Category Archives: etyka

Wspominki filozoficzne 2015: ks. Tadeusz Ślipko SJ

Dzień Zaduszny zachęca do refleksji nad przemijaniem żywota ludzkiego, zachęca również do przypominania tych, którzy już odeszli. W tym roku chciałbym wspomnieć zasłużonego filozofa związanego przez długie lata z Krakowem – etyka ks. Tadeusza Ślipkę.

ks. Tadeusz Ślipko (1918-2015) - fot. youtube.com

ks. Tadeusz Ślipko (1918-2015) – fot. youtube.com

Z czystym sumieniem można powtórzyć, że na jego podręcznikach wychowały się całe pokolenia polskich filozofów. Opracowana przez niego koncepcja etyki chrześcijańskiej wpisuje go na trwale w historię polskiej filozofii XX i XXI wieku.

Kresowiak

Ksiądz Ślipko urodził się 18 stycznia 1918 roku w Stratynie, pow. Rohatyn, na polskich Kresach (obecnie Ukraina). Kresy zawsze wspominał i kojarzyć mi się będzie zawsze z opowieściami z tych utraconych ziem – rozmawiałem z nim jedynie raz, właśnie o tematach kresowych. Polecam wszystkim lekturę jego wspomnień kresowych.

Filozof akademicki

Filozofię studiował w czasie II wojny światowej na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Nowym Sączu (do zakonu wstąpił tuż po klęsce kampanii wrześniowej w roku 1939). Doktorat z teologii uzyskał w 1952 r. na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Wykładał na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego w Krakowie (obecnie Akademia Ignatianum), a latach 1977-1981 na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. W latach 1963-1988 związany był również z Papieskim Wydziałem Teologicznym w Krakowie (wydział usunięty przez komunistów z UJ zachował swe struktury i podmiotowość prawną), który w 1981 roku przekształcony został w Papieską Akademię Teologiczną w Krakowie (obecnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie). Od 1988 r. pozostawał na emeryturze, kontynuując swoją działalność naukową.

Wypromował 40 magistrów i 4 doktorów, ale z pewnością krąg osób na które oddziałał jest znacząco szersze. Zadecydowały o tym jego cenione podręczniki z etyki, które doczekały się wielu wznowień.

Ślipko-Zarys_etyki-ogólnej_1974Ślipko-Zarys_etyki_szczegółowej

Zainteresowanych poglądami etycznymi ks. Ślipki zapraszam do wysłuchania wykładu Kościół katolicki a kara śmierci:

Kolegium przy ul. Kopernika 26 – krakowskie źródło etyki neotomistycznej

Od 1948 roku (z krótkimi przerwami) ks. Tadeusz Ślipko zamieszkiwał w krakowskim Kolegium przy ul. Kopernika 26.

To właśnie tutaj powstawały najważniejsze prace T. Ślipki osadzone w nurcie etyki tomistycznej.W jego ujęciu etyka chrześcijańska jest etyką personalistyczną, co znalazło swój wyraz zarówno na poziomie ogólnych założeń, jak i szczegółowych rozstrzygnięć. Dobre podsumowanie dorobku etycznego ks. T. Ślipki znaleźć można na jego oficjalnej stronie.

Ksiądz Tadeusz Ślipko odszedł do Pana 1 maja 2015 roku i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie w grobowcu jezuitów (pas 37, rząd płd). Polecam lekturę  relacji z homilii i przemówień podczas pogrzebowej mszy św.

Lokalizacja grobowca jezuitów  (C) ZCK w Krakowie

Lokalizacja grobowca jezuitów (C) ZCK w Krakowie

Na zakończenie posłuchajmy wspomnień samego Profesora, opowiadającego w 2014 r. o swej drodze filozoficznej w rozmowie z dr. P. Duchlińskim (przygotowane przez Academicon, z którym niniejszy blog współpracuje):

Dodaj komentarz

Filed under etyka, neoscholastyka, XX wiek, XXI wiek

Krakowskie ścieżki Tischnera

Jakie miejsca w Krakowie kojarzą się z działalnością słynnego filozofa ks. Józefa Tischnera?  Zachęcam do obejrzenia interesującego filmu, w którym barwnej odpowiedzi udziela uczeń Tischnera – ks. dr hab. Jarosław Jagiełło.

Zbliżają się XV Dni Tischnerowskie, więc znów przez kilka dni myśl tego filozofa będzie w Krakowie przedmiotem szerszej refleksji. Tym razem głównym organizatorem jest rodzima uczelnia Tischnera – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (dawniej Papieska Akademia Teologiczna). Zainteresowanych tymi wydarzeniami zapraszam na stronę Organizatorów: www.tischner.upjp2.edu.pl.

PS. Film nagrany został przez ekipę telewizji JP2TV, a udostępniony dzięki uprzejmości Działu Promocji UPJPII.

PS2. Zainteresowanych innymi miejscami związanymi z Tischnerem zapraszam do lektury wcześniejszego wpisu o Collegium Witkowskiego przy ul. Gołębiej 13.

Dodaj komentarz

19 kwietnia 2015 · 09:16

Mikołaja Reja przemyślenia o życiu poczciwym

Dziś mija dokładnie 509 rocznica urodzin Mikołaja Reja z Nagłowic (1505-1569) – znanego pisarza i poety,  tłumacza i działacza religijnego. Z Krakowem Rej zapoznał się podczas studiów uniwersyteckich.  Wiadomo, że zapisał się na studia 5 maja  1518 r. i mieszkał w Bursie Jerozolimskiej, choć studia te nie trwały dłużej niż rok. P. Jaroszyński w opracowaniu poświęconym Rejowi próbował nieco rozwiać mit ulubiony przez wszystkich uczniów, jakoby słynny pisarz był nieukiem: „Obraz Reja jako utalentowanego nieuka jest fałszywy; chociaż w latach  młodzieńczych nie przykładał się do nauki […] to w wieku dojrzałym uzupełnił braki […]” (s. 452).

