Category Archives: Sławkowska

80 lat temu: Koło Krakowskie

„Za początek istnienia Koła Krakowskiego przyjmuje się datę 26 sierpnia 1936 roku. W tym dniu w Krakowie odbyło się specjalne spotkanie zorganizowane przez ks. Konstantego Michalskiego w ramach III Polskiego Zjazdu Filozoficznego” – tak pisał znawca tego nurtu Zbigniew Wolak. To typowe ujęcie, które zresztą autor ten skrytykował… historia ta okazuje się o wiele ciekawsza.

Tzw. „Koło Krakowskie” jest pod wieloma względami niezwykłym fenomenem w historii polskiej filozofii.

Zacznijmy od nazwy – narodziło się w zasadzie poza Krakowem, nie uczestniczył w nim żaden z rodowitych krakusów, a jego uczestnicy często spotykali się poza Krakowem, na Służewie.

Po drugie, nawiązywało ono do niezwykle wpływowego w okresie międzywojennym Koła Wiedeńskiego – również prezentowało program reformy filozofii z wykorzystaniem narzędzi nowoczesnej logiki. Polscy filozofowie mieli jednak odmienny cel od wiedeńczyków – nie walczyli z tradycyjną filozofią, nie przeciwstawiali się wierze i metafizyce. Próbowali natomiast wytworzyć nowoczesną, zlogicyzowaną filozofię chrześcijańską. W perspektywie  filozofii chrześcijańskiej na świecie był to pomysł bardzo śmiały i nowoczesny.

I jeszcze jedno… choć wszyscy piszą o pewnym wydarzeniu, które formalnie nadało początek istnieniu Koła, to nikt do dziś nie wie, w jakim miejscu dokładnie się to odbyło.

Głównym spiritus movens Koła był o. Bocheński. Nazwę „Koło Krakowskie” traktował słusznie jako „cokolwiek przesadną”. Niezwykle interesujące są jego wspomnienia odnośnie początków Koła. Oto co zanotował o krakowskim spotkaniu we własnym egzemplarzu protokołów z tego wydarzenia:

„Pomysł tego spotkania jest mój. Przedstawiłem go ks. Salamusze w lipcu 1936. We wrześniu 1936 mieliśmy spotkanie w małym domku na Służewie (przemieście Warszawy), gdzie wtedy mieszkałem kierując budowaniem klasztoru dla mojego zakonu. Byli obecni ks. Salamucha, F. Drewnowski, B. Sobociński. Spotkanie krakowskie było sukcesem. Uczestniczyły ogółem 32 osoby, a wśród nich: wyżej wymienieni, ks. Morawski i ks. Korcik. […]” (Bocheński, Wspomnienia, Kraków 1994, s. 122).

Jak widać, tzw. „Koło Krakowskie” rozpoczęło się w Warszawie. Aż trzech z czterech wspomnianych członków było wychowankami Łukasiewicza z Uniwersytetu Warszawskiego (wyjątkiem był Bocheński). Bocheński początki faktycznej działalności grupy umieścił w roku 1932 (wnioskuję tak z informacji, że do wybuchu wojny działali 7 lat).

Warto przytoczyć jeszcze jedno jego wspomnienie, tym razem zapisane już po latach:

„Ale wymiana myśli w ciągu tych 7 lat była intensywna. […] W lecie 1936, kiedy byłem w Warszawie, odbywały się częste spotkania wszystkich członków” (tamże, s. 122).

ks. Jan Salamucha (1903-1944) - główny filar tzw. "Koła Krakowskiego"

ks. Jan Salamucha (1903-1944) – główny filar „Koła Krakowskiego”, 1934-1939 na II Katedrze Filozofii Chrześcijańskiej UJ

Bocheński wspominał, że warunki pracy członków Koła nie były łatwe, bo musieli poświęcać się wielu innym, niefilozoficznym zagadnieniom. Salamucha i Bocheński pod koniec lat trzydziestych związali się z Uniwersytetem Jagiellońskim, zatem przez krótki czas środek ciężkości „Koła” przeniósł się rzeczywiście do Krakowa. To po części uzasadnia tę nazwę. (O tym, gdzie mieszkał Salamucha i jaki to miejsce ma związek ze współczesną filozofią – mam nadzieję napisać niebawem).

Drugie uzasadnienie wiąże się z wydarzeniem z roku 1936. Podczas III Polskiego Zjazdu Filozoficznego odbyło się spotkanie, które w literaturze traktowane jest jako moment założenia Koła.

W zasadzie jeśli chodzi o miejsce spotkania i dyskusji filozofów, to zarówno sprawozdanie ze zjazdu, jak i opracowania ujmują rzecz bardzo skrótowo:

„Ta grupa [tj. I. Bocheński, J. Salamucha, F. Drewnowski, B. Sobociński], określana niekiedy mianem „Koła Krakowskiego”, była inicjatorem posiedzenia w Naukowym Instytucie Katolickim odbytego w czasie trwania zjazdu” Ireneusz Bober, Polskie zjazdy filozoficzne w okresie międzywojennym, „Phaenomena” (Kielce); T. I, (1995), s. 143-157.

