Category Archives: Kanonicza

Krakowskie ścieżki Tischnera

Jakie miejsca w Krakowie kojarzą się z działalnością słynnego filozofa ks. Józefa Tischnera?  Zachęcam do obejrzenia interesującego filmu, w którym barwnej odpowiedzi udziela uczeń Tischnera – ks. dr hab. Jarosław Jagiełło.

Zbliżają się XV Dni Tischnerowskie, więc znów przez kilka dni myśl tego filozofa będzie w Krakowie przedmiotem szerszej refleksji. Tym razem głównym organizatorem jest rodzima uczelnia Tischnera – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (dawniej Papieska Akademia Teologiczna). Zainteresowanych tymi wydarzeniami zapraszam na stronę Organizatorów: www.tischner.upjp2.edu.pl.

PS. Film nagrany został przez ekipę telewizji JP2TV, a udostępniony dzięki uprzejmości Działu Promocji UPJPII.

PS2. Zainteresowanych innymi miejscami związanymi z Tischnerem zapraszam do lektury wcześniejszego wpisu o Collegium Witkowskiego przy ul. Gołębiej 13.

Dodaj komentarz

19 kwietnia 2015 · 09:16

Jan Paweł II o krakowskich tradycjach intelektualnych

Jan Paweł II podczas spotkania z ludźmi nauki w kolegiacie św. Anny w Krakowie (1997)

Dziś przypada I rocznica beatyfikacji Jana Pawła II, z tej okazji chciałbym zaprosić do refleksji nad kolejnym aspektem myśli tego wielkiego Polaka. Niniejsze strony opisują tradycje intelektualne środowiska krakowskiego – współtworzył je również Karol Wojtyła. Ostatnio czytając jedno z jego przemówień uderzyło mnie to jak ważna dla niego była kwestia tradycji intelektualnych Krakowa. Widział w nich źródło kultury i nauki polskiej oraz dostrzegał jej związek z tradycjami duchowości chrześcijańskiej. Temat ten wydał mi się więc podwójnie interesujący – po pierwsze aby przyjrzeć się kwestii tradycji w rozwoju filozofii a po drugie by ukazać zapomniany wątek myśli Jana Pawła II.

Z okazji kanonizacji św. Jadwigi (8 czerwca 1997 r.) podczas homilii wygłoszonej na Błoniach papież mówił o Jadwidze jako tej, która była współtwórczynią krakowskiego środowiska intelektualnego, które można w dużej mierze utożsamić z ówczesnym środowiskiem filozoficznym:

„Z jasnością, która po dzień dzisiejszy oświeca całą Polskę, wiedziała, że tak siła państwa, jak siła Kościoła mają swoje źródło w starannej edukacji narodu; że droga do dobrobytu państwa, jego suwerenności i uznania w świecie wiedzie przez prężne uniwersytety. Dobrze też wiedziała Jadwiga, iż wiara poszukuje zrozumienia, wiara potrzebuje kultury i kulturę tworzy, żyje w przestrzeni kultury. I  niczego nie szczędziła, aby ubogacić Polskę w całe duchowe dziedzictwo zarówno czasów starożytnych, jak i wieków średnich. Nawet swoje królewskie berło oddała uniwersytetowi, sama zaś posługiwała się pozłacanym berłem drewnianym. Fakt ten, mając konkretne znaczenie, jest także wielkim symbolem. Za życia nie królewskie insygnia, ale siła ducha, głębia umysłu i wrażliwość serca dawały jej autorytet i posłuch. Po śmierci jej ofiara zaowocowała bogactwem mądrości i rozkwitem kultury zakorzenionej w Ewangelii. Za to szczególne dzieło Jadwigi dziękujemy dziś, gdy z dumą wracamy do owych sześciuset lat dzielących nas od założenia Wydziału Teologicznego i odnowy uniwersytetu w Krakowie — lat, rzec można, nieprzerwanej świetności nauki polskiej.”

To właśnie uniwersytet odgrywał kluczową rolę w budowaniu kultury państwa. Akademia Krakowska – w interpretacji papieża – była miejscem łączenia nauki i wiary. Odnajdujemy tu zarys myśli wyrażonych w encyklice Fides et Ratio. Dla Wojtyły dzieje polskiej umysłowości były swoistym pierwowzorem myślenia o harmonizacji tych dwóch sfer działalności człowieka. Uniwersytet ten pełnił według niego również rolę tygla, w którym nie tylko stapiała się nauka i wiara ale również kultura wschodu i zachodu – miał więc wyjątkowe miejsce na intelektualnej mapie Europy.

„Raduj się dziś, Krakowie!” Raduj się, bo nadszedł wreszcie czas, że wszystkie pokolenia twoich mieszkańców mogą oddać hołd wdzięczności świętej Pani Wawelskiej. To właśnie głębi jej umysłu i serca zawdzięczasz, królewska stolico, że stałaś się znaczącym w Europie ośrodkiem myśli, kolebką kultury polskiej i pomostem pomiędzy chrześcijańskim Zachodem i Wschodem, wnosząc niezbywalny wkład w kształt europejskiego ducha”.

