Category Archives: humanizm

Mikołaja Reja przemyślenia o życiu poczciwym

Dziś mija dokładnie 509 rocznica urodzin Mikołaja Reja z Nagłowic (1505-1569) – znanego pisarza i poety,  tłumacza i działacza religijnego. Z Krakowem Rej zapoznał się podczas studiów uniwersyteckich.  Wiadomo, że zapisał się na studia 5 maja  1518 r. i mieszkał w Bursie Jerozolimskiej, choć studia te nie trwały dłużej niż rok. P. Jaroszyński w opracowaniu poświęconym Rejowi próbował nieco rozwiać mit ulubiony przez wszystkich uczniów, jakoby słynny pisarz był nieukiem: „Obraz Reja jako utalentowanego nieuka jest fałszywy; chociaż w latach  młodzieńczych nie przykładał się do nauki […] to w wieku dojrzałym uzupełnił braki […]” (s. 452).

Rej-Wizerunek_wlasnyDla nas jest natomiast istotne, że w Krakowie w późniejszych latach Rej przebywał wielokrotnie i tu zostały wydane pierwodruki jego znanych dzieł. Sądzę więc, że można i tą postać powiązać z filozoficzną kulturą Krakowa, choć treściowo wiążą się one głównie z kulturą szlachecką.

Mikołaj Rej nie był typowym filozofem, słuszniej można by o nim powiedzieć iż był myślicielem humanistycznym. Zapisał się jednak na kartach historii filozofii polskiej jako prekursor refleksji uprawianej w języku polskim i prekursor humanistycznej refleksji etycznej. Przed wiekiem prof. UJ  Stanisław Windakiewicz następująco ocenił twórczość Reja, który tworzyć miał swe największe dzieła „na pół filozofując, na pół się bawiąc” (s. 11).

Do najważniejszych dzieł historycy filozofii zaliczają Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego (1558) inspirowany Zodiacus vitae włoskiego poety Palingeniusa oraz Zwierciadło albo kształt w którym każdy stan swym sprawom przypatrzeć się może (1568) zawierający Żywot człowieka poczciwego. Warto wspomnieć, że w ostatnich stu latach ocena znaczenia Reja dla rozwoju filozofii polskiej bywała skrajna: od przecenienia (Brückner) po niedowartościowanie znaczenia (Wąsik).

Rej_ZwierciadloReja interesowały przede wszystkim zagadnienia etyczne, stawiając cnotę za podstawę szlachectwa (a nie urodzenie). Cnota według Reja jest najdroższym skarbem człowieka, nadaje ona wartość życiu ludzkiemu. Wśród cnot za najważniejszą uważał sprawiedliwość, która pozwala na realizowanie mądrości życiowej. Przeszkodą dla cnoty miały być różnorakie namiętności cielesne, stąd metafora opanowania ciała jako ujeżdżania rumaka. Trzeba dodać, że myśl Reja pozostawała pod silnym wpływem kalwinizmu.

Reja zajmowała też problematyka dydaktyczna – nakreślił całościowy wzór osobowy szlachcica, udzielał również bardzo szczegółowych rad obejmujących całe życie (pisał m.in. o tym jak karmić dzieci, jak wychowywać młodzież, o przyjaźni, o starości). Ideałem życia dla Reja było życie spokojne, w kręgu rodzinnym, kształtowane umiarem i umiłowaniem wolności. Można powiedzieć, że jest on pierwszym polskim myślicielem propagującym kult swojskości – co ciekawe w kontekście filozofii humanistycznej. Można by się pokusić o zbadanie, w jakim stopniu zarysowany przez Reja ideał życia stał się wyidealizowanym obrazem życia polskiej szlachty, a później ziemiaństwa.

Rej_1555Po krótkiej charakterystyce poglądów Reja przytoczmy tu jeszcze słowa Winadkieiwcza o zachowanych portretach:

„Zazwyczaj jednak dodawał do dzieł swój portret, wykonany w drzeworycie, dosyć niezgrabnym rylcem. Wygląda z niego silny i barczysty mężczyzna, o wielkiej, brzydkiej, omal nie kwadratowej twarzy. Nos i policzki poeta miał, jak Eulenspiegel, grube i nadmiernie rozwinięte. Tylko oczy poczciwie i mądrze patrzą i czoło dosyć wysokie. Portretów tych mamy dwa. Wcześniejszy został w 50 roku zdjęty, jest en face, a pod nim czytamy epigram drukarza, zaczynający się od słów: „Vlixes był niecudny” . Późniejszy w Źwierciadle wyobraża go z półprofilu, w 62 roku życia. Postać jeszcze okazalsza, w tej pozie znacznie przyjemniej się przedstawia. Przez kilkanaście lat, w czasie których powstał Wizerunek i Żywot, spoważniała widocznie i wypiękniała twarz poety. Miasto [tj. zamiast] grubych kształtów widzimy teraz rysy ściągnięte, niesłychany spokój i pewność w wyrazie twarzy i oczy prawdziwie bystre i myślące. Wreszcie na tym portrecie zaznaczono już wieniec laurowy, oplatający lekką gałązką renesansowy aksamitny toczek” (s. 14).

Rej_1567Miejscem, które wiąże się w Krakowie szczególnie z Rejem jest ulica Grodzka. W miejscu dzisiejszej kamienicy nr 60 w XVI wieku znajdował się dwór Odrowążów, który wynajmował Rej podczas swego pobytu w Krakowie w latach 1541-1569. Zatem wspomniany myśliciel związany był z Krakowem łącznie przez prawie trzy dekady – z pewnością niemało, aby zapisać się w dziejach kultury Krakowa. Dodajmy jeszcze, że Trzycieski tak wspominał Reja:

 „tu do Krakowskiej Ziemie barzo go zawżdy przyrodzenie ciągnęło dla dworu, bez którego być nie mógł”.

Na zakończenie opowieści o M. Reju nie sposób nie wspomnieć, że dziś w dobie dominacji języka angielskiego na nowo aktualność zyskują słynne słowa Reja, które – miejmy nadzieję – kojarzyć powinno jeszcze każde dziecko wykształcone w polskiej szkole:

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.

Literatura:

  1. Wiktor Wąsik, Historia filozofii polskiej, t. 1, PAX Warszawa 1958.
  2. S. Jedynak, Etyka w Polsce. Słownik pisarzy, s. 152-153.
  3. P. Jaroszyński, Rej (Rey) Mikołaj [w:] Encyklopedia Filozofii Polskiej, t. 2, PTTA Lublin 2011, s. 452-453.
  4. S. Windakiewicz, Mikołaj Rej,.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, Grodzka, humanizm, renesans

Krakowskie studia Mikołaja Kopernika

Kopernik-portret-epitafijny

Mikołaj Kopernik (1473-1543)

Dziś mija 540. rocznica urodzin Mikołaja Kopernika – wielkiego astronoma, prekursora nowożytnej nauki oraz niezwykle wpływowego filozofa przyrody. Słynny uczony urodził się bowiem 19 lutego 1473 roku w Toruniu przy ulicy świętej Anny (dziś ul. Kopernika 17).

Celowo nazwałem Kopernika wpływowym filozofem przyrody, ponieważ to właśnie w dziedzinie filozofii przyrody (obok astronomii) najbardziej zaznaczył się wpływ Kopernika. Dość powiedzieć, że to właśnie dzięki polskiemu uczonemu odrzucono arystotelesowską filozofię przyrody z Ziemią w środku Wszechświata i podziałem kosmosu na dwie sfery – podksiężycową i nadksiężycową (w tych sferach panowały odmienne zasady, inne było również „tworzywo” bytów).

Dziś filozoficzne dokonania Kopernika są marginalizowane, po części dla tego, że wprowadzony przez niego obraz świata jest do dziś ważnym elementem naszego rozumienia rzeczywistości. Po prostu traktujemy wiele pomysłów Kopernika jako oczywiste, choć przed pięcioma wiekami bynajmniej takie nie były.