Rej-Wizerunek_wlasnyDla nas jest natomiast istotne, że w Krakowie w późniejszych latach Rej przebywał wielokrotnie i tu zostały wydane pierwodruki jego znanych dzieł. Sądzę więc, że można i tą postać powiązać z filozoficzną kulturą Krakowa, choć treściowo wiążą się one głównie z kulturą szlachecką.

Mikołaj Rej nie był typowym filozofem, słuszniej można by o nim powiedzieć iż był myślicielem humanistycznym. Zapisał się jednak na kartach historii filozofii polskiej jako prekursor refleksji uprawianej w języku polskim i prekursor humanistycznej refleksji etycznej. Przed wiekiem prof. UJ  Stanisław Windakiewicz następująco ocenił twórczość Reja, który tworzyć miał swe największe dzieła „na pół filozofując, na pół się bawiąc” (s. 11).

Do najważniejszych dzieł historycy filozofii zaliczają Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego (1558) inspirowany Zodiacus vitae włoskiego poety Palingeniusa oraz Zwierciadło albo kształt w którym każdy stan swym sprawom przypatrzeć się może (1568) zawierający Żywot człowieka poczciwego. Warto wspomnieć, że w ostatnich stu latach ocena znaczenia Reja dla rozwoju filozofii polskiej bywała skrajna: od przecenienia (Brückner) po niedowartościowanie znaczenia (Wąsik).

Rej_ZwierciadloReja interesowały przede wszystkim zagadnienia etyczne, stawiając cnotę za podstawę szlachectwa (a nie urodzenie). Cnota według Reja jest najdroższym skarbem człowieka, nadaje ona wartość życiu ludzkiemu. Wśród cnot za najważniejszą uważał sprawiedliwość, która pozwala na realizowanie mądrości życiowej. Przeszkodą dla cnoty miały być różnorakie namiętności cielesne, stąd metafora opanowania ciała jako ujeżdżania rumaka. Trzeba dodać, że myśl Reja pozostawała pod silnym wpływem kalwinizmu.

Reja zajmowała też problematyka dydaktyczna – nakreślił całościowy wzór osobowy szlachcica, udzielał również bardzo szczegółowych rad obejmujących całe życie (pisał m.in. o tym jak karmić dzieci, jak wychowywać młodzież, o przyjaźni, o starości). Ideałem życia dla Reja było życie spokojne, w kręgu rodzinnym, kształtowane umiarem i umiłowaniem wolności. Można powiedzieć, że jest on pierwszym polskim myślicielem propagującym kult swojskości – co ciekawe w kontekście filozofii humanistycznej. Można by się pokusić o zbadanie, w jakim stopniu zarysowany przez Reja ideał życia stał się wyidealizowanym obrazem życia polskiej szlachty, a później ziemiaństwa.

Rej_1555Po krótkiej charakterystyce poglądów Reja przytoczmy tu jeszcze słowa Winadkieiwcza o zachowanych portretach:

„Zazwyczaj jednak dodawał do dzieł swój portret, wykonany w drzeworycie, dosyć niezgrabnym rylcem. Wygląda z niego silny i barczysty mężczyzna, o wielkiej, brzydkiej, omal nie kwadratowej twarzy. Nos i policzki poeta miał, jak Eulenspiegel, grube i nadmiernie rozwinięte. Tylko oczy poczciwie i mądrze patrzą i czoło dosyć wysokie. Portretów tych mamy dwa. Wcześniejszy został w 50 roku zdjęty, jest en face, a pod nim czytamy epigram drukarza, zaczynający się od słów: „Vlixes był niecudny” . Późniejszy w Źwierciadle wyobraża go z półprofilu, w 62 roku życia. Postać jeszcze okazalsza, w tej pozie znacznie przyjemniej się przedstawia. Przez kilkanaście lat, w czasie których powstał Wizerunek i Żywot, spoważniała widocznie i wypiękniała twarz poety. Miasto [tj. zamiast] grubych kształtów widzimy teraz rysy ściągnięte, niesłychany spokój i pewność w wyrazie twarzy i oczy prawdziwie bystre i myślące. Wreszcie na tym portrecie zaznaczono już wieniec laurowy, oplatający lekką gałązką renesansowy aksamitny toczek” (s. 14).

Rej_1567Miejscem, które wiąże się w Krakowie szczególnie z Rejem jest ulica Grodzka. W miejscu dzisiejszej kamienicy nr 60 w XVI wieku znajdował się dwór Odrowążów, który wynajmował Rej podczas swego pobytu w Krakowie w latach 1541-1569. Zatem wspomniany myśliciel związany był z Krakowem łącznie przez prawie trzy dekady – z pewnością niemało, aby zapisać się w dziejach kultury Krakowa. Dodajmy jeszcze, że Trzycieski tak wspominał Reja:

 „tu do Krakowskiej Ziemie barzo go zawżdy przyrodzenie ciągnęło dla dworu, bez którego być nie mógł”.

Na zakończenie opowieści o M. Reju nie sposób nie wspomnieć, że dziś w dobie dominacji języka angielskiego na nowo aktualność zyskują słynne słowa Reja, które – miejmy nadzieję – kojarzyć powinno jeszcze każde dziecko wykształcone w polskiej szkole:

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.