Jan Paweł II pozdrawia pracowników i studentów UJ (1997)

Tradycje intelektualne krakowskiego środowiska uniwersyteckiego uważał on również za jedne z najwartościowszych polskich tradycji:

„Na Uniwersytecie Jagiellońskim kształcili się i wykładali ci, którzy na cały świat rozsławili imię Polski i tego miasta, ze znawstwem włączając się w najważniejsze debaty swojej epoki. Dość wspomnieć wielkiego rektora krakowskiej Wszechnicy — Pawła Włodkowica, który już na początku XV wieku kładł podwaliny pod nowożytną teorię praw człowieka, czy Mikołaja Kopernika, którego odkrycia dały początek nowemu spojrzeniu na kształt stworzonego kosmosu.

A czy nie powinien Kraków, a wraz z nim Polska cała, dziękować za to dzieło Jadwigi, które przyniosło najwspanialszy owoc — owoc życia świętych studentów i profesorów? Stają więc między nami dziś te wielkie postaci Bożych mężów, wszystkie pokolenia — od Jana z Kęt i Stanisława Kazimierczyka po błogosławionego Józefa Sebastiana Pelczara i sługę Bożego Józefa Bilczewskiego — aby włączyć się w nasz hymn uwielbienia Boga za to, że dzięki ofiarnemu dziełu królowej Jadwigi to miasto stało się kolebką świętych.”

W historycznej wizji tradycji intelektualnych Krakowa u Jana Pawła II spotykają się myśliciele i święci – tworzą one pochód postaci, pochód arystokracji umysłu, która jest arystokracją ducha.  Ten aspekt podkreślają również słowa Jana Pawła II, które miały być wygłoszone na Błoniach w czerwcu 1999 r. Wówczas to papież z powodu choroby nie mógł przybyć na Błonia, ale zabrzmiały tam napisane przez niego przejmujące słowa, będące wyrazem wdzięczności za 1000 lat Kościoła krakowskiego:

„Pozostając w nurcie Kościoła powszechnego, a równocześnie zachowując swą niepowtarzalność, ta wspólnota [Kościoła krakowskiego] nadawała kształt historii i kulturze Krakowa, regionu i, można powiedzieć, całej Polski. Cóż może o tym świadczyć wymowniej niż wawelska Katedra? […] A przecież każdy kościół, każda kaplica zakonna zdaje się mówić o tym samym — o tym, że dzięki tysiącletniej obecności Kościoła ziarno Ewangelii posiane na tej ziemi wydawało obfite owoce w historii podwawelskiego grodu.
Czy nie o tym samym mówi krakowska „Alma Mater”? Czy nie z miłości do Chrystusa i z posłuszeństwa Jego wezwaniu do głoszenia Ewangelii narodom zrodziło się w sercu Świętej Jadwigi Królowej pragnienie utworzenia Wydziału Teologicznego i podniesienia Akademii Krakowskiej do rangi uniwersytetu? Sława tej Wszechnicy w całej Europie przez wieki była powodem chluby krakowskiego Kościoła”.

Uniwersytet był zrośnięty z Kościołem krakowskim, a jego rozwój miał charakter opatrznościowy dla narodu. Powtórzył się podczas tego dziękczynienia motyw pochodu arystokratów ducha, tym razem chyba najpełniejszy spośród tych, które znalazły się w oficjalnych wypowiedziach:

„Stąd wyszli uczeni tej miary co święty Jan Kanty, Piotr Wysz, Paweł Włodkowic i inni, którzy wywierali niemały wpływ na rozwój myśli teologicznej w Kościele powszechnym. Trudno nie wspomnieć Mikołaja Kopernika, Stanisława ze Skalbmierza, Jana Kochanowskiego i całych zastępów tych, którzy tu wzrastali w mądrości, a umiłowawszy prawdę, dobro i piękno, na różne sposoby dawali świadectwo, iż w Bogu znajdują one swe ostateczne spełnienie. Czym byłby Kraków bez tego owocu wiary i mądrości świętej Jadwigi?”

Jan Paweł II podczas uroczystości wręczenia doktoratu honoris causa (fot. Arturo Mari)

W ujęciu papieża historia Krakowa stanowiła organiczną jedność dziejów, w której zrośnięte jest to co duchowe z żywą tkanką kultury. Stąd dzieje krakowskich intelektualistów były również częścią dziejów życia duchowego kościoła Krakowskiego. Nie był to jednak jedyny sposób patrzenia na dzieje intelektualne Krakowa – w wypowiedzi podczas nadania doktoratu honoris causa UJ w roku 1983 r. wskazywał jedynie na tradycje związane z rozwojem nauki i kultury:

„Ileż imion wielkich w dziejach narodu, nauki i kultury! Żeby wspomnieć tylko Wojciecha z Brudzewa, Mikołaja Kopernika, Macieja Miechowitę, Stanisława ze Skalbmierza, Pawła Włodkowica, Jakuba z Paradyża, świętego Jana z Kęt, Zbigniewa Oleśnickiego, Stanisława Hozjusza, Mikołaja Reja, Jana Kochanowskiego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Marcina Kromera…

To tylko niektóre imiona z pierwszego okresu Akademii Jagiellońskiej, który zresztą był okresem jej szczególnej świetności.

