Category Archives: Rynek Główny

Dottissimo padre Pavlischi – wspomnienie niezwykłego filozofa

ks. Stefan Pawlicki (1839-1916) – wybitny myśliciel oraz znany „gourmand i gastronom” (for. Wikipedia)

Sto lat temu, 28 kwietnia 1916 roku zmarł w Krakowie niezwykły filozof, człowiek-legenda, ks. Stefan Zachariasz Pawlicki.

Do historii przeszedł jako znakomity historyk filozofii starożytnej, był również nowoczesnym apologetą chrześcijaństwa. Za swego mistrza uważali go tacy uczeni jak Leon Chwistek i Bronisław Malinowski, a także znany wszystkim Henryk Sienkiewicz. Niestety dziś nieco już zapomniany, choć dziś odkrywamy jak duży wpływ wywarł na tzw. filozofię chrześcijańską w Krakowie.

Gourmand i gastronom

Bez Pawlickiego Kraków epoki fin de siecle’u straciłby z pewnością wiele kolorytu:

„… wraz z wydzwonieniem godziny pierwszej po południu w progi jej [cukierni Maurizia przy Rynku Głównym] wkraczał nasz ksiądz hellenista, lato czy zima w swoim podniszczonym paletku, w ‚meloniku’ lekko z czoła zesuniętym… (A. Grzymała-Siedlecki, Niepospolici ludzie…, s. 66).

Pawlicki znany był jako wielki smakosz i znawca kultury kulinarnej:

„… wypijał kieliszeczek orzechówki, bodaj umyślnie dla niego sporządzanej, po czym błogo przystępował do rozsmakowywania się w gorącym paszteciku z móżdżkiem; minimalnymi dawkami, powoli, z poważnym uznaniem z talerzyka via jama ustna przeprowadził każdy kęs do przełyku – cenną, rzekłbyś pamiątkę (tamże)”.

Pawlicki ceniony był przez papieża Leona XIII (tego, który ogłosił filozoficzną encyklikę Aeterni Patris) — papież nazwał go „największym humanistą polskim swoich czasów”. Pawlicki nie przyjął jednak nigdy wysokich godności kościelnych, niektóre biografie wskazują, że odrzucił propozycję biskupstwa i przynależności do kolegium kardynalskiego.

Specyfika krakowskiej filozofii chrześcijańskiej

Czy zastanawialiście się, dlaczego Kraków nigdy nie stał się silnym ośrodkiem neoscholastyki? Owszem, były czasy, kiedy działało tu wielu neoscholastyków, bo tylko taka filozofia mogła być oficjalnie obecna w nauczaniu teologii. Działało tu kilku ważnych neoscholastyków – wymieńmy F. Gabryla, F. Hortyńskiego i K. Kłósaka.

Krakowska neoscholastyka była jednak najczęściej swego rodzaju genus mixtum. Jej przedstawiciele najczęściej zainteresowani byli przekraczaniem granic tomizmu. Dla przykładu: Konstanty Michalski nazwany został przedstawicielem „tomizmu otwartego” (otwartość wprost sugeruje przekraczanie granic), Karol Wojtyła łączył tomizm z fenomenologią, Jan Salamucha próbował logicyzować tomizm.

Skąd taka predylekcja do przekraczania tomizmu? Dlaczego „porządny” tomizm lowański lub egzystencjalny nie zagościły? Sądzę, że źródeł owej niechęci ślepego powtarzania tomizmu powinniśmy szukać u źródeł odrodzenia filozofii chrześcijańskiej, czyli u Pawlickiego!