Czym Kopernik zasłużył się dla filozofii? Po pierwsze, z pewnością był on dobrym znawcą ówczesnej filozofii przyrody. Przestudiował on ok. 80 dzieł autorów starożytnych i ponad 90 tekstów średniowiecznych i renesansowych, co stanowi imponującą liczbę zważywszy na ówczesne warunki. Od starożytnych zaczerpnął Kopernik idee neoplatońskie i neopitagorejskie, czerpał tam również inspiracje dla koncepcji heliocentrycznej.

Copernican_heliocentrism_diagram

Diagram z dzieła Kopernika wokół którego narosło wiele błędnych interpretacji obnażających ignorancję. Diagram nie przedstawia kształtu orbit planet w systemie kopernikańskim, ale pokazuje, że można je uszeregować ze względu na okres obiegu wokół Słońca. Łacińskie inskrypcje opisują okres obiegu poszczególnych planet. W rzeczywistości układ zaproponowany przez Kopernika był znacznie bardziej skomplikowany, aby mógł zgadzać się z obserwacjami.

Po drugie, Kopernik przyczynił się znacząco do refleksji nad metodą naukową. Uznał on autonomię metody naukowej względem filozofii przyrody, a zamiast starożytnego postulatu „ocalenia zjawisk” wprowadził metodę hipotetyczną, która miała być drogą do poznania prawdy o rzeczywistości.

Po trzecie, Kopernik odrzucił arystotelesowską koncepcję ruchu, przyjmując koncepcję Buridana wytyczył ścieżki dla rozwoju nowożytnej dynamiki (m.in. koncepcja złożenia ruchów realizowanych realnie przez ciało, względność ruchów lokalnych). Rozważany przez niego problem ruchu wokół ciała centralnego (ruch Księżyca wokół Ziemi) stanowił antycypację koncepcji grawitacji.

Po czwarte, brak obserwowanej paralaksy gwiazd utwierdził Kopernika w przeświadczeniu, że Wszechświat jest ogromny. To stanowiło kolejne przełamanie średniowiecznego obrazu świata. Wiedział, że nie można za pomocą obserwacji rozstrzygnąć, czy Wszechświat jest nieskończony postulował, że „świat jest podobny do nieskończonego”.

System ptolemejski

System ptolemejski – małe okręgi poruszające się wokół dużych kolistych orbit to epicykle (duże okręgi – deferenty). Środki niektórych deferentów nie pokrywały się z Ziemią, były one ekscentryczne (tzw. ekscentryki). Konstrukcje te miały uzgodnić model z obserwacjami („zachowanie zjawisk”).

Warto obalić również przy okazji mit, że system Kopernika był radykalną rewolucją naukową. „W technicznym sensie tego słowa Kopernik jest ptolemejczykiem” – pisał znany historyk nauki A. Koyré. Chodziło o to, że środki matematyczne użyte przez Kopernika były zaczerpnięte wprost z astronomii ptolemejskiej. Trudno również bronić tezy, że system Kopernika był radykalnie prostszy od wcześniejszego systemu (o ile wiemy o czym mówimy). Dobrze uzmysławiają tę różnicę dwa poniższe schematy.

System kopernikański
System kopernikański – jak widać stosowane są te same elementy, co w poprzednim. Obraz ten daleki jest od stereotypowego schematu znanego każdemu (zob. powyżej). Jak widać większa prostota modelu Kopernika jest kwestią niezbyt oczywistą.

Po części filozoficznej czas zadać pytanie, jakie są związki Mikołaja Kopernika z Krakowem?

Powszechnie wiadomo, że Kopernik studia rozpoczął właśnie w Krakowie. Tutejszy uniwersytet słynął z rozwiniętych nauk  astronomiczno-matematyczny, działało tu w XV w. wielu wybitnych astronomów (np. Marcin Król z Żurawicy).

„Niedaleko kościoła św. Anny jest tam uniwersytet znany ze względu na wielu wybitnych uczonych, którzy tam wykładają sztuki wyzwolone, retorykę, poetykę, filozofię i fizykę. Najbardziej rozwinięta jest tam astronomia. W całych Niemczech – wiem to z niejednego źródła – nie można znaleźć szkoły sławniejszej.” Hartman Schedel, Opus de historiis aetatum mundi (1493)

W czasie, gdy do Krakowa przybył Kopernik, niestety Wydział Filozoficzny przeżywał już kryzys związany z reformą studiów i odrzuceniem nowoczesnego, acz nieco wywrotowego nominalizmu (zwanego niekiedy burydianizmem krakowskim). Nowoczesna filozofia renesansowa również musiała się rozwijać poza uczelnią, choć do tych kręgów należało kilku profesorów.

Dokument z wpisem Mikołaja Kopernika na Uniwersytet Jagielloński z księgi immatrykulacyjnej z 1491 roku, oryginał Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego, faksymile ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu

Dokument z wpisem Mikołaja Kopernika na Uniwersytet Jagielloński z księgi immatrykulacyjnej z 1491 roku, oryginał Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego, faksymile ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Toruniu

O samych studiach Kopernika wiadomo niewiele, nie wiadomo nawet dokładnie gdzie mieszkał podczas studiów. Wiemy, że studia rozpoczął w 1491 r., a zakończył w 1495 r. Wiadomo również, że wybór Krakowa jako miejsca studiów nie był przypadkowy – właśnie ze względu na rozwinięte nauki astronomiczno-matematyczne.

To właśnie w Krakowie Kopernik zapoznał się po raz pierwszy z poglądami starożytnych uczonych, co – jak później przyznał w przedmowie do swego wiekopomnego dzieła – natchnęło go do rozważań nad zagadnieniem ruchu Ziemi. Podczas studiów w krakowskiej uczelni Kopernik zrozumiał konieczność prowadzenia dokładnych obserwacji astronomicznych aby ulepszyć kalendarz oraz zmodyfikować system astronomiczny Ptolemeusza.

Mikołaj Kopernik (1473-1543)

Mikołaj Kopernik (1473-1543)

Wojciech Caprinus z Bukowa pisał w 1542 r. tak:

“początki swych godnych podziwu prac matematycznych… z tego naszego Uniwersytetu zaczerpnął, czemu nie tylko nie zaprzecza… ale wyznaje, że wszystko czym jest, zawdzięcza Akademii”.

Po Koperniku pozostało w Krakowie nieco pamiątek, o których można przeczytać w interesującym artykule Teresy Borawskiej Pamiątki kopernikańskie w Krakowie. Powstało również w Krakowie  kilka pomników Kopernika: przed Collegium Witkowskiego u wylotu ul. Gołębiej, w hallu Polskiej Akademii Umiejętności przy ul. Sławkowskiej oraz w Parku im. H. Jordana.

Z pewnością najcenniejszą pamiątką po Koperniku jest autograf jego najważniejszego dzieła De revolutionibus orbium coelestium, który znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej. Dziś każdy może zajrzeć do tego wspaniałego dzieła dzięki wersji cyfrowej.

Pomnik_Mikołaja_Kopernika_UJ

Pomnik M. Kopernika przed Collegium Witkowskiego UJ (Wikipedia)

PS. Często zapominamy, że Kopernik był prawdziwym człowiekiem renesansu – zajmował się również z powodzeniem ekonomią jak i medycyną. Z tej ostatniej działalności był zresztą słynny na Warmii, a jako ciekawostkę można podać przypisywane Kopernikowi metody leczenia grzanym winem (wraz z odpowiednim przepisem!).

