Category Archives: fenomenologia

Krakowskie ścieżki Tischnera

Jakie miejsca w Krakowie kojarzą się z działalnością słynnego filozofa ks. Józefa Tischnera?  Zachęcam do obejrzenia interesującego filmu, w którym barwnej odpowiedzi udziela uczeń Tischnera – ks. dr hab. Jarosław Jagiełło.

Zbliżają się XV Dni Tischnerowskie, więc znów przez kilka dni myśl tego filozofa będzie w Krakowie przedmiotem szerszej refleksji. Tym razem głównym organizatorem jest rodzima uczelnia Tischnera – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (dawniej Papieska Akademia Teologiczna). Zainteresowanych tymi wydarzeniami zapraszam na stronę Organizatorów: www.tischner.upjp2.edu.pl.

PS. Film nagrany został przez ekipę telewizji JP2TV, a udostępniony dzięki uprzejmości Działu Promocji UPJPII.

PS2. Zainteresowanych innymi miejscami związanymi z Tischnerem zapraszam do lektury wcześniejszego wpisu o Collegium Witkowskiego przy ul. Gołębiej 13.

Dodaj komentarz

19 Kwiecień 2015 · 09:16

Fenomenolog w Krakowie (Roman Ingarden)

Roman_IngardenDokładnie 120 lat temu urodził się w Krakowie wybitny filozof, najważniejszy przedstawiciel fenomenologii polskiej, najwybitniejszy polski estetyk – Roman Witold Ingarden (1893-1970).

Drogi naukowe wyjątkowego filozofa

Ingarden studiował matematykę i filozofię, najpierw we Lwowie (1911-1912), a następnie w Getyndze (1912-1914, 1915-1916) oraz w Wiedniu (1914-1915) i Fryburgu Br. (1916-1917). Podczas studiów we Fryburgu poznał Edytę Stein, z którą później się zaprzyjaźnił. W roku 1918 obronił doktorat Intuition und Intellekt bei Henri Bergson („Intuicja i intelekt w ujęciu H. Bergsona).

Po powrocie do Polski pracował najpierw jako nauczyciel gimnazjalny (Lublin, Warszawa, Toruń, Lwów), a w 1924 r. habilitował się na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (rozprawę Essentiale Fragen musiał wydać w Niemczech z powodu braku zainteresowania tą tematyką w Polsce). Posadę na UJK  we Lwowie otrzymał jednak dopiero w roku 1933. W latach trzydziestych Ingarden był już filozofem o międzynarodowej sławie, choć na gruncie polskim był jednym z niewielu przedstawicieli fenomenologii.

Stanisław Ignacy Witkiewicz: Roman Ingarden (1937)

Podczas wyjazdów na stypendia zagraniczne powstało najsłynniejsze dzieło estetyczne Ingardena Das literarische Kunstwerk (O dziele literackim). Trzeba przyznać, że Ignarden wyróżniał się znacząco tematyką zainteresowań i sposobem uprawiania filozofii od przedstawicieli lwowskiej filozofii ukształtowanych w tradycji analitycznej przez K. Twardowskiego.

Warto przypomnieć, że w latach trzydziestych Ingarden nawiązał również interesującą korespondencję filozoficzną ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem (Witkacym).

II wojnę światową (trzy okupacje – dwie sowieckie i jedną niemiecką) przetrwał we Lwowie. W czerwcu 1944 przeniósł się do Pieskowej Skały pod Krakowem, skąd w lutym 1945 r. przybył do Krakowa na UJ na zaproszenie Zygmunta Zawirskiego dziekana Wydziału Filozoficznego. To z tym miastem Ingarden związał się już do końca życia.

W czasie wojny Ingarden napisał swoje opus magnum – obszerną pracę Spór o istnienie świata. To właśnie kwestia ontologii, podjęta w tej pracy zajmowała wyróżnione miejsce w koncepcjach Ingardena. Ontologia rozumiana była przez niego jako nauka o możliwych sposobach istnienia.