Należał on bowiem do pierwszego pokolenia filozofów dążących do odnowy filozofii chrześcijańskiej, znany jest jego wpływ na Leona XIII. To właśnie dla niego utworzono pierwszą w całych Austro-Węgrzech katedrę filozofii chrześcijańskiej (1882), odrzucając wcześniejszą kandydaturę tradycyjnego tomisty wywodzącego się z Krakowa ks. Zygmunta Goliana. U samych początków filozofia w Krakowie miała być nowoczesna. Niezwykłe jest to, że 90 lat później Karol Wojtyła organizując Instytut Filozoficzny nawiązał do tego pierwszego wyboru – miał powiedzieć do J. Tischnera i M. Hellera:

„Twórzcie filozofię według swego własnego pomysłu, a nie kopiujcie innych [czytaj: neotomistów]” (ze wspomnień przy nadaniu M. Hellerowi doktoratu honoris causa UPJPII 22.06.2016).

Jak odnowić tomizm nie będąc tomistą?

Pawlicki z pewnością nie był tomistą. Papieskie wezwanie do uprawiania filozofii „ad mentem S. Thomae” (w duchu św. Tomasza) podjął gorliwie… i zaczął tak, jak św. Tomasz od szukania rozwiązań w filozofii starożytnej. Jak św. Tomasz dążył do wykorzystania najnowszych zdobyczy wiedzy, nie odrzucał pozytywizmu, ale uważał, że należy go rozbudować, aby uchronić przed degeneracją. Postulował oparcie filozofii na dwóch filarach: badaniu „ja” oraz na badaniu świata zewnętrznego przez nauki.

Na Pawlickiego można zatem spojrzeć jako na prekursora zarówno filozofii przyrody, jak i nurtów związanych z filozofią podmiotu. Choć tezy te wydają się bardzo śmiałe, niebawem ukaże się artykuł, w którym szczegółowo uzasadnię pierwszą z nich. Ukażę też zaskakujące podobieństwa między Pawlickiego koncepcją filozofii, a tą refleksją, która rozwijana była na Papieskiej Akademii Teologicznej przez filozofów takich jak Tischner, Heller i Życiński.

Wykłady Pawlickiego

Pawlicki był postacią niezwykłą, również jeśli chodzi o jego obyczaje akademickie. Trudno dziś w pełni oddać ten fenomen, ale warto spojrzeć na dwie uwagi nakreślone przez jednego z uczniów:

„Wykłady swe niezmiennie wyznaczał na godzinę 8 rano, ale godzina ta miała charakter raczej teoretyczny, bo spóźniał się co najmniej o 20 minut, często o 25. Wpadał do lektorium zasapany, z trudem dech chwytał; znać było, że od siebie, z klasztoru […] biegł, ile mu na to pozwalała jego organiczna powolność. Gdy opóźnienie dochodziło do 30 minut, uważał za stosowne ekskuzować się […]” (tamże, s. 71).

Dodajmy, że jeśli rzeczone wykłady odbywały się w Collegium Novum, to wielebny profesor pokonać musiał około 800 metrów, licząc najkrótszą trasę przez Planty.

„Z powodu opóźnień wykłady Pawlickiego nie trwały nigdy dłużej jak jakieś maximum 35 minut. Wystarczyło to najzupełniej, by nas nasycić intelektualnie, tak jak tego bodaj nie potrafił żaden inny z naszych profesorów” (tamże, s. 72).

Na czym polegała wyższość wykładów Pawlickiego? Poczytajcie piękne wspomnienia Adama Grzymały-Siedleckiego, Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim.

Sądzę, że dość spuentować tę część wypowiedzią wybitnego badacza kultury antycznej Tadeusza Sinki:

„Wykłady ojca Pawlickiego były ekspozyturą Europy”.

Tak przed stu laty żegnano Pawlickiego

Tak przed stu laty żegnano Pawlickiego…

Kraków Pawlickiego

W Krakowie można z Pawlickim związać kilka miejsc: wspomnianą kawiarnię Maurizia (obecnie Redolfi na linii A-B Rynku Głównego), Collegium Novum (gdzie prowadził część zajęć). Najważniejszym jednak miejscem jest skromny budynek klasztoru oo. zmartwychwstańców przy ul. Łobzowskiej 10. To tutaj w pokojach na piętrze (dwa górne okna widoczne od strony ulicy) przez lata mieszkał nasz filozof i prowadził swe privatissima – czyli słynne seminaria dla 10-12 wybranych uczniów.