Literatura:

  1. Wiktor Wąsik, Historia filozofii polskiej, t. 1, PAX Warszawa 1958.
  2. S. Jedynak, Etyka w Polsce. Słownik pisarzy, s. 152-153.
  3. P. Jaroszyński, Rej (Rey) Mikołaj [w:] Encyklopedia Filozofii Polskiej, t. 2, PTTA Lublin 2011, s. 452-453.
  4. S. Windakiewicz, Mikołaj Rej,.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, Grodzka, humanizm, renesans

Biochemik, anarchista i bojownik o trzeźwość (Augustyn Wróblewski)

Na zakończenie roku chciałbym przypomnieć zapomnianą dziś, choć niezwykle kontrowersyjną fin de siecle’owego Krakowa postać. Chodzi o Augustyna Wróblewskiego, a okazją ku temu jest setna rocznica kilku ważnych wydarzeń z jego życia. Tak, to tu w młodopolskim Krakowie, w tym ówczesnym tyglu idei, równo przed wiekiem działał niezwykle barwny naukowiec, a zarazem socjalista a później anarchista polski.

Rozpocznijmy od wspomnień, które przeniosą nas w ówczesny klimat:

„Dziś mało kto pamięta to nazwisko. Ale w okresie Młodej Polski było ono głośne, zwłaszcza wśród młodzieży postępowej i socjalistycznej – w Warszawie, Krakowie, Wilnie, a także – okresami – w Zurychu i Paryżu wśród nowatorów i reformatorów społecznych i obyczajowych. Biolog-chemik dr Augustyn Wróblewski był czas jakiś asystentem profesora Napoleona Cybulskiego i docentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prekursor eugeniki i higieny, propagator antyalkoholizmu […], antyklerykał i wolnomyśliciel, a przy tym wielbiciel Słowackiego i nieco mistyk – bujny ten człowiek wywierał wedle wiarygodnych świadectw ogromny wpływ na swoje środowisko. Uporczywą aktywnością, nieliczeniem się z trudnościami, fanatycznym dążeniem do perfekcjonizmu – a być może też swymi dziwactwami – zdobył na pewien czas rozgłos”. (Wiesław Wohnout, Życiorys nie typowy, [w:] Jadwiga Wróblewska, Listy z Polski. wyd. B. Świderski, Londyn 1960, s. 6).

Augustyn Wróblewski (ur. w Wilnie  20 lipca 1866 r., zm. w Paryżu po 1913 r.) studiował w Instytucie Technologicznym w Petersburgu, skąd relegowany za działalność polityczną przeniósł się na politechnikę w Rydze, skąd znów karnie usunięty, został wcielony do wojska, do batalionu karnego. Po zwolnieniu z wojska wyjechał do Szwajcarii – studiował w Bernie i Zurychu, gdzie uzyskał doktorat z chemii w 1894 r. W tym samym roku przeniósł się do Krakowa, gdzie uzyskał stanowisko asystenta na UJ, a w roku 1901 uzyskał habilitację. Zajmował się m.in. badaniami fermentacji drożdżowej (konkurował z późniejszym zdobywcą nagrody Nobla Eduardem Buchnerem), której poświęcił ważne prace:

  • O soku wyciśniętym z drozdży. „Rozpr. Wydz. mat.-przyr. AU”, 1901.
  • Ueber den Buchner’schen Hefepresssaft. „J. Prakt. Chem.”, 1901.

W tym okresie pracy zainteresował się filozofią w kontekście nauk przyrodniczych. 24 listopada 1899 r. wygłosił on na posiedzeniu sekcji filozoficznej Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika referat „O hypotezach (na tle teoryi chemicznych)”. Niestety nie jest znana dokładna treść tego wystąpienia.

Dobrze zapowiadającą się karierę naukową przerwał ciąg wydarzeń jak z filmu sensacyjnego: oskarżenie o chorobę psychiczną, ubezwłasnowolnienie i izolacja w szpitalach psychiatrycznych, skąd uciekł. Następnie udało mu się uzyskać opinie o bezpodstawności zarzutów oraz cofnąć decyzję o ubezwłasnowolnieniu. Z powodu zablokowania kariery naukowej zajął się w pełni działalnością społeczną i publicystyczną.

Oprócz działalności naukowej Wróblewski zaangażował się wcześnie w działalność eleuteryjną wraz z innym niezwykle oryginalnym myślicielem przebywającym przez pewien czas w Krakowie – Wincentym Lutosławskim. Ten słynny neomesjanista i jogin to postać na osobną opowieść. Dość przytoczyć tu barwne wspomnienie Ferdynanda Goetla:

„Po śródmieściu zaś szalał Augustyn Wróblewski, bojownik wszelkiego rodzaju wstrzemięźliwości” (Ferdynand Goetel, Patrząc wstecz: wspomnienia, 1998, s. 76).

Wróblewski zajął się wydawaniem prasy propagującej wolność od jakichkolwiek używek. Najpierw przypomnijmy Przyszłość dla ludu, czasopismo założone w 1905 roku (najpierw jako dodatek do Przyszłości), skierowane do mieszkańców polskiej wsi.

Przyszlosc_dla_Ludu_1905-winieta

Jak informuje powyższa winieta redakcja mieściła się na ulicy Sławkowskiej pod numerem 24.

Zajmował się wówczas wiele kwestiami etycznymi, o których pisał również na łamach redagowanego przez siebie czasopisma „Czystość”. Celem Wróblewskiego była wówczas przebudowa społeczeństwa, która miała się dokonać poprzez odnowę moralną. Na tym etapie walczył o odrodzenie narodu polskiego.