Główne dzieło Ingardena cieszyło się powszechną opinią dzieła trudnego. Przytoczmy tu dwie anegdoty odnotowane przez Jana Woleńskiego:

„Ze Sporem o istnienie świata mam w pamięci dwie anegdotki. Gdy powiedziałem M.  Rzepińskiej, że czytam I tom tego dzieła, ostrzegła “Proszę uważać. Nie można tego zrozumieć bez wyższej matematyki.” Opowiadano mi też taką historyjkę. Przyjaciele Adama Podgóreckiego, kupili mu Spór o istnienie świata jako prezent imieninowy. Zaczął czytać i za jakiś czas zwierzył się ofiarodawcom, że zaprzestał lektury. Wyznał, że już początki były trudne, ale potem poddał się całkowicie. Podobno jednak pokazywano w Krakowie pewną kobietę: “Patrzcie, ona przeczytała cały pierwszy tom.” Po lekturze tego dzieła, obie opowieści uznałem za przesadzone. Niemniej jednak, Ingarden nie pisał łatwo. Krążyła opinia, że myślał po niemiecku i przekładał to na polski. Myślę, że krzywdząca. W każdym razie, wykłady Ingardena były jasne i wygłoszone przepiękną polszczyzną.” (Jan Woleński, Roman Ingarden we wspomnieniach).

Powrót do Krakowa i komunistyczne prześladowania

Roman_Ingarden_profilIngarden powrócił do rodzinnego Krakowa w 1946 r. Pokonanie III Rzeszy nie oznaczało jednak wolności dla kultury polskiej. Doświadczył tego na sobie wspominany dziś filozof.

Po wojnie, gdy komuniści przejęli władzę rozpoczęła się bezpardonowa walka z kulturą polską – rodzimą filozofię wypracowaną przez wielu wybitnych filozofów miał wyprzeć marksizm. Nie był to w żadnym razie proces naturalny – marksizm wtłaczany był metodami politycznymi i administracyjnymi. To najczarniejsza karta w dziejach filozofii na ziemiach polskich.

Ingarden wraz ze swoją filozofią okazał się dla komunistycznych aparatczyków szkodliwym elementem obcym ideowo… Rozpoczęły się szykany i prześladowania, których celem stał się sam Ingarden. W latach 1950-1956  nie mógł wykładać na Uniwersytecie, zakazem publikacji objęte zostały również jego prace fenomenologiczne. W roku 1963 musiał udać się na emeryturę, kulisy tego wydarzenia wyglądały jednak następująco:

„W 1962 roku Komitet Uczelniany PZPR na Uniwersytecie Jagiellońskim tak formułował swoje oczekiwania wobec naukowej kadry: przed organizacją partyjną stoją dwa zadania: likwidacja  ośrodka filozofii idealistycznej, którego centrum jest osoba prof. Ingardena, oraz stabilizacja i rozwój ośrodka filozofii marksistowskiej” (Ryszard Terlecki, Profesorowie UJ w aktach UB i SB, WL, Kraków 2002).

To właśnie Ingarden w środowisku krakowskim był jednym z przedstawicieli wolnej myśli. Pamiętajmy, że represje wobec  niezależnej kultury polskiej były niezwykle silne w okresie komunistycznym, a dzięki takim osobom przetrwała filozofia polska!

Przytoczmy tu jeszcze wspomnienia P. Taranczewskiego o Romanie Ingardenie i Józefie Tischnerze ukazujące klimat ówczesnej filozofii krakowskiej:

Ostatecznie [Tischner] zapragnął studiować u Ingardena, bo Ingarden niczego nie wpajał, stawiał problemy. Autorytety eklezjalne widziały to niechętnie, sprawa w końcu oparła się o arcybiskupa Baziaka. Okazało się, że arcybiskup pamiętał Romana Ingardena ze Lwowa i cenił profesora, nie robił więc najmniejszych trudności. „Dopiero Ingarden dał mi metodę.” […]

Stopniowo odkrywałem, że Tischner nie podziela poglądów Ingardena na fenomenologię Husserla. Ingardena interesowały ontologiczne konsekwencje redukcji transcendentalnej, Józka obchodził człowiek. Trzymałem się Ingardena, który dawał mi poczucie intelektualnego bezpieczeństwa i wolna myśl Józka niepokoiła mnie. O Ingardenie myślałem wówczas jak wyznawca, nie jak filozof. Wolna myśl i wolność wewnętrzna Józka niepokoiła także innych. (P. Taranczewski, „Potrójny ton”, Tygodnik Powszechny).