Potem mijają stulecia. Epoki dziejów Polski, dziejów Europy i świata. Epoki dziejów nauki i kultury. Poprzez wszystkie te stulecia Uczelnia Jagiellońska trwa w samym sercu nauki i kultury polskiej.

Nie sposób wymienić tu wszystkich, którzy na to zasługują. Pozwólcie, że wspomnę przynajmniej o Janie Śniadeckim, Hugonie Kołłątaju, Zygmuncie Wróblewskim, Karolu Olszewskim, Marianie Smoluchowskim.”

św. Jadwiga

Warto zwrócić uwagę na pewien feministyczny wydźwięk wypowiedzi papieskich, który najlepiej streszcza zacytowane uprzednio zdanie: „Czym byłby Kraków bez tego owocu wiary i mądrości świętej Jadwigi?”. To właśnie Jadwiga – córka króla Węgierskiego – stała się osobą niezwykle zasłużoną dla polskiego Krakowa. To dzięki wierze i rozumowi tej kobiety tradycje Krakowa są tak piękne. A co do wątku węgierskiego, to Jan Paweł II mocno przeżywał wdzięczność dla tego narodu za dar, jakim była dla Polski Jadwiga Andegaweńska. Warto przytoczyć tu mało znane a znamienne słowa wypowiedziane na dziedzińcu Domu Długosza przy ul. Kanoniczej 25 w roku 1991 z okazji poświęcenia nowej siedziby Papieskiej Akademii Teologicznej (dziś Uniwersytet Papieski Jana Pawła II):

„Nie bez znaczenia jest okoliczność, że przez Kraków udaję się na Jasną Górę, a z Jasnej Góry przez Kraków jadę na Węgry. Właśnie te miejsca mówią o najmocniejszych więzach, jakie łączyły nas z naszymi pobratymcami z południa, których języka chyba jeszcze bardziej my nie rozumieliśmy niż oni naszego. Niemniej czuję całą wymowę tego powiązania — przypuszczam, że nikt nie czuje tego w ten sposób, jak my, powiedziałbym, może w szczególny sposób, jak ja — powiązania pomiędzy Wawelem, błogosławioną królową Jadwigą, jej krzyżem, grobowcami królewskimi, Batorym, tym dziedzińcem i tą Akademią. Akademią, którą w ostatecznej postaci ona fundowała jeszcze przed swoją przedwczesną śmiercią. A wiemy, że przyszła do nas z Węgier. Udając się na Węgry, pragnę w jakiś sposób spłacić wszystkie te długi. Chociaż nie wiem, czy moi bracia i siostry na Węgrzech o tym wiedzą, ale ja tam jadę spłacać także wielkie długi ojczyste”.

Nadszedł teraz czas, aby zadać pytanie które może nas niepokoić w trakcie lektury wypowiedzi papieskich. Czyż obraz dziejów zarysowany przez Jana Pawła II nie jest nazbyt idealistyczny? Pytanie to jednak można odwrócić – czy obraz Krakowa bez takiego spojrzenia sub specie aeternitatis byłby wystarczający? Tak sformułowane pytanie wiedzie nas jednak ku kwestii tradycji – czy bez tradycji można zrozumieć cokolwiek z przeszłości? Pisząc o tradycjach filozoficznych Krakowa nie sposób więc uciec od tradycji chrześcijańskiej.

A czym była krakowska tradycja intelektualna dla Jana Pawła II? Wydaje się, że rozumiał on historię intelektualną w ramach historii Kościoła krakowskiego, wpisana więc była ona w dzieje zbawienia. Ale skąd tu miejsce dla tradycji? Tradycja jest czymś co pozwala przekraczać mądrość życia jednego człowieka. Tradycja pozwala – używając słów Newtona – stanąć na ramionach gigantów, aby spojrzeć jeszcze dalej. Tak rozumiana tradycja nie jest balastem, ale szansą – pozwala na sięganie po to, na co pracowało tak wielu przed nami. Tak rozumiana tradycja zmusza również do pokory, że i my budujemy dla tych co po nas przyjdą. Może te wartości nie są dziś popularne – promuje się raczej życie tylko dla siebie, życie stwarzane z nicości według własnej zachcianki. Złudna wolność odrzucenia tradycji powoduje, że człowiek staje się bezbronny i zagubiony w rzeczywistości.

Jan Paweł II silnie przeżywał duchową łączność ze swymi poprzednikami – z tymi wszystkimi, którzy tutaj wcześniej próbowali zrozumieć rzeczywistość i złączyć rozumienie z wiarą. Niech te kilka przypomnianych wypowiedzi wraz z refleksją będzie skromnym przyczynkiem do świętowania pierwszej rocznicy jego beatyfikacji. Warto by ten największy Polak XX wieku i oryginalny myśliciel był znany pod Wawelem, w miejscach, z którymi tak wyjątkowo był związany.