Czystość-winieta

A oto interesujący fragment obrazujący poglądy Wróblewskiego na kwestię rodziny (co by na to powiedzieli współcześni lewacy?). Wycinek pochodzi z artykułu noszącego tytuł: „Zagadnienia etyczne. Jak rozwiązać kwestyę stosunku służby idei do naszego osobistego życia?”

Wróblewski-Czystość_nr_10-11_1906

W późniejszym okresie poglądy Wróblewskiego zradykalizowały się, szczególnie ważny okazał się rok 1912. Wówczas  zaczął on redagować i wydawać jeszcze jedno pismo: Sprawa Robotnicza. Tym razem redakcja mieściła się w Rynku pod numerem 22.

Sprawa_Robotnicza_1912

To właśnie na łamach tego pisma Wróblewski określił siebie jako anarchistę.  Stało się to również sto lat temu, w artykule opublikowanym 15 kwietnia 1912 r.

Wróblewski-Jestem_anarchistą_1-Sprawa_Robotnicza_1912

Wróblewski-Jestem_anarchistą_2-Sprawa_Robotnicza_1912

W roku 1912 Wróblewski rozpoczął również wydawanie czasopisma „Przyrodniczy pogląd na świat i życie”, które miało propagować naukowy i świecki światopogląd.

Jeszcze jedno bardzo ważne wydarzenie związane z filozoficznymi poglądami Wróblewskiego stanowiło z pewnością opublikowanie przez niego tekstu Manifest człowieczeństwa. To interesujący filozoficznie tekst wykazujący zarówno inspiracje oświeceniowo-pozytywistyczne, jak i odwołujący się do idealizmu polskiego romantyzmu. Tekst utrzymany jest zresztą w romantycznym duchu, jest wezwaniem do rewolucji, której celem jest uwolnienie ludzkości. Tak więc odnajdujemy tu również nawiązania do tradycji wolnościowej, ale jest ona rozumiana tutaj ponadnarodowo, jej podmiotem jest wyidealizowana ludzkość.

„Uznajcie w każdym człowieka prawdziwego, cząstkę autonomiczną tej wspaniałej, przepotężnej ludzkości. W każdym… i w zbrodniarzu, i w prostytutce, i w waszym wrogu.

Uznajcie wszystkich braćmi swymi i odczujcie w sercu waszym harmonię człowieczą, tę wielką harmonię spoistej rodziny człowieczej na ziemi”.

Widać u Wróblewskiego radykalny idealizm nie liczący się zbytnio z rzeczywistym stanem człowieka. Akt woli miałby naprawić stan ludzkości i dzięki temu nabrała by ona cech swoistej boskości – niestety widać tutaj, że skrajny idealizm doprowadził tego myśliciela do naiwności odnośnie ludzkiej natury i możliwości jej przemiany. Koncepcję powszechnego braterstwa wziął Wróblewski jeszcze z Renesansu od Braci Polskich, ale odrzucił jej chrześcijańskie podstawy. Chwilę dziejową prowadzącą ludzkość do przemiany łączył Wróblewski między innymi z odkryciami nauki i wynalazkami technicznymi, co zbliżało go z kolei mocno do tradycji pozytywistycznej. Przekształcenia społeczne dokonujące się pod wpływem techniki miały przynieść zniesienie pojęcia narodu, który miał być zastąpiony ogólnoludzką wspólnotą:

„Środki komunikacji, telegraf, telefon, poczta, zawojowanie powietrza, handel, wymiana wiedzy, sztuki, twórczości, prawa międzynarodowe, coraz liczniejsze organizowanie się stowarzyszeń międzynarodowych, wytwarzanie się potężnego międzynarodowego ruchu emancypacyjnego najmitów, wreszcie wielki napór ludów przeciw wojnom – stanowczo przełamują sztuczny rozdział ludów, bratnie dłonie do siebie nawzajem wyciągających, a we wrogie sobie obozy państwowe uwiązanych

Widnieje już w oddali tęcza wszechludzkiego przymierza…”.

Jak widać idee końca narodów i państw nie są obecnie niczym nowym ani oryginalnym, pomysły Unii Europejskiej ukazują się bardzo blado przy wizjach Wróblewskiego. Ten uważał zresztą, że naród jest pewną „dziecinną” formą organizacji, którą zastąpi dojrzała forma ogólnoludzka.

Oczywiście niektóre postulaty Wróblewskiego były bardzo celne, tak że i dziś można by je z powodzeniem podtrzymywać. Zobaczmy na przykład jego liberalistyczną koncepcję człowieka:

„Tyś jest człowiekiem, domagaj się więc razem z nimi, dla siebie i dla nich, tych praw, praw do wolności, zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej, psychicznej, a więc do wolności osobistej w życiu i czynie, i do wolności psychicznej myślenia, uczucia i woli.”

Interesujące jest to, że można by się doszukiwać z powodzeniem podobieństw  liberalistycznych koncepcji  Wróblewskiego do tradycji staropolskiego liberalizmu (tyle, że wówczas realizowanego tylko w obrębie stanu szlacheckiego).

Jak łatwo przypuszczać w wielu kwestiach myśl Wróblewskiego silnie ukazuje swój lewicowy charakter, nie były one zresztą zwykle wyjątkowo oryginalne (jak poprzednie). Najciekawszy jest chyba sam konglomerat różnych idei, które wykorzystał i złączył Wróblewski.