Może doczekamy się niebawem w tym miejscu tablicy upamiętniającej niezwykłego filozofa… W każdym razie już dziś to obowiązkowy punkt na trasie po miejscach związanych z filozofią w Krakowie! Iluż ludzi przechodzi codziennie obok tego miejsca nie zdając sobie sprawy z jego znaczenia dla polskiej filozofii.

Ks. S. Pawlicki ma obecnie w Krakowie swoją ulicę na Zakrzówku. Podejrzewam, że nigdy za swego życia nie odwiedził jednak tej okolicy – przecież były to wówczas podmiejskie tereny miasta Podgórza.

Post scriptum
Jeśli interesuje was Pawlicki jako znawca gastronomii i znawca sztuki dobrego życia – wypatrujcie najnowszego numeru magazynu Czas Wina:  nr 82 na sierpień-wrzesień 2016. Tam przybliżę wspomniane aspekty życia filozofa, tam też znajdziecie reprodukcję wspaniałej karykatury Pawlickiego łączącej się ze wspomnianymi wizytami u Maurizia!

Warto przeczytać i zobaczyć

Dodaj komentarz

Filed under pozytywizm, Rynek Główny, XIX wiek, XX wiek, Łobzowska

Krakowskie ścieżki Tischnera

Jakie miejsca w Krakowie kojarzą się z działalnością słynnego filozofa ks. Józefa Tischnera?  Zachęcam do obejrzenia interesującego filmu, w którym barwnej odpowiedzi udziela uczeń Tischnera – ks. dr hab. Jarosław Jagiełło.

Zbliżają się XV Dni Tischnerowskie, więc znów przez kilka dni myśl tego filozofa będzie w Krakowie przedmiotem szerszej refleksji. Tym razem głównym organizatorem jest rodzima uczelnia Tischnera – Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie (dawniej Papieska Akademia Teologiczna). Zainteresowanych tymi wydarzeniami zapraszam na stronę Organizatorów: www.tischner.upjp2.edu.pl.

PS. Film nagrany został przez ekipę telewizji JP2TV, a udostępniony dzięki uprzejmości Działu Promocji UPJPII.

PS2. Zainteresowanych innymi miejscami związanymi z Tischnerem zapraszam do lektury wcześniejszego wpisu o Collegium Witkowskiego przy ul. Gołębiej 13.

Dodaj komentarz

19 kwietnia 2015 · 09:16

Biochemik, anarchista i bojownik o trzeźwość (Augustyn Wróblewski)

Na zakończenie roku chciałbym przypomnieć zapomnianą dziś, choć niezwykle kontrowersyjną fin de siecle’owego Krakowa postać. Chodzi o Augustyna Wróblewskiego, a okazją ku temu jest setna rocznica kilku ważnych wydarzeń z jego życia. Tak, to tu w młodopolskim Krakowie, w tym ówczesnym tyglu idei, równo przed wiekiem działał niezwykle barwny naukowiec, a zarazem socjalista a później anarchista polski.

Rozpocznijmy od wspomnień, które przeniosą nas w ówczesny klimat:

„Dziś mało kto pamięta to nazwisko. Ale w okresie Młodej Polski było ono głośne, zwłaszcza wśród młodzieży postępowej i socjalistycznej – w Warszawie, Krakowie, Wilnie, a także – okresami – w Zurychu i Paryżu wśród nowatorów i reformatorów społecznych i obyczajowych. Biolog-chemik dr Augustyn Wróblewski był czas jakiś asystentem profesora Napoleona Cybulskiego i docentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prekursor eugeniki i higieny, propagator antyalkoholizmu […], antyklerykał i wolnomyśliciel, a przy tym wielbiciel Słowackiego i nieco mistyk – bujny ten człowiek wywierał wedle wiarygodnych świadectw ogromny wpływ na swoje środowisko. Uporczywą aktywnością, nieliczeniem się z trudnościami, fanatycznym dążeniem do perfekcjonizmu – a być może też swymi dziwactwami – zdobył na pewien czas rozgłos”. (Wiesław Wohnout, Życiorys nie typowy, [w:] Jadwiga Wróblewska, Listy z Polski. wyd. B. Świderski, Londyn 1960, s. 6).