Więcej o Koperniku:

I jeszcze nieco poezji kopernikańskiej (w dawnym stylu):

2 komentarze

Filed under filozofia przyrody, humanizm, renesans, XV wiek

Kontrreformacja i naprawa Rzeczypospolitej (ks. Piotr Skarga)

Piotr Skarga SJ (Wikipedia)

W tym roku minęła okrągła 400. rocznica śmierci jednego z najciekawszych polskich myślicieli religijnych okresu kontrreformacji. Ksiądz Piotr Skarga był nie tylko słynnym kaznodzieją, szermierzem kontrreformacji, kaznodzieją królewskim,  aniołem dobroczynności, nowoczesnym zarządcą, rektorem Akademii Wileńskiej, orędownikiem unii Kościoła rzymskiego ze wschodnim. Skarga był z pewnością człowiekiem, który przerastał swoje czasy, choć trzeba uczciwie przyznać, że do dziś postać ta budzi kontrowersje. Postać ta osnuta jest legendą, jaką wytworzył Matejko (Kazania sejmowe), Adam Mickiewicz, Cyprian Kamil Norwid i inni ludzie kultury polskiej XIX wieku. Bodajże tylko jedna kwestia w życiorysie Skargi nie budzi kontrowersji – kwestia jego wpływu na kształtowanie się literackiego języka polskiego. To właśnie Żywoty świętych pańskich pięknie kształtowały przez trzy wieki polski język będąc podstawowym opracowaniem hagiograficznym dostępnym dla wszystkich, a czytane są i do dnia dzisiejszego, więc nadal wywierają jakiś wpływ. Niemniej historyczny Skarga to człowiek czynu i człowiek refleksji – tutaj interesować nas będzie tylko ta ostatnia kwestia.

Czy Skarga był filozofem? Ta kwestia sama w sobie budzi już kontrowersje. Wielu uważa go co najwyżej za myśliciela religijnego. Sądzę, że kluczem do zrozumienia filozofii Skargi są Kazania sejmowe. To właśnie w tym dziele podjął on tematykę typową dla polskiej filozofii humanistycznej – kwestię idealnego ustroju dla Rzeczypospolitej i kwestię reform koniecznych dla wdrożenia tego modelu.

Wizja Skargi opiera się w równej mierze na myśleniu filozoficznym jak i religijnym – z pewnością był on więc myślicielem religijnym. Nakreślił jednak obraz idealnego ustroju, przy czym pokazał się jako filozof chrześcijański.

Jaki był idealny ustrój? Oczywiście była to monarchia! Skarga odwoływał się do wielu argumentów na poparcie swej tezy. Był tam m.in. argument religijny – Bóg jest monarchą, a Bóg realizuje to co najlepsze i najdoskonalsze więc i boska monarchia jest ideałem.

Bowiem monarchija jest naśladowanie niebieskich rządów, na których sam jeden Bóg siedzi. I tak zaczął, i ukazał ludzkiemu narodowi, i napisał na duszach ich, aby się takiego rządu trzymali, gdzie jeden władnie. (Kazanie VI)

Skarga odwoływał się również do swoistej argumentacji naturalistyczej, traktował ustrój państwa jako analogiczny do ustroju organizmu. Jeżeli organizm ludzki ma tylko jeden organ centralny, który kieruje jego poczynaniami, tak państwo powinno mieć jeden organ – monarchę.

Przyrodzony sposób jest w ciele, aby jedna głowa rządziła. Tak też w Rzeczypospolitej przyrodzona i nalepsza i nawłasniejsza rozumowi ludzkiemu jest monarchija abo jednowładztwo i rząd jednego. Który gdy się mieni, a na wiele się głów dzieli, ciężka jest i śmiertelna Rzeczypospolitej choroba. (Kazanie VI).

I jeszcze interesujący argument przywoływał Skarga – tylko jedna osoba jest warunkiem i gwarantem jedności (także siły społeczeństwa). Tak więc w monarchii nie powinno być partii (łac. partes – części) ale powszechna zgoda i jednomyślność. Przy okazji mamy więc nakreślony ideał społeczeństwa.

Któż lepiej pokój i zgodę, i jedność między ludźmi, na czym wszytka Rzeczpospolita stoi, uczynić może, jako jeden? Bo gdzie dwa abo trzej rządzą, każdy najdzie swoje mniemanie i rozumienie. I ludzie nie pójdą za jednym, ale się rozdwoją, mówiąc: ja tak rozumiem, jako Paweł, a ja, jako Piotr, a ja, jako Jakub. A gdy jeden rządzi, wszyscy z swym rozumienim do kupy idą. I jeden łacniej wszytkie do siebie i do zgody świętej pociągnie. (Kazanie VI)

Trzeba przyznać, że Skarga używał również argumentacji historycznej – odwoływał się do dziejów powszechnych i dziejów zbawienia wskazując na to, że monarchie były stabilnymi i skutecznymi formami rządów, a formy demokratyczne miały liczne wady. Jak na humanistę przystało powoływał się również Skarga w swych rozważaniach o monarchii na powagę Starożytnych: Platona, Seneki, Filona, św. Hieronima i innych.

Czytając Kazania Sejmowe łatwo zauważyć, że Skarga był jednym z najbardziej skrajnych zwolenników monarchii wśród polskich myślicieli humanistycznych. Monarchia u Skargi podporządkowana miała być prawom boskim. Wiedział również uczony jezuita, że monarchie ludzkie nie są idealne, bo ludzie podlegają żądzom, namiętnościom, a ich poznanie rzeczywistości jest fragmentaryczne – zatem działania ziemskiego monarchy będą tylko cieniem działań monarchy boskiego, ale to i tak najlepsza forma rządów. Stąd nie był – wbrew nieżyczliwym pogłoskom – zwolennikiem ziemskiej monarchii absolutnej (absolutum dominum), która była dla niego synonimem tyranii.

[…] nie bojąc się onej przymówki, jakobychmy wolnościom ślacheckim życzliwymi nie byli, a dominium absolutum i zatem tyraniją chwalili. Cnota ma swoje miarę i wagę: źle w niej nie doważyć, źle też i przeważyć.

Uważał, że należy znaleźć złoty środek między zapewnieniem siły władzy królewskiej a ograniczeniami jego samowoli.

Dlategoż do monarchy i króla przykłada ludzki rozum radę i prawa, krócąc i okreszając moc jego, a pomagając rozumowi jego, aby nie pobłądził, a złym się tyranem nie stawał.

Twórca Kazań sejmowych był również jednym z najważniejszych krytyków demokracji w XVII wieku. Uważał, że „Pospólstwo za głupią radą idzie” oraz „nie masz rozumu w pospólstwie”. Sądził on, że demokracja będzie mogła być wykorzystana dla realizacji partykularnych celów przez osoby silne lub przebiegłe, które zmanipulują społeczność. Głos Skargi jako krytyka demokracji brzmi niezwykle celnie, mimo że język jego wypowiedzi jest mocno archaiczny:

A o te króliki [pogardliwa nazwa osób uzurpujących sobie prawo do władzy] nietrudno, którzy, jadowitymi językami myśli swe zakryte wykonywając, poburzą prostaki i od nich na sejmach mówią i czynią, co chcą, i składają na bracią. A bracia abo o tym nie myślili, abo zwiedzieni, jako dzieci, pod płaszczem wolności, wrzaskiem i krzykiem przyzwolili, nie wiedząc drugdy na co, i szkody a zguby swej nie bacząc.

Skarga jako filozof pokazał się również przy refleksji nad istotą wolności – jednym z najważniejszych problemów polskiego humanizmu. Wyróżnił on cztery rodzaje wolności: trzy pierwsze są korzystne, a ostatnia zgubna:

  • wolność od grzechu (wolność wewnętrzna),
  • wolność od narzuconej władzy (podlegać należy jedynie własnej prawowitej władzy),
  • wolność od tyranii,
  • oraz wolność piekielna – samowola.

Postać Skargi utrwaliła się w historiografii poprzez romantyków i dzięki obrazowi Jana Matejki. Zachęcam jednak do spojrzenia na tę postać nie tylko jako na narodowego proroka, ale jako na trzeźwo myślącego filozofa.


27 września 1612 r. odszedł do Pana ks. Piotr Skarga. Warto przypomnieć przesłanie tego wielkiego patrioty i żarliwego kaznodziei tak mocno wpisanego w dzieje Krakowa, że spotykamy jego pomniki i tablice w tak wielu miejscach Starego Miasta. Spacerując ulicą Grodzką obok kościoła św.św. Piotra i Pawła, ulicą Sienną, przez Mały Rynek i Plac Mariacki obok kościoła św. Barbary warto zadumać się nad postacią tego wielkiego patrioty. A że pomniki Skargi – jak ten autorstwa prof. Dźwigaja – budzą kontrowersje… Jak widać Skarga nawet po śmierci potrafi poruszać umysły krakowian.