W logiczny sposób pojawić się musiała idea uciemiężenia ludzkości. Celem jej przezwyciężenia miało być zapewnienie wszechstronnych możliwości rozwoju każdemu człowiekowi – to kolejny rys utopijny wizji krakowskiego ideologa.

„Pamiętajcie, że wielu, wielu jest ludzi, którzy nie zaczęli żyć; starzeją się oni, umierają, a nie spełnili swego powołania, nie wyładowali zapasów swych talentów, swej twórczości, nie rozwinęli swej potęgi, nie wydobyli z siebie tego, co dać mogli dla siebie i dla drugich. Takich ludzi wyzyskanych, poniżonych, nad którymi ciąży czarna gwiazda krzywdy – jest miliard.”

Z tradycji romantycznej zaczerpnął Wróblewski specyficzną heterodoksję – jest on rzecznikiem nowej religii człowieka. To właśnie ta religia miała przynieść wyzwolenie. Człowiek miał się przebóstwić o własnych siłach, wysiłkiem woli i moralności, uznając innego człowieka za boga i siebie uznając za boga. Jak widać obok utopii społecznej Wróblewski buduje również utopię religijną, z tym, że świadom jest iż głoszona przez niego ideologia domaga się religii. W tym był bardziej uczciwy od większości ówczesnych ideologów, choć chyba nie był świadom utopijności swej wizji.

„Ten poryw ogólny, prowadzący ludzkość w dale kierunkowe, to religia ludzka, nadwyznaniowa religia ludzkości, która wyprowadzi człowieczeństwo z bagna zepsucia i krzywd dzisiejszych – na jasne wyżyny szczęścia; wyprowadzi drogą przyśpieszonego rozwoju, drogą przewrotów i rewolucji.”

Religia rewolucyjna to oryginalny pomysł Wróblewskiego. Zaznaczymy przy okazji, że daleki był on od nietzscheańskiej wizji zróżnicowania ludzi, ale można pokusić się o stwierdzenie, że wola mocy miała według niego stać się powszechna wszystkim.

Na zakończenie jeszcze dwa cytaty z nieco wcześniejszej publikacji Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć z roku 1911. Najpierw niezwykła diagnoza stanu zwanego: „Wielkie Lenistwo Polskie

„Objawia się ono w ten sposób, że stan bierny opanowuje ludzi, niechęć do pracy, obezwładnienie. Siedzi człek lenistwem opanowany wśród roboty napoczętej, spogląda bezmyślnie, osowiały, nie może ruszyć dalszego wątku pracy, zbałwaniały cały, w gnuśności introspekcyjnej pogrążony.[…]

Taka mgła lenistwa ciąży na Polsce swym ciężkim oparem i gniecie całe nasze społeczeństwo. To dziedziczna narodowa choroba nasza – to wielkie lenistwo polskie. Ono zmniejsza naszą siłę, naszą wartość. Ze wszech stron dochodzą teraz mianowicie skargi na to cierpienie, jedni się do niego przyznają, a inni nie, ale można się go dopatrzyć w bardzo wielu rodzinach, u ogromnej ilości osób ze sfer najróżnorodniejszych.

Trzeba się leczyć z tego społecznego zła.”

Teraz czas na remedium, czyli odpowiedź, co czynić:

„Cała tajemnica mesjanizmu polskiego, mistycyzmu wieszczów naszych i tego wszystkiego, co oni o Polakach pisali i czego od nas żądali – polega na tym, że Polacy są narodem z silnie rozwiniętymi własnościami mediumicznymi i potrafiliby wielkie rzeczy czynić, a nawet wysunąć się na czoło narodów, gdyby pracowali w wysokim napięciu ducha, gdyby podjęli się czynić i produkować w uniesieniu mistycznym. A teraz mediumizm niespiętrzony w górny czyn pogrąża Polaków w gnuśność i czyni z nich naród niedomagający psychicznie.

Zrozumiałem mesjanizm polski i tajemnice mistyki polskiej – Mickiewicza, Słowackiego, Goszczyńskiego, Towiańskiego – i pragnąłbym tym skarbem tajemnic podzielić się z mymi braćmi, gdyby mi to danym było.”

Jak widać to w romantyzmie miały swe korzenie rewolucyjne idee Wróblewskiego – to interesujący, a chyba nieco wstydliwie zapomniany epizod polskiej filozofii (może ze względu na swoisty rys szaleństwa tej koncepcji?! może przez mediumizm trącący obskurantyzmem?!).

Warto nadmienić jeszcze, że Wróblewski nie był jednak osamotnionym szaleńcem – skupił wokół siebie grupę zwolenników: i.in. Stanisław Łańcucki, Jan Wiktor, Tadeusz Seweryn.

Myśl Wróblewskiego oprócz utopizmu i nie liczenia się z rzeczywistą kondycją ludzką zawiera w sobie niemożliwe do zaakceptowania skutki, podobnie jak każda tego typu skrajna myśl rewolucyjna. Wyzwolenie człowieka dokonać się miało przecież poprzez ujednolicenie wszystkich ludzi, mimo deklaracji nie bardzo można sobie  można wyobrazić jak choćby można to było pogodzić z wolną wolą jednostki i jej niepowtarzalności. To jeden z wielu problemów filozoficznych, które każą krytycznie patrzeć na myśl Wróblewskiego – zresztą jest to piętno myśli romantycznej, która mniej kłopotała się o szczegóły, a poszukiwała raczej odległych celów bez baczenia ani na sposoby realizacji, ani na konsekwencje  idei.  Mimo tego należało wspomnieć o tragicznej i barwnej postaci Augustyna Wróblewskiego, zwracając szczególną uwagę na oryginalność tej postaci, która połączyła bodajże najszersze spektrum tradycyjnych wątków filozoficznych przewijających się w filozofii polskiej.