Augustyn Wróblewski (ur. w Wilnie  20 lipca 1866 r., zm. w Paryżu po 1913 r.) studiował w Instytucie Technologicznym w Petersburgu, skąd relegowany za działalność polityczną przeniósł się na politechnikę w Rydze, skąd znów karnie usunięty, został wcielony do wojska, do batalionu karnego. Po zwolnieniu z wojska wyjechał do Szwajcarii – studiował w Bernie i Zurychu, gdzie uzyskał doktorat z chemii w 1894 r. W tym samym roku przeniósł się do Krakowa, gdzie uzyskał stanowisko asystenta na UJ, a w roku 1901 uzyskał habilitację. Zajmował się m.in. badaniami fermentacji drożdżowej (konkurował z późniejszym zdobywcą nagrody Nobla Eduardem Buchnerem), której poświęcił ważne prace:

  • O soku wyciśniętym z drozdży. „Rozpr. Wydz. mat.-przyr. AU”, 1901.
  • Ueber den Buchner’schen Hefepresssaft. „J. Prakt. Chem.”, 1901.

W tym okresie pracy zainteresował się filozofią w kontekście nauk przyrodniczych. 24 listopada 1899 r. wygłosił on na posiedzeniu sekcji filozoficznej Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika referat „O hypotezach (na tle teoryi chemicznych)”. Niestety nie jest znana dokładna treść tego wystąpienia.

Dobrze zapowiadającą się karierę naukową przerwał ciąg wydarzeń jak z filmu sensacyjnego: oskarżenie o chorobę psychiczną, ubezwłasnowolnienie i izolacja w szpitalach psychiatrycznych, skąd uciekł. Następnie udało mu się uzyskać opinie o bezpodstawności zarzutów oraz cofnąć decyzję o ubezwłasnowolnieniu. Z powodu zablokowania kariery naukowej zajął się w pełni działalnością społeczną i publicystyczną.

Oprócz działalności naukowej Wróblewski zaangażował się wcześnie w działalność eleuteryjną wraz z innym niezwykle oryginalnym myślicielem przebywającym przez pewien czas w Krakowie – Wincentym Lutosławskim. Ten słynny neomesjanista i jogin to postać na osobną opowieść. Dość przytoczyć tu barwne wspomnienie Ferdynanda Goetla:

„Po śródmieściu zaś szalał Augustyn Wróblewski, bojownik wszelkiego rodzaju wstrzemięźliwości” (Ferdynand Goetel, Patrząc wstecz: wspomnienia, 1998, s. 76).

Wróblewski zajął się wydawaniem prasy propagującej wolność od jakichkolwiek używek. Najpierw przypomnijmy Przyszłość dla ludu, czasopismo założone w 1905 roku (najpierw jako dodatek do Przyszłości), skierowane do mieszkańców polskiej wsi.

Przyszlosc_dla_Ludu_1905-winieta

Jak informuje powyższa winieta redakcja mieściła się na ulicy Sławkowskiej pod numerem 24.

Zajmował się wówczas wiele kwestiami etycznymi, o których pisał również na łamach redagowanego przez siebie czasopisma „Czystość”. Celem Wróblewskiego była wówczas przebudowa społeczeństwa, która miała się dokonać poprzez odnowę moralną. Na tym etapie walczył o odrodzenie narodu polskiego.