Dla zainteresowanych – wypowiedzi Jana Pawła II podczas pielgrzymek do ojczyzny:

Homilia Jana Pawła II wygłoszona przez kard. Macharskiego na krakowskich Błoniach (15 czerwca 1999 r.)

Przemówienie wygłoszone z okazji sześćsetlecia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego (8 czerwca 1997 r.)

Homilia wygłoszona w czasie Mszy św. kanonizacyjnej bł. królowej Jadwigi (8 czerwca 1997 r.)

Przemówienie wygłoszone z okazji poświęcenia nowej siedziby Papieskiej Akademii Teologicznej (13 sierpnia 1991 r.)

Przemówienie w czasie uroczystości nadania doktoratu hc Uniwersytetu Jagiellońskiego (22 czerwca 1983 r.)

Przemówienie do przedstawicieli świata nauki i kultury zgromadzonych w kościele oo. paulinów na Skałce (8 czerwca 1979 r.)

Polecam również film ze spotkania Jana Pawła II ze społecznością Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Jagiellońskiego (na filmie widoczny jest rektor UJ prof. Andrzej Pelczar oraz prorektor prof. Andrzej Szczeklik) – istotna część rozpoczyna się w punkcie 4:48

Polecam również nagranie dźwiękowe ze spotkania z przedstawicielami świata nauki na Skałce:

Dodaj komentarz

Filed under Franciszkańska, humanizm, Kanonicza, scholastyka, Skałka, Wawel, XX wiek, św. Anny

Oświecenie na Kanoniczej… Hugo Kołłątaj

Dziś mija dokładnie 200. rocznica śmierci niezwykłego księdza i filozofa w jednej osobie, jednego z najwybitniejszych myślicieli polskiego oświecenia i wielkiego patriotę.

Hugon Kołłątaj

Józef Peszka (1767–1831), „Hugon Kołłątaj” (przed 1812)

Kołłątaj urodził się daleko od Krakowa, bo w Derdekałach Wielkich na Wołyniu 1 kwietnia 1750 r.  Zmarł również daleko, bo w Warszawie 28 lutego 1812 r. cierpiąc z powodu choroby i samotności. W Warszawie został również pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.

Dlaczego wspominamy o Kołłątaju opisując dzieje filozofii polskiej w Krakowie? Zacznijmy od tego, że Kołłątaj kształcił się w tym mieście (tu uzyskał doktorat z filozofii w 1768 r.) a następnie studia kontynuował w Wiedniu. Powrócił do Krakowa w 1775 r. i uzyskał godność kanonika katedralnego. Wówczas, jak na kanonika przystało,  zamieszkał przy ulicy Kanoniczej 9. Później piastował urząd rektora zreformowanego UJ w latach 1782-1786, odnotujmy, że od 1782 r. mieszkał przy ulicy św. Jana 20 (na roku ul. św. Marka) w kamienicy opatów cysterskich z Jędrzejowa (zwanym później Kamienicą Kołłątajowską) . Kołłątaj w Krakowie przebywał do roku 1779, później udał się do Warszawy, ale to temat na zupełnie inną opowieść.

Z Krakowem wiąże się jednak bardzo ważny okres życia Kołłątaja, obok wpływu na uchwalenie Konstytucji 3 Maja bodaj najważniejszy. Chodzi bowiem o reformę Akademii Krakowskiej przeprowadzoną w latach 1777-1780 w imieniu Komisji Edukacji Narodowej. Reforma ta śmiało wprowadzała w czyn postulaty edukacyjne i filozoficzne polskiego oświecenia. W historii Uniwersytetu Jagiellońskiego reformy kołłątajowskie wyznaczają głęboką cezurę – można powiedzieć, że w wielu wymiarach jedyna uczelnia Korony przeskoczyła ze średniowiecznej scholastyki do nowoczesnej ówczAutograf Hugona Kołłątaja z 1791 r.eśnie nauki. Rangę uczelni miała podkreślać również nowa oświeceniowa nazwa: Szkoła Główna Koronna.

Jan Śniadecki – inny znaczący filozof polskiego oświecenia – tak scharakteryzował reformę kołłątajowską:

„Choćby był nic więcej nie zrobił, przez ten plan w teoryi piękny i w życiu prosty i zbawienny nabył już prawa do sławy w dziejach nauk polskich i do wdzięczności narodowej”.

Zachowały się do dziś niektóre akta wizytacji, które można obejrzeć w wersji elektronicznej oraz tutaj (warto zobaczyć także opis historycznego tła tego dokumentu).