Krakowskie miejsca związane z Ingardenem

W okresie powojennym (od 30 maja 1946 r.) Ingarden mieszkał w Krakowie przy ul. Biskupiej 14.

Warto wspomnieć również, że Ingarden doczekał się również w Krakowie swojej ulicy.

Ingarden w warowni wołyńskich sierot

Jako ciekawostkę warto przytoczyć tu mało znany epizod związany z wojennymi losami Ingardena. Znalazł się bowiem w czerwcu roku 1944 w Pieskowej Skale, gdzie na zamku zorganizowano przytułek dla sierot ocalałych z rzezi wołyńskiej. Żona prof. Ingardena pełniła obowiązki lekarza, a on próbował pomagać przy ośrodku a z drugiej strony próbował również kontynuować swe prace. O tej interesującej historii można przeczytać w artykule Anny Szcuckiej „Warownia wołyńskich sierot„. W lutym 1945 r. Ingarden przeniósł się do Krakowa, z którym związał swe powojenne losy.

Warto obejrzeć w sieci:

Prof. W. Stróżewski o Romanie Ingardenie (3 części)

I jeszcze dla chętnych kilka wybranych fragmentów wypowiedzi Stróżewskiego w fabularyzowanej oprawie: „Spór o istnienie świata” – trailer

Warto zobaczyć również wspomnienia o relacjach R. Ingardena i K. Wojtyły:

Czytelnia

Dodaj komentarz

Filed under Biskupia, estetyka, fenomenologia, XX wiek

Gołębia 13 – Niezwykłe miejsce filozofowania (Collegium Witkowskiego)

Collegium Witkowskiego (cc Wikipedia)

Minęła właśnie setna rocznica oddania do użytku neogotyckiego budynku Collegium Witkowskiego. Wybudowany został według projektu Gabriela Niewiadomskiego w latach 1908-1911. Budynek został otwarty 4 marca 1912 r. Z budynkiem tym wiąże się pewien specyficznie krakowski paradoks filozoficzny, ale o nim później.Przyjrzyjmy się najpierw budynkowi. Dziś chyba tylko historycy wiedzą, że przed wiekiem ten uroczy neogotycki budynek był… nowoczesną siedzibą krakowskiej fizyki. Inicjatorem budowy, który pokonał rozliczne trudności i duży opór austriackich władz oświatowych, był wybitny ówczesny fizyk — August Witkowski. On sam jednak nie mógł zbyt długo cieszyć się sukcesem, gdyż zmarł w następnym roku. Dla krakowskiego środowiska naukowego oczywiste stało się, że gmach ten powinien nosić imię Witkowskiego.

August Witkowski (1854-1913) – fizyk, dr filozofii, rektor UJ

Miejsce to związane było z narodzinami współczesnej fizyki polskiej, to tutaj rozwijały się m.in. badania z zakresu fizyki jądrowej. Pracowało tu wielu znanych fizyków: Marian Smoluchowski, Władysław Natanson, Henryk Niewodniczański i inni. To tutaj powstał pierwszy polski cyklotron, uruchomiony przez zespół Niewodniczańskiego 28 grudnia 1956 r.

Dla nas ważne jest to, że wielu polskich fizyków początku XX wieku nie tylko zajmowało się badaniami eksperymentalnymi i rozwojem teorii fizycznych, ale próbowało również z dużym powodzeniem swych sił na gruncie rozważań filozoficznych. Było tak w przypadku Witkowskiego (rozważania o eterze i teorii względności), Smoluchowskiego (m.in. nowoczesna, obiektywistyczna koncepcja przypadku) jak i Natansona (to temat na obszerny doktorat, który został zresztą napisany). Każdej z tych postaci poświęcimy w przyszłości uwagę, dziś skupimy się na dalszych filozoficznych losach tego miejsca.