Dla zainteresowanych:

A. Wróblewski, O moralności (1907, 1909) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć (1911) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Jestem anarchistą (1912) [pełny tekst]

A. Wróblewski,  Manifest człowieczeństwa, nakładem Księgarni Literackiej, Kraków 1912 [fragmenty]

A. Wróblewski, Anarchista z rozpaczy. Wybór pism, w opracowaniu Radosława Antonowa, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2010.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, ideologia, neoromantyzm, Rynek Główny, Sławkowska, XX wiek

Filozofia na krakowskim Kazimierzu… Nieśmiertelność i śmierć (Andrzej Szczeklik)

W kwietniu ukazała się ostatnia książka Andrzeja Szczeklika – lekarza-humanisty, o którym pisałem dwa miesiące temu.  Nagła śmierć A. Szczeklika spowodowała, że książka, którą trzymam teraz z ręku ma niezwykły wydźwięk, zwłaszcza jej tytuł – Nieśmiertelność.

Cóż lekarz może powiedzieć o nieśmiertelności? Przecież najczęściej jest tym, który stwierdza zgon…

Książka Szczeklika to kolejna (i niestety ostatnia) odsłona rozważań wokół prometejskiego mitu medycyny. Krakowski medyk zauważał, że najnowsze techniki i odkrycia naukowe kierowane są tym samym odwiecznym pragnieniem – zapewnienia ludziom nieśmiertelności. Dostrzegał on również, że najnowsze dzieje medycyny są kolejną wariacją na temat poszukiwań nieśmiertelności. Dzięki podejściu humanistycznemu złączył on mistrzowsko stanowisko naukowca i osoby głęboko wierzącej.

Wspomniana książka składająca się z 12 esejów prowadzi nas po filozoficznych pograniczach medycyny. Z pewnością najbardziej filozoficzna z nich jest opowieść zatytułowana „Śmiech Demokryta”. Szczeklik zwrócił w niej uwagę na podobieństwa filozofa i lekarza, tak pisząc o Demokrycie:

A. Szczeklik (fot. A. Walanus)

„Mędrzec poznaje naturę ludzką i poznaje chorobę toczącą świat. Stawia jej diagnozę i decyduje się ją leczyć – śmiechem” (s. 20).

Hipokrates był dla Szczeklika również mędrcem, jedynym, który zrozumiał trafność diagnozy Demokryta. Sztuka leczenia i filozofia były dla niego blisko związane – obie dotykały granic w poznaniu prawdy o człowieku i świecie, choć czyniły to na odmienne sposoby. Jednak wspólnota problemów była tym, co nieustannie zbliżało ku sobie te dziedziny. Medycyna była jednak w ujęciu Szczeklika dziedziną heterogeniczną, była ona paradoksalną mieszanką przeciwstawnych na pozór czynników:

Andrzej Szczeklik w PAU w 2008 r. (fot. A. Walanus)

„Niby dwie odnogi rzeki, rozum i magia łączą się we wspólnym nurcie medycyny. Rozum – stawia na obserwację chorego, na leczenie wywodzące się z empirii. Nićmi logiki wiąże tajemnice ciała. Magia – mocą słowa przepędza chorobę, zaklina świat” (s. 35).

Wyjątkowo interesujące u Szczeklika są rozważania prowadzone na bazie historii nauki. To prowadzenie rozważań na bazie historii to też jedno z charakterystycznych cech krakowskiej tradycji filozoficznej – historia jest kluczem do zrozumienia teraźniejszości. Z dwóch esejów „Przemiany” oraz „Rodowód” wyraźnie bije fascynacja autora historią, w której dopatruje się ważnych wątków filozoficznych. „Rodowód” jest również swoistym zarysem obrazu świata widzianego przez pryzmat współczesnych teorii naukowych – obraz może w szczegółach nieprecyzyjny, ale ujmujący erudycją i wypełniający dotkliwą lukę w dzisiejszej pracy filozoficznej. Dziś mało kto ma odwagę mówić o obrazie świata – Szczeklik konsekwentnie rozwijał jednak swoją holistyczną postawę humanisty, która motywowała go do podejmowania takich karkołomnych prób.

André Brouillet, fragment obrazu „Une leçon clinique à la Salpêtrière” (1887) (Wikipedia)

Z historii związanych z przeszłością medycyny najbardziej interesująca wydała mi się ta o losach nieuchwytnej histerii – odsłania ona wiele problemów filozofii nauki. Szczeklik rozwijał swoją myśl również w odniesieniu do dzieł sztuki, które stanowił dla niego ważne źródło inspiracji. Tak też było z obrazem autorstwa André Brouilleta, który przedstawiał Jeana-Martina Charcota uczącego w klinice Salpêtrière w Paryżu – widzimy na nim profesora oraz kobietę chorą na histerię (Marie Wittman) podtrzymywaną przez studenta – Józefa Babińskiego.

Obrazy odgrywały dla Szczeklika ogromną rolę – tak jak na przykład obraz Isidre Nonell „Biedacy czekający na zupę” (1899). Dzieło to wywołało refleksję nad miłosierdziem, a podstawą stało się tu skojarzenie z niezwykle bliskim mu miejscem – ulicą Skawińską, gdzie przed stu laty działał święty brat Albert.

„Ten domek był – wypisz, wymaluj – jak znana mi kuchnia braci albertynów. Nędzarze, choć nieco bardziej kolorowi, w tym samym skuleniu w sobie, w skłonieniu głowy, przycupnięciu na schodach – jak ich widywałem od wielu, wielu lat na Skawińskiej” (s. 108).