Pomnik ks. Piotra Skargi autorstwa Cz. Dźwigaja (Wikipedia). W tle dom Kołłątaja, obecnie m.in. siedziba Wydziału Filozoficznego UPJPII (I piętro).

Upadliście, zginęliście, jeśli P[an] Bóg na was nie wejrzy, a serca wam nie odmieni, za pokorną pokutą waszą, abyście nie o wolności swawolnej i obłudnej, ale o zachowaniu zdrowia i majętności, domów i dziatek swoich, i potomstwa swego, myślili.

Wszystkie cytaty pochodzą z: Piotr Skarga, Kazania sejmowe [Kazanie VI]

PS. Skarga jest bodajże jedynym filozofem, który ma w Krakowie aż 4 pomniki: na pl. św. Marii Magdaleny, w kościele św.św. Piotra i Pawła (pomnik i popiersie), popiersie w Parku Jordana.

Dla zainteresowanych:

Dodaj komentarz

Filed under filozofia państwa, Grodzka, humanizm, Mały Rynek, Sienna, XVII wiek

„Nowa Jerozolima, stolica heretyckiego imperium” – elita reformacji na ul. Floriańskiej (Faust Socyn)

Kolejne miejsce na mapie filozoficznego Krakowa zawiedzie nas w kręgi filozoficzne związane z Reformacją. Nurt ten powstał jako reakcja na kryzys Kościoła Katolickiego i jako próba odnowy życia religijnego. Kraków, który był siedzibą króla i miastem o rozlicznych kontaktach zagranicznych szybko przyciągnął zwolenników reformacji, przebywali tu m.in. znani i często radykalni reformatorzy kalwińscy. Ówczesną sytuacje tak scharakteryzował np. J. Skoczyński w Historii filozofii polskiej:

„Prześladowania, jakie dotknęły kalwiński zbór mniejszy w Europie, spowodowały, że jego członkowie poszukiwali schronienia i znaleźli sprzyjające warunki w tolerancyjnej, wielowyznaniowej i rządzonej przez demokrację szlachecką Polsce” (s. 107).

Z kolei J.M. Małecki pisał o tym, że

„aż dziw bierze, ilu czołowych antytrynitarskich „herezjarchów” znalazło chwilowy przytułek w podwawelskim grodzie: Jerzy Blandrata, Bernardino Ochino, Giovanni Alciato, Valentino Gentile […]” (Dzieje Krakowa, II, s. 134).

To wówczas właśnie ktoś napisał o tym środowisku w Krakowie słowa „utworzyli [oni] w Krakowie nową Jerozolimę, stolicę heretyckiego imperium”.

Głównym miejscem, wokół którego toczyć się będzie dzisiejsza opowieść jest okazała kamienica przy niezwykle ruchliwej dziś ul. Floriańskiej pod nr. 14. Dziś w tym miejscu znajduje się Hotel pod Różą, ale w XVI w. znajdowała się tu okazała rezydencja Włocha Prospera Prowany – założyciela i dyrektora pierwszej polskiej poczty o charakterze międzynarodowym (Kraków-Wenecja) oraz żupnika krakowskiego. To właśnie we wspomnianej kamienicy nie tylko znajdowała się stacja nadawcza pierwszej poczty, ale gościło tam wielu wykształconych ludzi prowadzących dysputy.

Warto wspomnieć, że w roku 1580 odbyła się w domu Prowany słynna i głośna dysputa w której brali udział Jerzy Szoman oraz ks. Piotr Skarga. Nuncjusz papieski Alberto Bolognetti nieco później wspominał w swych listach (1583), że

„odbywają się [tam] różne wykłady, w rozmaitych materiach, a także prawdopodobnie w kwestiach teologicznych” (cyt. za: Dzieje Krakowa, II, s. 134).

To właśnie Socyn przykuł uwagę nuncjusza, który dał w swych listach piękną charakterystykę Socyna – chwalił go za dobroć, skromność, pokorę i miły sposób bycia, pisał, że „nazywany jest aniołem przysłanym przez Boga”. Nuncjusz podkreślał jednocześnie jego niebezpieczeństwo dla katolicyzmu: „przez to może szkodzić bez porównania więcej niż ktokolwiek inny, kiedy rozsiewa swoją truciznę”. Kolejny nuncjusz papieski Caligari stwierdził znamienne słowa, podkreślające znamienny wpływ środowiska akademickiego na środowisko mieszczańskie:

„Kraków byłby całkiem heretycki, gdyby nie uniwersytet” (cytat za: Dzieje Krakowa, II, s. 141).

Trzeba przyznać rację nuncjuszowi Bolognettiemu, że najsławniejszym zwolennikiem reformacji, który gościł w latach 1579-1583 u Prowany był Faust Socyn (Sozzini) (1539-1604) – pochodzący z zamożnej rodziny patrycjuszowskiej z Toskanii reformator religijny. Socyn był racjonalistą religijnym, uważany był za wolnomyśliciela (W. Wąsik, Historia filozofii polskiej, s. 172). Był on również jednym z najważniejszych przywódców ideowych braci polskich (arian) uporządkowując ich doktrynę.

To właśnie Socyn wprowadził do arianizmu zasadę uznającą rozumowanie za drugi – obok objawienia – filar prawdziwej religii. Wiktor Wąsik uważał, że to właśnie dzięki Socynowi racjonalizm, a wraz z nim filozofia rozwinęły się w środowisku braci polskich. Niektórzy uważają, że filozofia arian oddziałała na ukształtowanie późniejszego oświeceniowego deizmu J. Locke’a o czym ma świadczyć prowadzona przez niego korespondencja ze środwiskiem ariańskim, można się doszukiwać również prekursorskich idei wolnościowych (liberalnych), społecznych oraz pacyfistycznych. Dla nas ważne jest również to, że w tym środowisku zaczęło kształtować się antydogmatyczne nastawienie do myśli filozoficznej.

Lelio Socyn i Faust Socyn, płaskorzeźba na pałacu Sozzinich w Sienie (aut. Arnoldo Prunai, 1883), źródło: cc Wikipedia


Przytoczmy tutaj jeszcze dwie charakterystyczne myśli Socyna. Pierwsza, dotyczy pojęcia sprawiedliwości:

„Nie ma sprawiedliwości tam, gdzie jeden nie ma nic, a drugi posiada więcej, niż mu potrzeba”.

Druga – mówi natomiast o znaczeniu nauki w życiu ludzkim:

„Prawdziwy cel nauki […] polega na tym, by swą wiedzą służyć bliźnim, następnie zaś, by w nauce znaleźć pociechę w przeciwnościach losu”.

Interesującą ocenę filozoficznego znaczenia działalności braci polskich dał niegdyś S. Kot:

„Podważając krok za krokiem […] dogmaty i tradycję, nie cofając się przed najśmielszymi konsekwencjami, antytrynitarze polscy skupili u siebie wszystkie fermenty, jakie kiedykolwiek w rozwoju Reformacji tu i ówdzie wybuchały. Nie było tak zuchwałej myśli, która by u nich nie znalazła wyznawców, i to gorąco oddanych, dążących do wprowadzenia jej w czyn”.

Na zakończenie poświęćmy kilka słów miejscom związanym z pobytem Socyna. Po wyjeździe z Krakowa w 1583 przebywał Socyn w Pawlikowicach koło Wieliczki. Po ślubie z Elżbietą Morsztynówną powrócił do Krakowa w 1587 – zamieszkał wówczas przy ul. Brackiej 7 w kamienicy należącej do rajcy miejskiego i seniora zboru kalwińskiego Daniela Chroberskiego leżącej obok Bursy Węgierskiej (róg ul. Brackiej i Gołębiej). Jako ciekawostkę można podać, że Socyn miał do dyspozycji pomieszczenia znajdujące się w oficynie na I i II piętrze (okna wychodziły od strony ul. Gołębiej). Lata 1592-1597 spędził w gościnie u Mikołaja Bucceli na Biskupiem (za murami miasta, w domu Prospera Lippi de Buccelis).

