadere non possum.

Dla osób mających niejakie trudności z łaciną dla otuchy ujawnię, że w tym roku powinno ukazać się nowoczesne tłumaczenie tej korespondencji nakładem Muzeum w Wilanowie.

W świetle cytatu oczywiste jest, że Leibniz wiedział o kopalniach krakowskich. Co interesujące nazwa „krakowska”  była wówczas popularna, ponieważ tak samo nazywa kopalnię w odpowiedzi sam Jan III Sobieski, używa jednak liczby pojedynczej. Mogła to być więc albo kopalnia w Wieliczce, albo ogólnie samo przedsiębiorstwo – zwane żupy krakowskie (mamy stąd Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce). Żupy obejmowały dwie kopalnie: Wieliczkę i Bochnię. Druga możliwość wydaje się jednak o wiele mniej prawdopodobna. Primo, już w samej odpowiedzi Jana III Sobieskiego widzimy, że najważniejsza była „kopalnia krakowska”, zwana dziś kopalnią wielicką. Secundo, zagraniczni komentatorzy częściej wspominają Wieliczkę, której podziemne komory wywierały ogromne wrażenie na odwiedzających. Z takich relacji musiał się dowiedzieć Leibniz o sarmackiej kopalni (niestety nie wiemy skąd Leibniz w ogóle wiedział o polskich kopalniach soli). Dodajmy, że w zachowanej korespondencji Kochański wspomniał bowiem tylko raz o soli z Bochni, ale nie dał Leibnizowi żadnych dokładniejszych wiadomości.

Twierdzę więc, że z największym prawdopodobieństwem sarmacka kopalnia Leibniza była wielicką kopalnią, choć nie da się ostatecznie wykluczyć możliwości, że mógł mieć na myśli obie kopalnie, w tytule wpisu wspomniałem więc o żupach krakowskich. Wszak dochody z wielickiej i bocheńskiej kopalni miały służyć pierwszemu uniwersytetowi, a argument Leibniza  może się z powodzeniem zastosować do obu kopalni.

Ten uroczy przykład pokazuje, że praca historyka filozofii wiedzie na różne, jakże interesujące manowce… niekiedy nawet głęboko pod ziemię!

9e1f8099afe63da3e3a9d82cd8fc5845

„Krakowskie kopalnie” (fondinis Cracoviensibus) stały się więc źródłem metafory filozoficznej, porównywalnej z jaskinią Platona. Metafora ta nie odeszła całkiem w zapomnienie. Ostatnio użytek z niej zrobił Michał Heller w swej bardzo osobistej książce, którą gorąco polecam.

482_wazniejsze_niz_wszechswiat_0.37726400_1530876484_big

Wybierając się na wycieczkę do Wieliczki lub do Bochni nie zapomnijcie pomyśleć pod ziemią o argumencie Leibniza!

 

 

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s