Przytoczmy tutaj jeden z wniosków edukacyjnych Kołłątaja, przybliżający to, czym w praktyce miało być polskie oświecenie (poniższy tekst podaję w transkrypcji dokonanej przez Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, większy fragment można znaleźć tutaj).:

„Pedantyzm zazwyczaj wkrada się w głowy tych, którzy samymi tylko zatrudniają się naukami. Akademia krakowska do dawnego nauk i dysput przyuczona sposobu, długo by tej podlegała chorobie, gdyby się temu skutecznym nie zapobiegło środkiem. Widzi się za tym rzeczą arcypożyteczną, ażeby w Akademii jeden lub dwaj z majętniejszych i poważniejszych wieczorowe utrzymywali posiedzenia, na których wszyscy Akademicy znajdować by się mogli, przepędzając godzin kilka na konwersacjach uczonych i zabawnych. Jeden człowiek z dobrym gustem na takowych znajdujący się posiedzeniach udzielałby go drugim. Naganione łagodnie i rozsądnie uporczywe jednego zdanie, poprawiałoby wszystkich, nauczyliby się akademicy, iż nie zawsze i jednym sposobem o naukach mówić trzeba, lub że o naukach tylko z katedry gadać można”.

Warto zwrócić uwagę na nowe podejście do nauki, które promował Kołłątaj. Nauka miała być przybliżona życiu a nie wykładana jedynie ex catedra, bo nauka miała przemieniać życie – naprawiać błędy oświecając i uszlachetniając je. Interesujące jest to, że Kołłątaj jako remedium proponuje dyskusje interdyscyplinarne – można go więc uznać, za polskiego prekursora działalności interdyscyplianrnej. Krakowski kanonik nawiązywał do ideału humanistycznego, naukowca otwartego na prawdę w jej wszystkich wymiarach – stąd dyskusja proponowana przez niego nawiązuje do wzorców dyskusji humanistycznych rozwijających się wokół Akademii na przełomie XV i XVI wieku. Wówczas jednak zatryumfowal konserwatyzm krakowskiej wszechnicy, a oświecenie było w dużej mierze powrotem do realizacji tamtych zamierzeń. Oczywiście kontekst był już inny, ale nas powinno zainteresować to, że Kołłątaj wprowadzając do uniwersytetu nowoczesne ówcześnie nauki ścisłe z drugiej strony próbował przeciwdziałać rysującemu się dogmatyzmowi specjalizacji, który do dziś jest utrapieniem środowisk naukowych. Ten krótki, acz uroczy fragment koncepcji Kołłątaja jak widać odsłania przed naszymi oczyma zupełnie nieoczekiwane i piękne karty polskiej myśli filozoficznej.

Plan Kołłątajowski

Warto tu również wspomnieć o tym, że Kołłątajowi Kraków zawdzięcza również sporządzenie dokładnego planu miasta wraz z przedmieściami, wykonanego Roku Pańskiego MDCCLXXXV (dla niełacinników – chodzi o rok 1875). Plan miał służyć celom kołłątajowskiej reformy krakowskiego uniwersytetu – chodziło o inwentaryzację dóbr należących do Alma Mater.  Jak widać duch naukowej metodyki przyświecał temu dziełu – ten piękny widok kartograficzny jest więc równocześnie pamiątką myśli oświeceniowej. Jak widać, w przeciwieństwie do francuskiego oświecenia, w Polsce oświecenie miało wymiar praktyczny – chodziło o naprawę państwa i właściwe urządzenie relacji społecznych. Plan Kołłątajowski to materialny ślad praktycystycznego nastawienia polskiej filozofii, tym razem w wydaniu oświeceniowym.

Warto poświęcić nieco czasu i obejrzeć skan planu w dużej rozdzielczości – w ramach rozrywki warto spróbować przyporządkować dzisiejsze części Krakowa do ówczesnych przedmieść. Więcej na temat planu można znaleźć na stronie poświęconej archiwalnym planom Krakowa.

Niestety czasy były wówczas tragiczne, a Kołłątaj doświadczył boleśnie historii, która zniweczyła na jego oczach dzieło życia. Jak pisał Jan Śniadecki:

„Obrońca swobód ludzkich , wysłużył sobie dziesięcioletnie więzienie. Tyle dobrego zrobiwszy Akademii Krakowskiej, patrzył na jej upadek i na zgubę wszystkich swoich koło niej starań. Dostojność ministra opłacił tułactwem, niewolą i nędzą. Zgoła ludzie zawistni, przygody polityczne i samo przyrodzenie, jakby się to wszystko zmówiło na udręczenie jednego człowieka”.

Dziś budynek przy ul. Kanoniczej 7 jest nadal związany z kanonikami katedry na Wawelu, dzięki którym znalazł tam miejsce Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Dziś w domu Kołłątaja nadal rozwija się filozofia – mają tu miejsce liczne sympozja i konferencje filozoficzne. Tutaj również powiększa się co semestr grono dyplomowanych filozofów, którzy w tym miejscu zdają egzaminy dyplomowe lub bronią rozpraw doktorskich albo zdają kolokwia habilitacyjne. Zapewne Kołłątaj w najśmielszych przypuszczeniach nie zgadłby jakie będą losy miejsca, z którym był związany. Miejmy nadzieję, że byłby zadowolony ze stanu dzisiejszego – być może urzekła by go filozofia w nauce ks. prof. M. Hellera – wszak Kołłątaj uważany jest w filozofii polskiej za pierwszego prepozytywistę i jak widzieliśmy bliska mu była idea dyskusji interdyscyplinarnych!