Grób Fausta Socyna w Lusławicach, rycina z 1848 r. (cc Wikipedia)

Później powrócił na ul. Bracką. To tam 30 kwietnia 1598 r. wtargnął rozwścieczony tłum przeciwników reformacji – spalono wówczas jego księgi i rękopisy, a Socyn uniknął śmierci tylko dzięki interwencji Marcina Wadowity i kliku profesorów Akademii, którzy dali mu schronienie w Collegium Maius a następnie Collegium Iuridicum. Stamtąd został wywieziony przez kolejnego katolika Włocha Wincentego Ligante, w tak dramatyczny sposób zakończył się krakowski etap w życiu Socyna. Następnie przewieziono go do przyjaciół do Igołomii, skąd udał się później do Lusławic, gdzie przebywał do śmierci.

 

Dla zainteresowanych:

Literatura

  • W. Wąsik, Historia filozofii polskiej, t. I, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1959.
  • J. Skoczyński, J. Woleński, Historia filozofii polskiej, Wydawnictwo WAM, Kraków 2010.

  • J. Bieniarzówna, J.M. Małecki, Dzieje Krakowa, t. II, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984.

  • W. Budka, Nowe szczegóły do biografji Fausta Socyna, „Reformacja w Polsce”, r. 3 (1924), nr 11-12, s. 292-295.

  • W. Budka, Faust Socyn w Krakowie, „Reformacja w Polsce”, r. 5 (1928), nr 20, s. 120-123.

Dodaj komentarz

Filed under humanizm, renesans

Filozofia na krakowskim Kazimierzu… Nieśmiertelność i śmierć (Andrzej Szczeklik)

W kwietniu ukazała się ostatnia książka Andrzeja Szczeklika – lekarza-humanisty, o którym pisałem dwa miesiące temu.  Nagła śmierć A. Szczeklika spowodowała, że książka, którą trzymam teraz z ręku ma niezwykły wydźwięk, zwłaszcza jej tytuł – Nieśmiertelność.

Cóż lekarz może powiedzieć o nieśmiertelności? Przecież najczęściej jest tym, który stwierdza zgon…

Książka Szczeklika to kolejna (i niestety ostatnia) odsłona rozważań wokół prometejskiego mitu medycyny. Krakowski medyk zauważał, że najnowsze techniki i odkrycia naukowe kierowane są tym samym odwiecznym pragnieniem – zapewnienia ludziom nieśmiertelności. Dostrzegał on również, że najnowsze dzieje medycyny są kolejną wariacją na temat poszukiwań nieśmiertelności. Dzięki podejściu humanistycznemu złączył on mistrzowsko stanowisko naukowca i osoby głęboko wierzącej.

Wspomniana książka składająca się z 12 esejów prowadzi nas po filozoficznych pograniczach medycyny. Z pewnością najbardziej filozoficzna z nich jest opowieść zatytułowana „Śmiech Demokryta”. Szczeklik zwrócił w niej uwagę na podobieństwa filozofa i lekarza, tak pisząc o Demokrycie:

A. Szczeklik (fot. A. Walanus)

„Mędrzec poznaje naturę ludzką i poznaje chorobę toczącą świat. Stawia jej diagnozę i decyduje się ją leczyć – śmiechem” (s. 20).

Hipokrates był dla Szczeklika również mędrcem, jedynym, który zrozumiał trafność diagnozy Demokryta. Sztuka leczenia i filozofia były dla niego blisko związane – obie dotykały granic w poznaniu prawdy o człowieku i świecie, choć czyniły to na odmienne sposoby. Jednak wspólnota problemów była tym, co nieustannie zbliżało ku sobie te dziedziny. Medycyna była jednak w ujęciu Szczeklika dziedziną heterogeniczną, była ona paradoksalną mieszanką przeciwstawnych na pozór czynników:

Andrzej Szczeklik w PAU w 2008 r. (fot. A. Walanus)

„Niby dwie odnogi rzeki, rozum i magia łączą się we wspólnym nurcie medycyny. Rozum – stawia na obserwację chorego, na leczenie wywodzące się z empirii. Nićmi logiki wiąże tajemnice ciała. Magia – mocą słowa przepędza chorobę, zaklina świat” (s. 35).

Wyjątkowo interesujące u Szczeklika są rozważania prowadzone na bazie historii nauki. To prowadzenie rozważań na bazie historii to też jedno z charakterystycznych cech krakowskiej tradycji filozoficznej – historia jest kluczem do zrozumienia teraźniejszości. Z dwóch esejów „Przemiany” oraz „Rodowód” wyraźnie bije fascynacja autora historią, w której dopatruje się ważnych wątków filozoficznych. „Rodowód” jest również swoistym zarysem obrazu świata widzianego przez pryzmat współczesnych teorii naukowych – obraz może w szczegółach nieprecyzyjny, ale ujmujący erudycją i wypełniający dotkliwą lukę w dzisiejszej pracy filozoficznej. Dziś mało kto ma odwagę mówić o obrazie świata – Szczeklik konsekwentnie rozwijał jednak swoją holistyczną postawę humanisty, która motywowała go do podejmowania takich karkołomnych prób.

André Brouillet, fragment obrazu „Une leçon clinique à la Salpêtrière” (1887) (Wikipedia)

Z historii związanych z przeszłością medycyny najbardziej interesująca wydała mi się ta o losach nieuchwytnej histerii – odsłania ona wiele problemów filozofii nauki. Szczeklik rozwijał swoją myśl również w odniesieniu do dzieł sztuki, które stanowił dla niego ważne źródło inspiracji. Tak też było z obrazem autorstwa André Brouilleta, który przedstawiał Jeana-Martina Charcota uczącego w klinice Salpêtrière w Paryżu – widzimy na nim profesora oraz kobietę chorą na histerię (Marie Wittman) podtrzymywaną przez studenta – Józefa Babińskiego.

Obrazy odgrywały dla Szczeklika ogromną rolę – tak jak na przykład obraz Isidre Nonell „Biedacy czekający na zupę” (1899). Dzieło to wywołało refleksję nad miłosierdziem, a podstawą stało się tu skojarzenie z niezwykle bliskim mu miejscem – ulicą Skawińską, gdzie przed stu laty działał święty brat Albert.

„Ten domek był – wypisz, wymaluj – jak znana mi kuchnia braci albertynów. Nędzarze, choć nieco bardziej kolorowi, w tym samym skuleniu w sobie, w skłonieniu głowy, przycupnięciu na schodach – jak ich widywałem od wielu, wielu lat na Skawińskiej” (s. 108).

Isidre Nonell, „Pobres esperando la sopa” (1899), Museu de Monserrat (Wikipedia)

Tak w 2009 r. podczas uroczystości z okazji dziesięciolecia kanonizacji brata Alberta mówił o swoich związkach z tym miejscem . Przyjrzyjmy się więc na zakończenie temu, jak o znanych miejscach A. Szczeklik – pokazują one dlaczego powiązanie A. Szczeklika z ulicą Skawińską okazało się bardzo trafne:

„Skawińska – niewielka ulica na krakowskim Kazimierzu, ślepo kończąca się na wałach wiślanych, dla mnie jest miejscem szczególnym. Tutaj przed blisko 35 laty objąłem kierownictwo Kliniki. Mieściła się ona w starym, zapuszczonym szpitalu izraelickim. Wchodziło się do niego bocznym wejściem, od podwórka, przez zwały koksu, wzdłuż żelaznych prętów ogrodzenia, przez które nasi sąsiedzi, pensjonariusze zakładu utworzonego jeszcze przez brata Alberta, wysuwali ręce, żebrząc o papierosa. Podobnie jak ten zakład, szpital w tamtych latach sprawiał wrażenie przygnębiające. […] Ale ja się tego wyzwania nie obawiałem. Słowo „Skawińska” dla mnie brzmiało jak ziemia obiecana. Wierzyłem, że zorganizuję tam klinikę, o jakiej marzyłem. „

Ulica Skawińska dziś: na pierwszym planie klinika, dalej kuchnia Albertynów.

Dla zainteresowanych:

  • Wspomnieniowy materiał przygotowany przez Archiwum UJ
  • Rozmowa z A. Szczeklikiem (rozmowa nagrana w ramach projektu „Miłosz, a kwestia tożsamości” zrealizowanego w ramach akcji Miłosz odNowa przez uczniów Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego im. Polskiej Macierzy Szkolnej w Mińsku Mazowieckim)
  • Sprawozdanie z wystąpienia A. Szczeklika na obchodach albertyńskich w: Głos Brata Alberta3/62 (2010), s. 13 (plik PDF ).