Isidre Nonell, „Pobres esperando la sopa” (1899), Museu de Monserrat (Wikipedia)

Tak w 2009 r. podczas uroczystości z okazji dziesięciolecia kanonizacji brata Alberta mówił o swoich związkach z tym miejscem . Przyjrzyjmy się więc na zakończenie temu, jak o znanych miejscach A. Szczeklik – pokazują one dlaczego powiązanie A. Szczeklika z ulicą Skawińską okazało się bardzo trafne:

„Skawińska – niewielka ulica na krakowskim Kazimierzu, ślepo kończąca się na wałach wiślanych, dla mnie jest miejscem szczególnym. Tutaj przed blisko 35 laty objąłem kierownictwo Kliniki. Mieściła się ona w starym, zapuszczonym szpitalu izraelickim. Wchodziło się do niego bocznym wejściem, od podwórka, przez zwały koksu, wzdłuż żelaznych prętów ogrodzenia, przez które nasi sąsiedzi, pensjonariusze zakładu utworzonego jeszcze przez brata Alberta, wysuwali ręce, żebrząc o papierosa. Podobnie jak ten zakład, szpital w tamtych latach sprawiał wrażenie przygnębiające. […] Ale ja się tego wyzwania nie obawiałem. Słowo „Skawińska” dla mnie brzmiało jak ziemia obiecana. Wierzyłem, że zorganizuję tam klinikę, o jakiej marzyłem. „

Ulica Skawińska dziś: na pierwszym planie klinika, dalej kuchnia Albertynów.

Dla zainteresowanych:

  • Wspomnieniowy materiał przygotowany przez Archiwum UJ
  • Rozmowa z A. Szczeklikiem (rozmowa nagrana w ramach projektu „Miłosz, a kwestia tożsamości” zrealizowanego w ramach akcji Miłosz odNowa przez uczniów Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej w Mińsku Mazowieckim)
  • Sprawozdanie z wystąpienia A. Szczeklika na obchodach albertyńskich w: Głos Brata Alberta3/62 (2010), s. 13 (plik PDF ).

Rozmowa uczonych. Od lewej: J. Vetulani, A. Szczeklik i M. Heller w PAU (fot. A. Walanus)

Dodaj komentarz

Filed under etyka, filozofia medycyny, humanizm, Skawińska, XX wiek, XXI wiek

Na Kanoniczej… Karola Wojtyły personalistyczne rozmyślania o miłości i odpowiedzialności

Kamienice przy ul. Kanoniczej 19 i 21 leżą na trasie krakowskiego szlaku papieskiego. W budynkach, w których obecnie znajduje się Muzeum Archidiecezjalne, mieszkał przed laty Karol Wojtyła. Najpierw w latach 1952-1958 mieszkał w kamienicy pod numerem 19, w niewielkim pokoju na pierwszym piętrze. Następnie po otrzymaniu święceń biskupich przeniósł się do sąsiedniego renesansowego budynku zwanego „Pałacem Dziekanów” lub „Dziekanką”, gdzie mieszkał w latach 1958 do 1967. Dziś w muzeum można obejrzeć skromny pokój Karola Wojtyły, można to zrobić również wirtualnie. Warto wspomnieć, że był on mocno związany z tymi miejscami. Jak wspominał kard. Stanisław Dziwisz: „Właściwie nie chciał tego domu opuszczać. Mówił, że tu był łatwiejszy dostęp ludzi do niego”. Koniec okresu, którym Karol Wojtyła mieszkał na  Kanoniczej związany był z… podstępem. Tak o tej  sprawie wspominał S. Dziwisz: „Jak pojechał na konsystorz do Rzymu, już jako metropolita krakowski, ówczesny kanclerz kurii pomyślał, że kardynał tutaj nie może mieszkać i przeniósł go na Franciszkańską 3. Jak przyjechał kard. Wojtyła z Rzymu, chciał wrócić do swojego domu, ale okazało się, że już tego domu nie ma. Więc pojechał na Franciszkańską i tam został” (zob. Dom, którego nie chciał opuszczać).

Dlaczego warto wspomnieć o tych miejscach na krakowskim szlaku filozoficznym? To właśnie tutaj powstawały najważniejsze prace filozoficzne przyszłego papieża. Tutaj nabierała formy jego koncepcja etyczna oparta na pojęciu godności osoby ludzkiej., koncepcja zwana dziś „etyką miłości odpowiedzialnej” (Zdybicka).

W okresie, kiedy we wspomnianych miejscach przebywał tam Wojtyła powstały jedne z najważniejszych prac z etyki chrześcijańskiej: Miłość i odpowiedzialność (w sieci tutaj lub tutaj) oraz Osoba i czyn. O ile pierwsza z nich do dziś jest najlepiej znanym dziełem filozoficznym Wojtyły, o tyle druga uważana jest za jego najbardziej dojrzałe dzieło filozoficzne. Wieńczą one dwa etapy jego rozwoju filozoficznego. Pierwsza prezentuje etyczną koncepcję miłości ludzkiej a druga nowe opracowanie antropologii, jako podstawy dla etyki.