Collegium Witkowskiego po wybudowaniu (materiały prasowe)

Budynek służył fizykom do 1964 r. (z przerwami podczas obu wojen światowych, które dwukrotnie zniszczyły infrastrukturę naukową), później zagościli tu humaniści (psychologowie i historycy).

Józef Tischner (1931-2000)

Z okresem  związana jest postać ks. Józefa Tischnera, słynnego filozofa, twórcy filozofii dramatu. Jego wykłady były znaczącymi wydarzeniami w środowisku akademickim Krakowa, przyciągając z czasem ogromną liczbę studentów. Do dziś wiele osób wspomina fenomen tych wykładów, podczas których „Tischner, który miał w zwyczaju się spóźniać, nie mógł zwykle wejść do sali; jedynie z wielkim trudem udawało się znaleźć pomiędzy siedzącymi studentami odrobinę miejsca aby postawić stopę i brnąć dalej w kierunku katedry”, a po rozpoczęciu wykładu panowała taka cisza, że można było usłyszeć nawet muchę (W. Skoczny, relacja osobista).

Przyjrzyjmy się jeszcze jednemu wspomnieniu, oddającemu klimat tamtych czasów:

„W tym okresie wśród moich kolegów zrodził się cotygodniowy rytuał chodzenia na wykłady Księdza Profesora do Collegium Witkowskiego. Tematem było czytanie Fenomenologii ducha Hegla. Przychodzili na nie wszyscy: studenci filozofii, prawa, różnych kierunków filologicznych (tak jak ja), archeolodzy i fizycy (a na pewno zawodowi „słuchacze” z KWMO). W auli często brakowało miejsc, ludzie przesiadywali więc na schodach; niekiedy nawet w korytarzu przysłuchiwali się Jego wywodom przez uchylone drzwi. Było coś konspiracyjnego w atmosferze tamtych spotkań, chociaż gdy myślę o nich dzisiaj, to widzę, że Tischner przede wszystkim studził wtedy głowy, ale nie gasił wiary. Owiewała Go już legenda…” (T. Jagodziński [w:] „Spotkanie z ks. Tischnerem„, Znak, 550, marzec 2001).

Tak wyglądały wykłady J. Tischnera (zdjęcie ze zbiorów Instytutu Myśli Józefa Tischnera)

A gdzie podział się paradoks zapowiadany na początku? W dzisiejszym środowisku filozoficznym Krakowa z grubsza rzecz biorąc istnieje nieformalny podział na filozofię ścisłą, zwykle związaną blisko z naukami przyrodniczymi lub formalnymi oraz na filozofię „humanistyczną”, w dużej mierze odwołującej się do Tischnera. Poza nielicznymi wyjątkami, trudno tym dwóm grupom nawiązać z sobą dialog. Natomiast Collegium Witkowskiego było miejscem, gdzie najpierw królowała filozofia pierwszego typu, a później jej miejsce zajęła ta druga. I dziś większość uczestniczących w Dniach Tischnerowskich nie wie, że sala Tischnera mieści się w budynku poświęconym pamięci filozofującego-fizyka Augusta Witkowskiego. A pomnik Kopernika stojący przed budynkiem jest swoistym wyrzutem sumienia dla tych, którzy chcą ograniczać filozofię: najsłynniejszy na świecie polski humanista  znany jest bowiem z wyników obserwacji astronomicznych, prawa dewaluacji monety i rewolucyjnej w skutkach koncepcji  filozofii przyrody otwierającej drogę ku nowożytnej nauce.


 

Warto przeczytać:

  1. Bronisław Średniawa, Historia filozofii przyrody i fizyki w Uniwersytecie Jagiellońskim, Retro-Art, Warszawa 2001.
  2. Kazimierz Grotowski, „Henryk Niewodniczański. Twórca krakowskiego ośrodka fizyki jądrowej„, Zwoje 3/36, 2003 (można tu przeczytać m.in. wspomnienia o uruchomieniu pierwszego polskiego cyklotronu).
  3. Ankieta: „Spotkanie z ks. Tischnerem„, Znak, 550, marzec 2001

Dodaj komentarz

Filed under fenomenologia, filozofia nauki, filozofia przyrody, Gołębia, XX wiek