Kanonicza 9 –  po spotkaniu filozofów (fot. A. Walanus)

Dla zainteresowanych:

Ps. Wiele uroczych zdjęć ze spotkań filozoficznych przy ul. Kanoniczej 9 można znaleźć na stronie p. Adama Walanusa:

  • Spotkanie reaktywujące Sekcję Filozofii Przyrody Koła Naukowego Studentów Filozofii UPJPII, 17.01.2012 r. [zdjęcia]
  • Language – Logic – Theology, Copernicus Center International Seminar, 9.12.2011 r. [zdjęcia]
  • Jubileusz ks. prof. M. Hellera, 22.10.2011 r. [zdjęcia]
  • Spotkanie filozofów z astronautą (G. Zamka) [zdjęcia]

Dodaj komentarz

Filed under Kanonicza, oświecenie, oświecenie, XVIII wiek

Na Kanoniczej… Karola Wojtyły personalistyczne rozmyślania o miłości i odpowiedzialności

Kamienice przy ul. Kanoniczej 19 i 21 leżą na trasie krakowskiego szlaku papieskiego. W budynkach, w których obecnie znajduje się Muzeum Archidiecezjalne, mieszkał przed laty Karol Wojtyła. Najpierw w latach 1952-1958 mieszkał w kamienicy pod numerem 19, w niewielkim pokoju na pierwszym piętrze. Następnie po otrzymaniu święceń biskupich przeniósł się do sąsiedniego renesansowego budynku zwanego „Pałacem Dziekanów” lub „Dziekanką”, gdzie mieszkał w latach 1958 do 1967. Dziś w muzeum można obejrzeć skromny pokój Karola Wojtyły, można to zrobić również wirtualnie. Warto wspomnieć, że był on mocno związany z tymi miejscami. Jak wspominał kard. Stanisław Dziwisz: „Właściwie nie chciał tego domu opuszczać. Mówił, że tu był łatwiejszy dostęp ludzi do niego”. Koniec okresu, którym Karol Wojtyła mieszkał na  Kanoniczej związany był z… podstępem. Tak o tej  sprawie wspominał S. Dziwisz: „Jak pojechał na konsystorz do Rzymu, już jako metropolita krakowski, ówczesny kanclerz kurii pomyślał, że kardynał tutaj nie może mieszkać i przeniósł go na Franciszkańską 3. Jak przyjechał kard. Wojtyła z Rzymu, chciał wrócić do swojego domu, ale okazało się, że już tego domu nie ma. Więc pojechał na Franciszkańską i tam został” (zob. Dom, którego nie chciał opuszczać).

Dlaczego warto wspomnieć o tych miejscach na krakowskim szlaku filozoficznym? To właśnie tutaj powstawały najważniejsze prace filozoficzne przyszłego papieża. Tutaj nabierała formy jego koncepcja etyczna oparta na pojęciu godności osoby ludzkiej., koncepcja zwana dziś „etyką miłości odpowiedzialnej” (Zdybicka).

W okresie, kiedy we wspomnianych miejscach przebywał tam Wojtyła powstały jedne z najważniejszych prac z etyki chrześcijańskiej: Miłość i odpowiedzialność (w sieci tutaj lub tutaj) oraz Osoba i czyn. O ile pierwsza z nich do dziś jest najlepiej znanym dziełem filozoficznym Wojtyły, o tyle druga uważana jest za jego najbardziej dojrzałe dzieło filozoficzne. Wieńczą one dwa etapy jego rozwoju filozoficznego. Pierwsza prezentuje etyczną koncepcję miłości ludzkiej a druga nowe opracowanie antropologii, jako podstawy dla etyki.

To tutaj właśnie rodził się personalizm, który stał się bardzo ważnym nurtem etyki chrześcijańskiej w drugiej połowie XX wieku. Przechodząc ulicą Kanoniczą wśród potoku turystów i pielgrzymów pomyślmy o problemie wyjątkowości osoby ludzkiej. Problem ten jest do dziś aktualny nie tylko w kontekście etyki płciowej podejmowanej przez Wojtyłę, ale choćby w kontekście narastającej dyskusji bioetycznej wokół początku i końca życia ludzkiego. Wciąż powracają do nas problemy: co znaczy być człowiekiem? co znaczy być osobą? Warto pochylić się nad przejawiającą się tu tradycją myślenia i zadumać się nad tym, czego możemy się nauczyć z tego fragmentu historii filozofii. Oddajmy więc głos samemu Karolowi Wojtyle:

„Człowiek jest przedmiotowo «kimś» – i to go wyodrębnia wśród reszty bytów widzialnego świata, które przedmiotowo są zawsze tylko «czymś». To proste, elementarne rozróżnienie kryje w sobie głęboką przepaść, jaka dzieli świat osób od świata rzeczy. Przedmiotowy świat, do którego należymy, składa się z osób i rzeczy. Za rzecz przywykliśmy uważać byt, który nie tylko jest pozbawiony rozumu, ale ponadto jeszcze jest pozbawiony życia; rzecz to przedmiot martwy. Zawahamy się, gdy przyjdzie nam nazwać rzeczą zwierzę czy nawet roślinę. Niemniej jednak nikt nie mówi z przekonaniem o osobie zwierzęcej. Mówi się natomiast o osobnikach zwierzęcych, uważając je po prostu za jednostki danego gatunku zwierzęcego. I takie określenie nam wystarcza. Nie wystarcza natomiast wyrażać się o człowieku jako o osobniku gatunku Homo sapiens. Wyraz «osoba» został ukuty w tym celu, aby zaznaczyć, iż człowiek nie pozwala się bez reszty sprowadzić do tego, co się mieści w pojęciu «jednostka gatunku», ale ma w sobie coś więcej, jakąś szczególną pełnię i doskonałość bytowania, dla uwydatnienia której trzeba koniecznie użyć słowa «osoba»” (Miłość i odpowiedzialność).

Pisał również:

„Kontakt osoby z obiektywnym światem, z rzeczywistością, jest nie tylko «przyrodniczy», fizyczny, jak to ma miejsce u wszystkich innych tworów przyrody, ani też zmysłowy, tak jak u zwierząt. Osoba ludzka jako wyraźnie określony podmiot nawiązuje kontakt z resztą bytów właśnie przez swoje wnętrze, a cały kontakt «przyrodniczy», który przysługuje jej również – posiada bowiem ciało i nawet poniekąd «jest ciałem» – oraz kontakt zmysłowy, na podobieństwo zwierząt, nie stanowią charakterystycznych dla niej dróg łączności ze światem. Łączność osoby ludzkiej ze światem zaczyna się wprawdzie na gruncie «przyrodniczym» i zmysłowym, ale kształtuje się w sposób człowiekowi właściwy dopiero w orbicie życia wewnętrznego. Tutaj też zarysowuje się moment znamienny dla osoby: człowiek nie tylko przejmuje treści docierające doń z zewnętrznego świata i reaguje na nie w sposób spontaniczny czy nawet wręcz mechaniczny, ale w całym swoim stosunku do tego świata, do rzeczywistości, usiłuje zaznaczyć siebie, swoje «ja» – i musi tak postępować, gdyż natura jego bytu tego się domaga. Człowiek ma z gruntu inną naturę niż zwierzęta. Zawiera się w niej władza samostanowienia opartego na refleksji i przejawiającego się w tym, że człowiek działając wybiera to, co chce uczynić. Władza ta nazywa się wolną wolą.

Dzięki temu, że człowiek – osoba – posiada wolną wolę, jest też panem siebie samego, o czym mówi łaciński zwrot stwierdzający, że osoba jest sui iuris” (Miłość i odpowiedzialność).

W kontekście personalizmu pisał on także o małżeństwie – to kolejny temat, który wciąż nie stracił swej aktualności filozoficznej. Dla historyków filozofii interesujące może być również pojawiające się tu sformułowanie normy personalistycznej:

„Problem małżeństwa ujmujemy tu przede wszystkim ze względu na zasadę miłowania osoby («norma personalistyczna»), czyli traktowania jej w sposób odpowiadający temu bytowi, jakim osoba jest, Zasada ta godzi się w pełni tylko z monogamią i nierozerwalnością małżeństwa, a sprzeciwia się zasadniczo wszelkim formom poligamii, tj. zarówno poligynii, jak i poliandrii; sprzeciwia się również zasadzie rozerwalności małżeństwa. Merytorycznie, bowiem biorąc, we wszystkich tych wypadkach osoba zostaje postawiona w sytuacji przedmiotu użycia dla drugiej osoby. Wobec tego samo małżeństwo jest tylko (a w każdym razie przede wszystkim) taką instytucją, w ramach, której realizuje się używanie seksualne mężczyzny i kobiety, ale nie realizuje się trwałe zjednoczenie osób oparte na wzajemnej afirmacji wartości osoby” (Miłość i odpowiedzialność).

Ulicą Kanoniczą warto spacerować powoli… natężenie miejsc związanych z historią filozofii jest tu bowiem wyjątkowo wysokie!

Dla zainteresowanych

Krzysztof Guzowski, Personalizm polski – Karol Wojtyła (Jan Paweł II)

PS. Ciekawostką dla zwiedzających muzeum może być również to, że możemy  tam oglądać nawet maszynę do pisania, która towarzyszyła Karolowi Wojtyle w początkowym okresie jego działalności naukowej.

A na zakończenie – krótkie wspomnienie Tischnera o Wojtyle-naukowcu.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, Kanonicza, neoscholastyka, personalizm, XX wiek

Na Kanoniczej… rozmyślania o wolności i tolerancji religijnej

Przyglądając się pięknej XV-wiecznej kamienicy przy ul. Kanoniczej 16 dziś trudno domyśleć się prawdziwych filozoficznych związków tego miejsca. Znajduje się tu bowiem hotel noszący imię słynnego astronoma i filozofa… co jest zupełnie błędnym tropem historycznym.