Rozmowa uczonych. Od lewej: J. Vetulani, A. Szczeklik i M. Heller w PAU (fot. A. Walanus)

Dodaj komentarz

Filed under etyka, filozofia medycyny, humanizm, Skawińska, XX wiek, XXI wiek

Jan Paweł II o krakowskich tradycjach intelektualnych

Jan Paweł II podczas spotkania z ludźmi nauki w kolegiacie św. Anny w Krakowie (1997)

Dziś przypada I rocznica beatyfikacji Jana Pawła II, z tej okazji chciałbym zaprosić do refleksji nad kolejnym aspektem myśli tego wielkiego Polaka. Niniejsze strony opisują tradycje intelektualne środowiska krakowskiego – współtworzył je również Karol Wojtyła. Ostatnio czytając jedno z jego przemówień uderzyło mnie to jak ważna dla niego była kwestia tradycji intelektualnych Krakowa. Widział w nich źródło kultury i nauki polskiej oraz dostrzegał jej związek z tradycjami duchowości chrześcijańskiej. Temat ten wydał mi się więc podwójnie interesujący – po pierwsze aby przyjrzeć się kwestii tradycji w rozwoju filozofii a po drugie by ukazać zapomniany wątek myśli Jana Pawła II.

Z okazji kanonizacji św. Jadwigi (8 czerwca 1997 r.) podczas homilii wygłoszonej na Błoniach papież mówił o Jadwidze jako tej, która była współtwórczynią krakowskiego środowiska intelektualnego, które można w dużej mierze utożsamić z ówczesnym środowiskiem filozoficznym:

„Z jasnością, która po dzień dzisiejszy oświeca całą Polskę, wiedziała, że tak siła państwa, jak siła Kościoła mają swoje źródło w starannej edukacji narodu; że droga do dobrobytu państwa, jego suwerenności i uznania w świecie wiedzie przez prężne uniwersytety. Dobrze też wiedziała Jadwiga, iż wiara poszukuje zrozumienia, wiara potrzebuje kultury i kulturę tworzy, żyje w przestrzeni kultury. I  niczego nie szczędziła, aby ubogacić Polskę w całe duchowe dziedzictwo zarówno czasów starożytnych, jak i wieków średnich. Nawet swoje królewskie berło oddała uniwersytetowi, sama zaś posługiwała się pozłacanym berłem drewnianym. Fakt ten, mając konkretne znaczenie, jest także wielkim symbolem. Za życia nie królewskie insygnia, ale siła ducha, głębia umysłu i wrażliwość serca dawały jej autorytet i posłuch. Po śmierci jej ofiara zaowocowała bogactwem mądrości i rozkwitem kultury zakorzenionej w Ewangelii. Za to szczególne dzieło Jadwigi dziękujemy dziś, gdy z dumą wracamy do owych sześciuset lat dzielących nas od założenia Wydziału Teologicznego i odnowy uniwersytetu w Krakowie — lat, rzec można, nieprzerwanej świetności nauki polskiej.”

To właśnie uniwersytet odgrywał kluczową rolę w budowaniu kultury państwa. Akademia Krakowska – w interpretacji papieża – była miejscem łączenia nauki i wiary. Odnajdujemy tu zarys myśli wyrażonych w encyklice Fides et Ratio. Dla Wojtyły dzieje polskiej umysłowości były swoistym pierwowzorem myślenia o harmonizacji tych dwóch sfer działalności człowieka. Uniwersytet ten pełnił według niego również rolę tygla, w którym nie tylko stapiała się nauka i wiara ale również kultura wschodu i zachodu – miał więc wyjątkowe miejsce na intelektualnej mapie Europy.

„Raduj się dziś, Krakowie!” Raduj się, bo nadszedł wreszcie czas, że wszystkie pokolenia twoich mieszkańców mogą oddać hołd wdzięczności świętej Pani Wawelskiej. To właśnie głębi jej umysłu i serca zawdzięczasz, królewska stolico, że stałaś się znaczącym w Europie ośrodkiem myśli, kolebką kultury polskiej i pomostem pomiędzy chrześcijańskim Zachodem i Wschodem, wnosząc niezbywalny wkład w kształt europejskiego ducha”.

Jan Paweł II pozdrawia pracowników i studentów UJ (1997)

Tradycje intelektualne krakowskiego środowiska uniwersyteckiego uważał on również za jedne z najwartościowszych polskich tradycji:

„Na Uniwersytecie Jagiellońskim kształcili się i wykładali ci, którzy na cały świat rozsławili imię Polski i tego miasta, ze znawstwem włączając się w najważniejsze debaty swojej epoki. Dość wspomnieć wielkiego rektora krakowskiej Wszechnicy — Pawła Włodkowica, który już na początku XV wieku kładł podwaliny pod nowożytną teorię praw człowieka, czy Mikołaja Kopernika, którego odkrycia dały początek nowemu spojrzeniu na kształt stworzonego kosmosu.

A czy nie powinien Kraków, a wraz z nim Polska cała, dziękować za to dzieło Jadwigi, które przyniosło najwspanialszy owoc — owoc życia świętych studentów i profesorów? Stają więc między nami dziś te wielkie postaci Bożych mężów, wszystkie pokolenia — od Jana z Kęt i Stanisława Kazimierczyka po błogosławionego Józefa Sebastiana Pelczara i sługę Bożego Józefa Bilczewskiego — aby włączyć się w nasz hymn uwielbienia Boga za to, że dzięki ofiarnemu dziełu królowej Jadwigi to miasto stało się kolebką świętych.”

W historycznej wizji tradycji intelektualnych Krakowa u Jana Pawła II spotykają się myśliciele i święci – tworzą one pochód postaci, pochód arystokracji umysłu, która jest arystokracją ducha.  Ten aspekt podkreślają również słowa Jana Pawła II, które miały być wygłoszone na Błoniach w czerwcu 1999 r. Wówczas to papież z powodu choroby nie mógł przybyć na Błonia, ale zabrzmiały tam napisane przez niego przejmujące słowa, będące wyrazem wdzięczności za 1000 lat Kościoła krakowskiego:

„Pozostając w nurcie Kościoła powszechnego, a równocześnie zachowując swą niepowtarzalność, ta wspólnota [Kościoła krakowskiego] nadawała kształt historii i kulturze Krakowa, regionu i, można powiedzieć, całej Polski. Cóż może o tym świadczyć wymowniej niż wawelska Katedra? […] A przecież każdy kościół, każda kaplica zakonna zdaje się mówić o tym samym — o tym, że dzięki tysiącletniej obecności Kościoła ziarno Ewangelii posiane na tej ziemi wydawało obfite owoce w historii podwawelskiego grodu.
Czy nie o tym samym mówi krakowska „Alma Mater”? Czy nie z miłości do Chrystusa i z posłuszeństwa Jego wezwaniu do głoszenia Ewangelii narodom zrodziło się w sercu Świętej Jadwigi Królowej pragnienie utworzenia Wydziału Teologicznego i podniesienia Akademii Krakowskiej do rangi uniwersytetu? Sława tej Wszechnicy w całej Europie przez wieki była powodem chluby krakowskiego Kościoła”.

Uniwersytet był zrośnięty z Kościołem krakowskim, a jego rozwój miał charakter opatrznościowy dla narodu. Powtórzył się podczas tego dziękczynienia motyw pochodu arystokratów ducha, tym razem chyba najpełniejszy spośród tych, które znalazły się w oficjalnych wypowiedziach:

„Stąd wyszli uczeni tej miary co święty Jan Kanty, Piotr Wysz, Paweł Włodkowic i inni, którzy wywierali niemały wpływ na rozwój myśli teologicznej w Kościele powszechnym. Trudno nie wspomnieć Mikołaja Kopernika, Stanisława ze Skalbmierza, Jana Kochanowskiego i całych zastępów tych, którzy tu wzrastali w mądrości, a umiłowawszy prawdę, dobro i piękno, na różne sposoby dawali świadectwo, iż w Bogu znajdują one swe ostateczne spełnienie. Czym byłby Kraków bez tego owocu wiary i mądrości świętej Jadwigi?”