To tutaj właśnie rodził się personalizm, który stał się bardzo ważnym nurtem etyki chrześcijańskiej w drugiej połowie XX wieku. Przechodząc ulicą Kanoniczą wśród potoku turystów i pielgrzymów pomyślmy o problemie wyjątkowości osoby ludzkiej. Problem ten jest do dziś aktualny nie tylko w kontekście etyki płciowej podejmowanej przez Wojtyłę, ale choćby w kontekście narastającej dyskusji bioetycznej wokół początku i końca życia ludzkiego. Wciąż powracają do nas problemy: co znaczy być człowiekiem? co znaczy być osobą? Warto pochylić się nad przejawiającą się tu tradycją myślenia i zadumać się nad tym, czego możemy się nauczyć z tego fragmentu historii filozofii. Oddajmy więc głos samemu Karolowi Wojtyle:

„Człowiek jest przedmiotowo «kimś» – i to go wyodrębnia wśród reszty bytów widzialnego świata, które przedmiotowo są zawsze tylko «czymś». To proste, elementarne rozróżnienie kryje w sobie głęboką przepaść, jaka dzieli świat osób od świata rzeczy. Przedmiotowy świat, do którego należymy, składa się z osób i rzeczy. Za rzecz przywykliśmy uważać byt, który nie tylko jest pozbawiony rozumu, ale ponadto jeszcze jest pozbawiony życia; rzecz to przedmiot martwy. Zawahamy się, gdy przyjdzie nam nazwać rzeczą zwierzę czy nawet roślinę. Niemniej jednak nikt nie mówi z przekonaniem o osobie zwierzęcej. Mówi się natomiast o osobnikach zwierzęcych, uważając je po prostu za jednostki danego gatunku zwierzęcego. I takie określenie nam wystarcza. Nie wystarcza natomiast wyrażać się o człowieku jako o osobniku gatunku Homo sapiens. Wyraz «osoba» został ukuty w tym celu, aby zaznaczyć, iż człowiek nie pozwala się bez reszty sprowadzić do tego, co się mieści w pojęciu «jednostka gatunku», ale ma w sobie coś więcej, jakąś szczególną pełnię i doskonałość bytowania, dla uwydatnienia której trzeba koniecznie użyć słowa «osoba»” (Miłość i odpowiedzialność).

Pisał również:

„Kontakt osoby z obiektywnym światem, z rzeczywistością, jest nie tylko «przyrodniczy», fizyczny, jak to ma miejsce u wszystkich innych tworów przyrody, ani też zmysłowy, tak jak u zwierząt. Osoba ludzka jako wyraźnie określony podmiot nawiązuje kontakt z resztą bytów właśnie przez swoje wnętrze, a cały kontakt «przyrodniczy», który przysługuje jej również – posiada bowiem ciało i nawet poniekąd «jest ciałem» – oraz kontakt zmysłowy, na podobieństwo zwierząt, nie stanowią charakterystycznych dla niej dróg łączności ze światem. Łączność osoby ludzkiej ze światem zaczyna się wprawdzie na gruncie «przyrodniczym» i zmysłowym, ale kształtuje się w sposób człowiekowi właściwy dopiero w orbicie życia wewnętrznego. Tutaj też zarysowuje się moment znamienny dla osoby: człowiek nie tylko przejmuje treści docierające doń z zewnętrznego świata i reaguje na nie w sposób spontaniczny czy nawet wręcz mechaniczny, ale w całym swoim stosunku do tego świata, do rzeczywistości, usiłuje zaznaczyć siebie, swoje «ja» – i musi tak postępować, gdyż natura jego bytu tego się domaga. Człowiek ma z gruntu inną naturę niż zwierzęta. Zawiera się w niej władza samostanowienia opartego na refleksji i przejawiającego się w tym, że człowiek działając wybiera to, co chce uczynić. Władza ta nazywa się wolną wolą.

Dzięki temu, że człowiek – osoba – posiada wolną wolę, jest też panem siebie samego, o czym mówi łaciński zwrot stwierdzający, że osoba jest sui iuris” (Miłość i odpowiedzialność).

W kontekście personalizmu pisał on także o małżeństwie – to kolejny temat, który wciąż nie stracił swej aktualności filozoficznej. Dla historyków filozofii interesujące może być również pojawiające się tu sformułowanie normy personalistycznej:

„Problem małżeństwa ujmujemy tu przede wszystkim ze względu na zasadę miłowania osoby («norma personalistyczna»), czyli traktowania jej w sposób odpowiadający temu bytowi, jakim osoba jest, Zasada ta godzi się w pełni tylko z monogamią i nierozerwalnością małżeństwa, a sprzeciwia się zasadniczo wszelkim formom poligamii, tj. zarówno poligynii, jak i poliandrii; sprzeciwia się również zasadzie rozerwalności małżeństwa. Merytorycznie, bowiem biorąc, we wszystkich tych wypadkach osoba zostaje postawiona w sytuacji przedmiotu użycia dla drugiej osoby. Wobec tego samo małżeństwo jest tylko (a w każdym razie przede wszystkim) taką instytucją, w ramach, której realizuje się używanie seksualne mężczyzny i kobiety, ale nie realizuje się trwałe zjednoczenie osób oparte na wzajemnej afirmacji wartości osoby” (Miłość i odpowiedzialność).

Ulicą Kanoniczą warto spacerować powoli… natężenie miejsc związanych z historią filozofii jest tu bowiem wyjątkowo wysokie!

Dla zainteresowanych

Krzysztof Guzowski, Personalizm polski – Karol Wojtyła (Jan Paweł II)

PS. Ciekawostką dla zwiedzających muzeum może być również to, że możemy  tam oglądać nawet maszynę do pisania, która towarzyszyła Karolowi Wojtyle w początkowym okresie jego działalności naukowej.

A na zakończenie – krótkie wspomnienie Tischnera o Wojtyle-naukowcu.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, Kanonicza, neoscholastyka, personalizm, XX wiek