Czystość-winieta

A oto interesujący fragment obrazujący poglądy Wróblewskiego na kwestię rodziny (co by na to powiedzieli współcześni lewacy?). Wycinek pochodzi z artykułu noszącego tytuł: „Zagadnienia etyczne. Jak rozwiązać kwestyę stosunku służby idei do naszego osobistego życia?”

Wróblewski-Czystość_nr_10-11_1906

W późniejszym okresie poglądy Wróblewskiego zradykalizowały się, szczególnie ważny okazał się rok 1912. Wówczas  zaczął on redagować i wydawać jeszcze jedno pismo: Sprawa Robotnicza. Tym razem redakcja mieściła się w Rynku pod numerem 22.

Sprawa_Robotnicza_1912

To właśnie na łamach tego pisma Wróblewski określił siebie jako anarchistę.  Stało się to również sto lat temu, w artykule opublikowanym 15 kwietnia 1912 r.

Wróblewski-Jestem_anarchistą_1-Sprawa_Robotnicza_1912

Wróblewski-Jestem_anarchistą_2-Sprawa_Robotnicza_1912

W roku 1912 Wróblewski rozpoczął również wydawanie czasopisma „Przyrodniczy pogląd na świat i życie”, które miało propagować naukowy i świecki światopogląd.

Jeszcze jedno bardzo ważne wydarzenie związane z filozoficznymi poglądami Wróblewskiego stanowiło z pewnością opublikowanie przez niego tekstu Manifest człowieczeństwa. To interesujący filozoficznie tekst wykazujący zarówno inspiracje oświeceniowo-pozytywistyczne, jak i odwołujący się do idealizmu polskiego romantyzmu. Tekst utrzymany jest zresztą w romantycznym duchu, jest wezwaniem do rewolucji, której celem jest uwolnienie ludzkości. Tak więc odnajdujemy tu również nawiązania do tradycji wolnościowej, ale jest ona rozumiana tutaj ponadnarodowo, jej podmiotem jest wyidealizowana ludzkość.

„Uznajcie w każdym człowieka prawdziwego, cząstkę autonomiczną tej wspaniałej, przepotężnej ludzkości. W każdym… i w zbrodniarzu, i w prostytutce, i w waszym wrogu.

Uznajcie wszystkich braćmi swymi i odczujcie w sercu waszym harmonię człowieczą, tę wielką harmonię spoistej rodziny człowieczej na ziemi”.

Widać u Wróblewskiego radykalny idealizm nie liczący się zbytnio z rzeczywistym stanem człowieka. Akt woli miałby naprawić stan ludzkości i dzięki temu nabrała by ona cech swoistej boskości – niestety widać tutaj, że skrajny idealizm doprowadził tego myśliciela do naiwności odnośnie ludzkiej natury i możliwości jej przemiany. Koncepcję powszechnego braterstwa wziął Wróblewski jeszcze z Renesansu od Braci Polskich, ale odrzucił jej chrześcijańskie podstawy. Chwilę dziejową prowadzącą ludzkość do przemiany łączył Wróblewski między innymi z odkryciami nauki i wynalazkami technicznymi, co zbliżało go z kolei mocno do tradycji pozytywistycznej. Przekształcenia społeczne dokonujące się pod wpływem techniki miały przynieść zniesienie pojęcia narodu, który miał być zastąpiony ogólnoludzką wspólnotą:

„Środki komunikacji, telegraf, telefon, poczta, zawojowanie powietrza, handel, wymiana wiedzy, sztuki, twórczości, prawa międzynarodowe, coraz liczniejsze organizowanie się stowarzyszeń międzynarodowych, wytwarzanie się potężnego międzynarodowego ruchu emancypacyjnego najmitów, wreszcie wielki napór ludów przeciw wojnom – stanowczo przełamują sztuczny rozdział ludów, bratnie dłonie do siebie nawzajem wyciągających, a we wrogie sobie obozy państwowe uwiązanych

Widnieje już w oddali tęcza wszechludzkiego przymierza…”.