Jan Paweł II podczas uroczystości wręczenia doktoratu honoris causa (fot. Arturo Mari)

W ujęciu papieża historia Krakowa stanowiła organiczną jedność dziejów, w której zrośnięte jest to co duchowe z żywą tkanką kultury. Stąd dzieje krakowskich intelektualistów były również częścią dziejów życia duchowego kościoła Krakowskiego. Nie był to jednak jedyny sposób patrzenia na dzieje intelektualne Krakowa – w wypowiedzi podczas nadania doktoratu honoris causa UJ w roku 1983 r. wskazywał jedynie na tradycje związane z rozwojem nauki i kultury:

„Ileż imion wielkich w dziejach narodu, nauki i kultury! Żeby wspomnieć tylko Wojciecha z Brudzewa, Mikołaja Kopernika, Macieja Miechowitę, Stanisława ze Skalbmierza, Pawła Włodkowica, Jakuba z Paradyża, świętego Jana z Kęt, Zbigniewa Oleśnickiego, Stanisława Hozjusza, Mikołaja Reja, Jana Kochanowskiego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Marcina Kromera…

To tylko niektóre imiona z pierwszego okresu Akademii Jagiellońskiej, który zresztą był okresem jej szczególnej świetności.

Potem mijają stulecia. Epoki dziejów Polski, dziejów Europy i świata. Epoki dziejów nauki i kultury. Poprzez wszystkie te stulecia Uczelnia Jagiellońska trwa w samym sercu nauki i kultury polskiej.

Nie sposób wymienić tu wszystkich, którzy na to zasługują. Pozwólcie, że wspomnę przynajmniej o Janie Śniadeckim, Hugonie Kołłątaju, Zygmuncie Wróblewskim, Karolu Olszewskim, Marianie Smoluchowskim.”

św. Jadwiga

Warto zwrócić uwagę na pewien feministyczny wydźwięk wypowiedzi papieskich, który najlepiej streszcza zacytowane uprzednio zdanie: „Czym byłby Kraków bez tego owocu wiary i mądrości świętej Jadwigi?”. To właśnie Jadwiga – córka króla Węgierskiego – stała się osobą niezwykle zasłużoną dla polskiego Krakowa. To dzięki wierze i rozumowi tej kobiety tradycje Krakowa są tak piękne. A co do wątku węgierskiego, to Jan Paweł II mocno przeżywał wdzięczność dla tego narodu za dar, jakim była dla Polski Jadwiga Andegaweńska. Warto przytoczyć tu mało znane a znamienne słowa wypowiedziane na dziedzińcu Domu Długosza przy ul. Kanoniczej 25 w roku 1991 z okazji poświęcenia nowej siedziby Papieskiej Akademii Teologicznej (dziś Uniwersytet Papieski Jana Pawła II):

„Nie bez znaczenia jest okoliczność, że przez Kraków udaję się na Jasną Górę, a z Jasnej Góry przez Kraków jadę na Węgry. Właśnie te miejsca mówią o najmocniejszych więzach, jakie łączyły nas z naszymi pobratymcami z południa, których języka chyba jeszcze bardziej my nie rozumieliśmy niż oni naszego. Niemniej czuję całą wymowę tego powiązania — przypuszczam, że nikt nie czuje tego w ten sposób, jak my, powiedziałbym, może w szczególny sposób, jak ja — powiązania pomiędzy Wawelem, błogosławioną królową Jadwigą, jej krzyżem, grobowcami królewskimi, Batorym, tym dziedzińcem i tą Akademią. Akademią, którą w ostatecznej postaci ona fundowała jeszcze przed swoją przedwczesną śmiercią. A wiemy, że przyszła do nas z Węgier. Udając się na Węgry, pragnę w jakiś sposób spłacić wszystkie te długi. Chociaż nie wiem, czy moi bracia i siostry na Węgrzech o tym wiedzą, ale ja tam jadę spłacać także wielkie długi ojczyste”.

Nadszedł teraz czas, aby zadać pytanie które może nas niepokoić w trakcie lektury wypowiedzi papieskich. Czyż obraz dziejów zarysowany przez Jana Pawła II nie jest nazbyt idealistyczny? Pytanie to jednak można odwrócić – czy obraz Krakowa bez takiego spojrzenia sub specie aeternitatis byłby wystarczający? Tak sformułowane pytanie wiedzie nas jednak ku kwestii tradycji – czy bez tradycji można zrozumieć cokolwiek z przeszłości? Pisząc o tradycjach filozoficznych Krakowa nie sposób więc uciec od tradycji chrześcijańskiej.

A czym była krakowska tradycja intelektualna dla Jana Pawła II? Wydaje się, że rozumiał on historię intelektualną w ramach historii Kościoła krakowskiego, wpisana więc była ona w dzieje zbawienia. Ale skąd tu miejsce dla tradycji? Tradycja jest czymś co pozwala przekraczać mądrość życia jednego człowieka. Tradycja pozwala – używając słów Newtona – stanąć na ramionach gigantów, aby spojrzeć jeszcze dalej. Tak rozumiana tradycja nie jest balastem, ale szansą – pozwala na sięganie po to, na co pracowało tak wielu przed nami. Tak rozumiana tradycja zmusza również do pokory, że i my budujemy dla tych co po nas przyjdą. Może te wartości nie są dziś popularne – promuje się raczej życie tylko dla siebie, życie stwarzane z nicości według własnej zachcianki. Złudna wolność odrzucenia tradycji powoduje, że człowiek staje się bezbronny i zagubiony w rzeczywistości.

Jan Paweł II silnie przeżywał duchową łączność ze swymi poprzednikami – z tymi wszystkimi, którzy tutaj wcześniej próbowali zrozumieć rzeczywistość i złączyć rozumienie z wiarą. Niech te kilka przypomnianych wypowiedzi wraz z refleksją będzie skromnym przyczynkiem do świętowania pierwszej rocznicy jego beatyfikacji. Warto by ten największy Polak XX wieku i oryginalny myśliciel był znany pod Wawelem, w miejscach, z którymi tak wyjątkowo był związany.

Dla zainteresowanych – wypowiedzi Jana Pawła II podczas pielgrzymek do ojczyzny:

Homilia Jana Pawła II wygłoszona przez kard. Macharskiego na krakowskich Błoniach (15 czerwca 1999 r.)

Przemówienie wygłoszone z okazji sześćsetlecia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego (8 czerwca 1997 r.)

Homilia wygłoszona w czasie Mszy św. kanonizacyjnej bł. królowej Jadwigi (8 czerwca 1997 r.)

Przemówienie wygłoszone z okazji poświęcenia nowej siedziby Papieskiej Akademii Teologicznej (13 sierpnia 1991 r.)

Przemówienie w czasie uroczystości nadania doktoratu hc Uniwersytetu Jagiellońskiego (22 czerwca 1983 r.)

Przemówienie do przedstawicieli świata nauki i kultury zgromadzonych w kościele oo. paulinów na Skałce (8 czerwca 1979 r.)

Polecam również film ze spotkania Jana Pawła II ze społecznością Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Jagiellońskiego (na filmie widoczny jest rektor UJ prof. Andrzej Pelczar oraz prorektor prof. Andrzej Szczeklik) – istotna część rozpoczyna się w punkcie 4:48

Polecam również nagranie dźwiękowe ze spotkania z przedstawicielami świata nauki na Skałce:

Dodaj komentarz

Filed under Franciszkańska, humanizm, Kanonicza, scholastyka, Skałka, Wawel, XX wiek, św. Anny

Filozofia na krakowskim Kazimierzu… o Katharsis i Kore (Andrzej Szczeklik)

Ten wpis miał być zupełnie inny – dotyczyć miał najsłynniejszego polskiego neomesjanisty. Jednak w ostatni piątek, czyli 3 lutego 2012 r., zmarł prof. Andrzej Szczeklik (1938-2012) – jeden z ciekawszych i niestandardowych współczesnych krakowskich filozofów.