 

Gdzie jednak dokładnie odbyło się to tak ważne spotkanie? Na próżno szukać w opracowaniach dokładnej lokalizacji, również i znane wspomnienia nie dają bliższych wskazówek. Spróbujmy więc rozwiązać sprawę na zasadzie dedukcji.

Naukowy Instytut Katolicki (opisywany w jednym z wcześniejszych wpisów), w roku 1936 dysponował biblioteką (stanowiącą siedzibę główną) przy ul. Piłsudskiego (Wolskiej) 32, używano również pomieszczeń na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Sławkowska 32/Pijarska 7 (niedługo później cała kamienica stała się własnością NIK). To właśnie ta druga lokalizacja wydaje się miejscem, gdzie prawdopodobnie odbyło się spotkanie, przemawiają za tym również warunki lokalowe kamienicy przy Sławkowskiej.

NIK był zaangażowany w organizację Polskiego Zjazdu Filozoficznego, w ramach którego odbyło się wspomniane spotkanie. Sprawę wyjaśnia to, że  osobą która zorganizowała i animowała to spotkanie był ks. prof. Konstanty Michalski, stąd wybór miejsca nie był przypadkowy. To kolejne świadectwo tego, jak ważną rolę ta osoba odegrała  w rozwoju filozofii w Krakowie i w Polsce. Historia ta ukazuje również rolę, jaką odgrywał NIK w przedwojennym Krakowie.

 *  *  *

Warto pamiętać o dorobku Koła Krakowskiego, gdyż stanowiło ono śmiałą propozycję budowy nowoczesnej filozofii uwzględniającej tradycje filozofii chrześcijańskiej i najnowsze osiągnięcia logiki.

Niestety wybuch wojny, rozproszenie grupy i śmierć Salamuchy w zasadzie przerwały prace. To jedna z wielkich szkód kulturowych, jakie niemiecki totalitaryzm zadał kulturze polskiej. Dziś dorobek Koła Krakowskiego warto poddać dalszym badaniom – dopiero wówczas będzie można pokusić się o próby odpowiedzi, czy jakaś jego część wciąż może być inspirująca i aktualna.

 

Bocheński-Fribourg

J.M. Bocheński we Fryburgu w okresie powojennym.

Warto przeczytać i obejrzeć:

Dodaj komentarz

Filed under filozofia analityczna, neoscholastyka, Sławkowska, Wolska (Piłsudskiego), XX wiek

200. rocznica powołania Towarzystwa Naukowego Krakowskiego (ul. Sławkowska)

W tym roku mija ważna rocznica, niestety prawie zupełnie nie kojarzona z filozofią. 27 lipca 1815 roku powstało bowiem Towarzystwo Naukowe Krakowskie (TNK). Pełniło ono ważną rolę w rozwoju nauki i kultury polskiej w czasach zaborów. Początkowo związane z krakowskim Uniwersytetem, później usamodzielniło się, by następnie przekształcić się w Akademię Umiejętności (po 1919 Polska Akademia Umiejętności). Dzieło rozpoczęte przez TNK wciąż zatem trwa!

Budynek Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w XIX wieku (ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, http://tnk.krakow.pl)

Budynek Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w XIX wieku (ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, http://tnk.krakow.pl)

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że dzięki działalności Towarzystwa przetrwały i powoli rozwijały się tradycje refleksji filozoficznej w Krakowie. Filozofia co prawda nie była widoczna w strukturze organizacyjnej TNK, ale przewijała się w wielu pracach od filozofii przyrody począwszy na estetyce kończąc.

Miejsce filozofii w działalności TNK niestety jest wciąż słabo zbadane. Wyrazem tego jest choćby fakt, że podczas konferencji poświęconej wspomnianej rocznicy nie będzie żadnego referatu poświęconego wyłącznie filozofii (choć zapewne będzie się ona przewijać w tle niektórych wystąpień). Spacerując ul. Sławkowską warto więc zadumać się nad cichą obecnością filozofii, która od 200 lat tworzy tradycje kontynuowane dziś przez Polską Akademię Umiejętności. Z pewności do filozoficznych refleksji zrodzonych w kręgu TNK na pewno jeszcze nieraz powrócimy.

Tymczasem zapraszam do lektury materiałów na temat Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i jubileuszu na oficjalnej stronie: http://tnk.krakow.pl/

Już dziś warto zarezerwować 9 i 10 grudnia 2015 r. na udział w konferencji poświęconej tej uroczystości!