Jak widać idee końca narodów i państw nie są obecnie niczym nowym ani oryginalnym, pomysły Unii Europejskiej ukazują się bardzo blado przy wizjach Wróblewskiego. Ten uważał zresztą, że naród jest pewną „dziecinną” formą organizacji, którą zastąpi dojrzała forma ogólnoludzka.

Oczywiście niektóre postulaty Wróblewskiego były bardzo celne, tak że i dziś można by je z powodzeniem podtrzymywać. Zobaczmy na przykład jego liberalistyczną koncepcję człowieka:

„Tyś jest człowiekiem, domagaj się więc razem z nimi, dla siebie i dla nich, tych praw, praw do wolności, zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej, psychicznej, a więc do wolności osobistej w życiu i czynie, i do wolności psychicznej myślenia, uczucia i woli.”

Interesujące jest to, że można by się doszukiwać z powodzeniem podobieństw  liberalistycznych koncepcji  Wróblewskiego do tradycji staropolskiego liberalizmu (tyle, że wówczas realizowanego tylko w obrębie stanu szlacheckiego).

Jak łatwo przypuszczać w wielu kwestiach myśl Wróblewskiego silnie ukazuje swój lewicowy charakter, nie były one zresztą zwykle wyjątkowo oryginalne (jak poprzednie). Najciekawszy jest chyba sam konglomerat różnych idei, które wykorzystał i złączył Wróblewski.

W logiczny sposób pojawić się musiała idea uciemiężenia ludzkości. Celem jej przezwyciężenia miało być zapewnienie wszechstronnych możliwości rozwoju każdemu człowiekowi – to kolejny rys utopijny wizji krakowskiego ideologa.

„Pamiętajcie, że wielu, wielu jest ludzi, którzy nie zaczęli żyć; starzeją się oni, umierają, a nie spełnili swego powołania, nie wyładowali zapasów swych talentów, swej twórczości, nie rozwinęli swej potęgi, nie wydobyli z siebie tego, co dać mogli dla siebie i dla drugich. Takich ludzi wyzyskanych, poniżonych, nad którymi ciąży czarna gwiazda krzywdy – jest miliard.”

Z tradycji romantycznej zaczerpnął Wróblewski specyficzną heterodoksję – jest on rzecznikiem nowej religii człowieka. To właśnie ta religia miała przynieść wyzwolenie. Człowiek miał się przebóstwić o własnych siłach, wysiłkiem woli i moralności, uznając innego człowieka za boga i siebie uznając za boga. Jak widać obok utopii społecznej Wróblewski buduje również utopię religijną, z tym, że świadom jest iż głoszona przez niego ideologia domaga się religii. W tym był bardziej uczciwy od większości ówczesnych ideologów, choć chyba nie był świadom utopijności swej wizji.

„Ten poryw ogólny, prowadzący ludzkość w dale kierunkowe, to religia ludzka, nadwyznaniowa religia ludzkości, która wyprowadzi człowieczeństwo z bagna zepsucia i krzywd dzisiejszych – na jasne wyżyny szczęścia; wyprowadzi drogą przyśpieszonego rozwoju, drogą przewrotów i rewolucji.”

Religia rewolucyjna to oryginalny pomysł Wróblewskiego. Zaznaczymy przy okazji, że daleki był on od nietzscheańskiej wizji zróżnicowania ludzi, ale można pokusić się o stwierdzenie, że wola mocy miała według niego stać się powszechna wszystkim.