Zamiast szkicu biograficznego A. Szczeklika – z konieczności długiego – przytoczmy tu fragment jednego z nekrologów, które doskonale streszczają dokonania tej postaci:

Andrzej Szczeklik (fot. Lech Polcyn, Creative Commons)

„Wybitny Lekarz, Uczony, Nauczyciel wielu pokoleń lekarzy, były Rektor Akademii Medycznej im. Mikołaja Kopernika w Krakowie i Prorektor Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum, Twórca i wieloletni Kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych UJ CM, V-ce Prezes Polskiej Akademii Umiejętności, Członek Rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk”.

Ten wpis zatem skieruje nas w stronę krakowskiego Kazimierza i w rzadko wspominane przez historyków rejony filozofii medycyny.

Nie jest tajemnicą, że Kraków od wieków przyciągał słynnych medyków, dość wspomnieć iż przed wiekami bawił tu nawet przez pewien czas nawet sam tajemniczy Paracelsus. Filozofia w kontekście medycyny ma tu więc bardzo długą tradycję, do której zapewne jeszcze wielokrotnie wrócimy, a dziś zapraszam na rzut oka na najnowszą kartę tej historii.

Szpital przy ulicy Skawińskiej 8  jest jednym ze starszych krakowskich szpitali. Ufundowany został przez gminę żydowską w 1861 r., niestety uległ ciężkim zniszczeniom pod koniec II wojny światowej, gruntownie odremontowany i rozbudowany po 1989 r. To właśnie tutaj ma swą siedzibę II Katedra Chorób Wewnętrznych UJ. To tutaj do pierwszych dni lutego pracował prof. Szczeklik pełniąc funkcję ordynatora Oddziału Klinicznego Kliniki Alergii i Immunologii. Wydaje mi się, że to miejsce najsilniej związane jest z postacią wspomnianego naukowca.

Andrzej Szczeklik znany był w świecie medycznym jako wybitny naukowiec (jeden z najczęściej cytowanych polskich uczonych) i doskonały lekarz.  W wielu wspomnieniach pojawia się również słowo „humanista”, choć on sam unikał takiego określenia. Nie jest to jednak złe określenie – mamy tu bowiem do czynienia z osobą o szerokiej wiedzy humanistycznej łączonej z wiedzą ścisłą, słowem tak, jak wyglądało to we wzorze klasycznego humanisty (nie mylić z dzisiejszą humanistyką).

proj. okł. Olgierd Chmielewski

proj. okł. Olgierd Chmielewski

Szczeklik na bazie swej praktyki lekarskiej napisał dwa znaczące zbiory esejów: Katharsis. O uzdrowicielskiej mocy natury i sztuki (Znak, Krakow 2002) oraz  Kore.O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny (Znak, Kraków 2007). To właśnie w nich zawarł swe interesujące koncepcje z filozofii medycyny, okraszone odwołaniami mitologicznymi, erudycyjną wiedzą i pięknymi obrazami.

Mitologia grecka była dla Szczeklika filozoficznych przewodnikiem po współczesnej medycynie. To właśnie mitologia, która stała się podstawą humanistycznej kultury europejskiej, wyznaczała główne punkty odniesienia dla tego myśliciela. Odwoływał się do niej często i z wyraźną pasją, dostrzegając we współczesnej medycynie nowe realizacje mitologicznych archetypów.

Od początku lektury prac Szczeklika uderza obraz przepojony humanizmem, medycyna jawi się tam raczej sztuka, a nie kolejna z nauk pozytywistycznej proweniencji:

„Medycyna i sztuka wywodzą się z jednego pnia. Obie biorą początek w magii – systemie opartym na wszechmocy słowa” (Katharsis).

Andrzej Szczeklik (fot. A. Walanus)

Odwołując się do Hipokratesa Szczeklik widział istotę medycyny w procesie oczyszczenia (katharsis) pacjenta,  oczyszczenia, które obejmowało ciało i duszę człowieka. To właśnie holistyczne (całościowe) podejście do człowieka, bardzo często odwołujące się do myśli Jana Pawła II, było motywem przewodnim filozoficznych rozważań Szczeklika. Jego wizja medycyny szła pod prąd dzisiejszym tendencjom biurokratyzowania tego zawodu (vide ciągłe problemy z NFZ i ostatnie protesty lekarzy wobec biurokratycznej reformy). Była to wizja mocno idealistyczna i przepojona humanizmem, ale co najważniejsze – wcielana w życie.  Wizję tę przybliża na przykład  następujący cytat:

„Spójrzmy na esencjalną sytuację medycyny, która odsłania istotę tego zawodu. Jest nią spotkanie dwóch ludzi. Chorego z lekarzem. Na wołanie chorego o pomoc lekarz odpowiada, zwykle nie głosem, lecz uśmiechem, gestem, mówiąc: «Stanę obok ciebie. Nie opuszczę cię. Razem spojrzymy w twarz śmiertelnemu niebezpieczeństwu». Wołanie chorego staje się lekarza powołaniem. Wówczas w to spotkanie dwóch ludzi wchodzi mit. Lekarz i chory zaczynają śnić ten sam, pradawny sen. Razem ruszają na poszukiwanie eliksiru życia” (tamże).

Refleksje Szczeklika dotykały różnych aspektów życia ludzkiego. Dla przykładu wspomnijmy tu jego rozważania o czasie i rytmach:

„Nie tylko świat przenika nas rytmami. Rytmy są także w nas. W organizmach naszych przebiega rytmicznie tak wiele zjawisk – od oczywistych, jak sen i czuwanie, aż po najbardziej ukryte, jak wydzielanie hormonów do krwi – że dla wytłumaczenia ich przedziwnej regularności i synchronizacji zaczęto się posługiwać obrazowym pojęciem zegara biologicznego. […] Wydaje się, iż mechanizm zegara stanowi cykl powtarzających się reakcji: transkrypcji genów i syntezy białek. […] W mechanizmie zegarowo-genetycznym zbiegają się i współbrzmią rytmy świata zewnętrznego i wewnętrznego” (tamże).

Nie sposób przytoczyć tu wszystkich interesujących myśli, wpis ten rozrósłby się do długiego artykułu. Pozostaje więc zaprosić do lektury książek A. Szczeklika Katharsis i Kore. Dziś ma się odbyć pogrzeb tego niezwykłego filozofa na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie. Zakończmy ten wpis słowami A. Szczeklika:

„W każdym zawodzie istnieją sytuacje esencjonalne, które odsłaniają jego twarz. I tak istotą medycyny jest spotkanie lekarza z chorym. […] Trzeba wysłuchać opowieści chorego, pamiętając, że dla opowiadającego jest to sytuacja pierwszorzędna, a dla słuchającego, że któraś z tych opowieści może stać się jego własną historią, jego chorobą” (z wykładu po otrzymaniu doktoratu honoris causa UJ w 2009 r.).

A. Szczeklik i J. Woleński podczas rozmowy w auli PAU (2008)

Dla zainteresowanych

1. Andrzej Szczeklik, Cierpienie (fragment książki Katharsis).

2. Andrzej Szczeklik, Granice medycyny (plik DOC).

3. Wrażliwość lekarza. Z Profesorem Dr. Andrzejem Szczeklikiem rozmawia Andrzej M. Kobos.

4. Olga Woźniak, Prof. Andrzej Szczeklik: Medycyna to sztuka rozmowy.

5. Magdalena Bajer, Lekarz to musi być ktoś, kto zaciśnie zęby i nie zrezygnuje z walki.  Potrzebny jest upór (opowieść o rodzinie Szczeklików z Pilzna z serii „Rody uczone”).

6. Andrzej M. Kobos, Lekarz wobec Anake (refleksje na temat książki Katharsis)

7. Michał Jasieński, Rubato serca, genom i odwieczny puls medycyny (refleksje na temat książki Katharsis)

8. Numer specjalny czasopisma PAUza Akademicka 157 (2012) poświęcony pamięci A. Szczeklika

Dodaj komentarz

Filed under filozofia medycyny, humanizm, Skawińska, XX wiek, XXI wiek