Wspomniany budynek został wzniesiony przez innego myśliciela, współtwórcę polskiej szkoły prawa narodów. Chodzi mianowicie o Pawła Włodkowica z Brudzenia (1370-1435 lub 1436).

W historii filozofii zapisał się dzięki swej argumentacji podkreślającej prawo wszystkich ludzki do tworzenia organizmów państwowych, niezależnie od ich wiary. Uzasadniał to w ten sposób, że odwoływał się do prawa natury, wspólnego zarówno chrześcijanom, jak i poganom. Paweł Włodkowic polemizował z apologetami zakonu krzyżackiego, m.in. zwalczał podczas Soboru w Konstancji paszkwil krakowskiego dominikanina Falkenberga przeciw Jagielle i Królestwu Polskiemu.

Na podstawie Ewangelii i prawa naturalnego Włodkowic przyznawał takie same prawa chrześcijanom i poganom. Uzasadniał on, że Chrystus umarł na krzyżu za wszystkich ludzi, z czego wynika, że każdy człowiek (obdarzony taką samą naturą) ma takie same prawa. Na tej bazie rozważając relacje państw chrześcijańskich rozwinął Włodkowic koncepcję prawa międzynarodowego. Uznał on, że państwa chrześcijańskie nie mają żadnych powodów, aby napadać pokojowo nastawione państwa pogańskie – „wiara nie powinna być z przymusu” (fides ex necessitate esse non debet).

Sformułował on również zasadę tolerancji, która mówiła, że żadnej społeczności nie można siłą narzucać wartości, do których ta wspólnota nie dojrzała. Uzasadniał to odwołując się do chrześcijaństwa – żadne zło (przemoc) nie może być środkiem do dobra:

„Skoro niewierni chcą żyć spokojnie wśród chrześcijan, nie należy wyrządzać im żadnej przykrości na osobach i mieniu. […] Grzeszy więc władca, jeżeli bez powodu ich [go] pozbawia; nawet i papież nie powinien zabierać im mienia, lecz przeciwnie, dopóki może, winien ich tolerować.A racja tego, co powiedziano, jest abyśmy przez obcowanie z nimi mogli przyczynić korzyści z nich dla Pana. A szczególnie należy tolerować Żydów, ponieważ przez ich księgi udowaniamy prawdę i wiarę naszą” (L. Ehrlich, Pisma wybrane Pawła Włodkowica, t. 1., Warszawa 1968).

Traktat Pawła Włodkowica (Konstancja, 1417) - ocalony z zasobów Polska.pl

Spacerując ulicą Kanoniczą i podziwiając gotyckie kamienice warto zadumać się nad pojęciem tolerancji i skonfrontować dawną polską tradycję z narzucającą się nowoczesnością…

Dla zainteresowanych:

S. Wielgus, Paweł Włodkowic [w:] Encyklopedia filozofii polskiej, t. 2., Lublin 2011, s. 306-311.

Wersja łacińska w transkrypcji: Traktat o zakonie krzyżackim i o wojnie Polaków przeciwko wzmiankowanym braciom (1417) [z przykrością trzeba stwierdzić, że opracowanie materiałów Pawła Włodkowica oraz inne cenne materiały historyczne zostały zablokowane po przejęciu portalu Polska.pl przez Agora SA]

2 komentarze

Filed under Kanonicza, scholastyka, średniowiecze

Zaproszenie do rozmyślań podczas wycieczek

Witam serdecznie!

Kraków jest bez wątpienia miejscem szczególnym. Dużo mówi się o jego genius loci doszukując się w tym nawet magii. Myślenie magiczne ukrywa jednak skutecznie przed naszymi oczyma fakty, które rzeczywiście wpłynęły na ukształtowanie wyjątkowej intelektualnej atmosfery miasta. Chciałbym więc zaprosić do nietypowej, intelektualnej podróży przez miasto, które bez wątpienia jest najbardziej filozoficznym z miast Polski.

To tutaj już od XIV wieku na trwałe zadomowiła się myśl filozoficzna i trwa ona do dziś. Nie ma drugiego takiego miejsca w Polsce, o tak bogatej tradycji, a jednocześnie tak bardzo dziś marginalizowanej!

Moje refleksje kieruję przede wszystkim do adeptów filozofii, których w Krakowie zawsze było wielu. To ich zainteresowanie tym tematem stało się głównym przyczynkiem do tworzenia tego bloga. Mam nadzieję, że posłuży on również za źródło inspiracji dla tych turystów, którzy chcą spojrzeć na Kraków z zupełnie innej perspektywy – dla tych którzy bardziej cenią piękno rozumu od tego co przyciąga tłumy.

Rozpoczniemy nasz spacer filozoficzny u stóp Wawelu, na ulicy Kanoniczej. Patrząc na portal Domu Długosza (Kanonicza 25) odnajdziemy stwierdzenie, które będzie patronować naszym dalszym poszukiwaniom:

Nil est in homine bona mente melius (Nie ma w człowieku nic lepszego od dobrej myśli)

Dodaj komentarz

Filed under Kanonicza