Na zakończenie jeszcze dwa cytaty z nieco wcześniejszej publikacji Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć z roku 1911. Najpierw niezwykła diagnoza stanu zwanego: „Wielkie Lenistwo Polskie

„Objawia się ono w ten sposób, że stan bierny opanowuje ludzi, niechęć do pracy, obezwładnienie. Siedzi człek lenistwem opanowany wśród roboty napoczętej, spogląda bezmyślnie, osowiały, nie może ruszyć dalszego wątku pracy, zbałwaniały cały, w gnuśności introspekcyjnej pogrążony.[…]

Taka mgła lenistwa ciąży na Polsce swym ciężkim oparem i gniecie całe nasze społeczeństwo. To dziedziczna narodowa choroba nasza – to wielkie lenistwo polskie. Ono zmniejsza naszą siłę, naszą wartość. Ze wszech stron dochodzą teraz mianowicie skargi na to cierpienie, jedni się do niego przyznają, a inni nie, ale można się go dopatrzyć w bardzo wielu rodzinach, u ogromnej ilości osób ze sfer najróżnorodniejszych.

Trzeba się leczyć z tego społecznego zła.”

Teraz czas na remedium, czyli odpowiedź, co czynić:

„Cała tajemnica mesjanizmu polskiego, mistycyzmu wieszczów naszych i tego wszystkiego, co oni o Polakach pisali i czego od nas żądali – polega na tym, że Polacy są narodem z silnie rozwiniętymi własnościami mediumicznymi i potrafiliby wielkie rzeczy czynić, a nawet wysunąć się na czoło narodów, gdyby pracowali w wysokim napięciu ducha, gdyby podjęli się czynić i produkować w uniesieniu mistycznym. A teraz mediumizm niespiętrzony w górny czyn pogrąża Polaków w gnuśność i czyni z nich naród niedomagający psychicznie.

Zrozumiałem mesjanizm polski i tajemnice mistyki polskiej – Mickiewicza, Słowackiego, Goszczyńskiego, Towiańskiego – i pragnąłbym tym skarbem tajemnic podzielić się z mymi braćmi, gdyby mi to danym było.”

Jak widać to w romantyzmie miały swe korzenie rewolucyjne idee Wróblewskiego – to interesujący, a chyba nieco wstydliwie zapomniany epizod polskiej filozofii (może ze względu na swoisty rys szaleństwa tej koncepcji?! może przez mediumizm trącący obskurantyzmem?!).

Warto nadmienić jeszcze, że Wróblewski nie był jednak osamotnionym szaleńcem – skupił wokół siebie grupę zwolenników: i.in. Stanisław Łańcucki, Jan Wiktor, Tadeusz Seweryn.

Myśl Wróblewskiego oprócz utopizmu i nie liczenia się z rzeczywistą kondycją ludzką zawiera w sobie niemożliwe do zaakceptowania skutki, podobnie jak każda tego typu skrajna myśl rewolucyjna. Wyzwolenie człowieka dokonać się miało przecież poprzez ujednolicenie wszystkich ludzi, mimo deklaracji nie bardzo można sobie  można wyobrazić jak choćby można to było pogodzić z wolną wolą jednostki i jej niepowtarzalności. To jeden z wielu problemów filozoficznych, które każą krytycznie patrzeć na myśl Wróblewskiego – zresztą jest to piętno myśli romantycznej, która mniej kłopotała się o szczegóły, a poszukiwała raczej odległych celów bez baczenia ani na sposoby realizacji, ani na konsekwencje  idei.  Mimo tego należało wspomnieć o tragicznej i barwnej postaci Augustyna Wróblewskiego, zwracając szczególną uwagę na oryginalność tej postaci, która połączyła bodajże najszersze spektrum tradycyjnych wątków filozoficznych przewijających się w filozofii polskiej.

Dla zainteresowanych:

A. Wróblewski, O moralności (1907, 1909) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć (1911) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Jestem anarchistą (1912) [pełny tekst]

A. Wróblewski,  Manifest człowieczeństwa, nakładem Księgarni Literackiej, Kraków 1912 [fragmenty]

A. Wróblewski, Anarchista z rozpaczy. Wybór pism, w opracowaniu Radosława Antonowa, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2010.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, ideologia, neoromantyzm, Rynek Główny, Sławkowska, XX wiek