 *  *  *


Od XIX do XXI wieku to miejsce wciąż sprzyja filozofowaniu…

 

Bibliografia

2 komentarzy

Filed under estetyka, filozofia przyrody, oświecenie, oświecenie, pozytywizm, pozytywizm, romantyzm, romantyzm, Sławkowska, Uncategorized, XIX wiek

Naukowy Instytut Katolicki – czyli filozofia chrześcijańska w ofensywie

Dziś kilka słów o interesującej, choć zapomnianej już instytucji przedwojennego Krakowa, jaką była Naukowy Instytut Katolicki (zwany w skrócie NIK).

https://i0.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/31/Konstanty_Michalski.png/218px-Konstanty_Michalski.png

ks. prof. Konstanty Michalski

Inicjatorem powstania instytutu, kierownikiem i jego „ojcem ideowym” był słynny filozof i historyk filozofii ks. prof. Konstanty Michalski CM (1879-1947). Zalążkiem tej instytucji stało się kółko samokształceniowe młodzieży kresowej, zbierające się przy ul. Wolskiej 32 w domu Józefy Kruszyńskiej, nauczycielki z Kresów osiadłej w Krakowie. To właśnie ona zapisała w testamencie swoją kamienicę dla Towarzystwa Naukowego Instytutu Katolickiego, tworzonego głównie przez profesorów UJ.

NIK powołany został do istnienia 1 czerwca 1925 r. przez kard. Adama Stefana Sapiehę. Instytucja ta miała za zadanie rozwój myśli chrześcijańskiej, w tym filozofii. Ważną częścią jej działalności była biblioteka, która służyć miała rozwojowi myśli chrześcijańskiej.

Przed wojną Instytut zgromadził sporą bibliotekę liczącą 11000 wolumenów. Jej założycielem i fundatorem był Stanisław Henryk Badeni (1877-1943). Więcej o tej interesującej i zasłużonej postaci można przeczytać na łamach Cracovia Leopolis.
I dziś na Pijarskiej 7 znajdziecie bibliotekę, ale to zupełnie inna historia. Księgozbiór składał się z dwóch części: pierwsza Biblioteka im. Józefy Kruszyńskiej zawierała publikacje z zakresu teologii, filozofii i sztuki sakralnej (wydane po I wojnie światowej). Druga część  tzw. Biblioteka Radziechowska – dar S.H. Badeniego obejmowała wiele starych publikacji, niestety zbiór ten został przetrzebiony podczas okupacji, a jego pozostałości znajdują się od 1960 r. w zbiorach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

Instytut znalazł swą siedzibę w narożnym budynku ul. Sławkowska 32/Pijarska 7. Dobre wyobrażenie o ówczesnej działalności daje reprodukowany poniżej artykuł z krakowskiego Czasu nr 36 z 6 lutego 1938 r., s. 9.

Naukowy Instytut Katolicki w Krakowie-Czas nr 36 dn 6 lutego 1938

Ważną częścią działalności były wspomniane w artykule odczyty, które cieszyły się na tyle dużą popularnością, że pozwalało pokrywać koszty ich organizacji.

Wśród interesujących inicjatyw krakowskiego NIK była zorganizowana przez Michalskiego w roku 1936 konferencja poświęcona stosunkowi filozofii neotomistycznej do logiki matematycznej. Stała się ona początkiem Koła Krakowskiego, niezwykle interesującego spotkania nowoczesnej logiki i filozofii neoscholastycznej, ale to temat na inną opowieść.

W każdym razie krakowski NIK był próbą popularyzacji i rozwoju filozofii chrześcijańskiej – była to największa zorganizowana ofensywa myśli katolickiej, jaką oglądał Kraków do wybuchu II wojny światowej. Warto zapoznać się z  fragmentami artykułu K. Michalskiego o Naukowym Instytucie Katolickim (Głos Narodu, 1928, nr 301, s. 2). Najpierw interesujące rozważania o relacji nauki i wiary:

Michalski-NIK_1928_a

Następnie kilka interesujących uwag o roli filozofii chrześcijańskiej w nowoczesnym świecie. Szczególnie interesujący jest naszkicowany aktualny kontekst polityczno-społeczny okresu międzywojennego oraz wyraźnie akcentowany powrót do metafizyki (po skrajnie antymetafizycznym pozytywizmie).

Michalski-NIK_1928_b

Na zakończenie natomiast kilka uwag Michalskiego o roli filozofii w życiu Kościoła, warto zwrócić uwagę na scjentystyczny rys postawy słynnego krakowskiego mediewisty.

Michalski-NIK_1928_c

* * *

Niestety Naukowy Instytut Katolicki został zamknięty przez niemieckiego okupanta na mocy rozporządzenia z 20 lipca 1940 r. Po wojnie nowe władze z sowieckiego nadania niechętnie widziały tego rodzaju inicjatywy, widząc w nich żywotne nurty intelektualizmu katolickiego. Jednak po wielu perypetiach dziejowych do kamienicy kilka lat temu powróciła nauka uprawiana pod katolickim szyldem – teraz jako Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Jest to siedziba Instytutu… ale jest to Instytut Historii Sztuki i Kultury UPJPII. Filozofia jednak tam od czasu do czasu gości i to nie zawsze w formie wykładów dla adeptów historii sztuki… Tradycje są więc podtrzymywane!

Pierwsza siedziba NIK (dawna ul. Wolska 32).

Druga siedziba przy ul. Sławkowskiej/Pijarskiej, w której na piętrze znajdował się cenny księgozbiór.


PS. Zdigitalizowane materiały pochodzą z Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej oraz z Wikipedii.

Dodaj komentarz

Filed under neoscholastyka, Pijarska, Sławkowska, Wolska (Piłsudskiego), XX wiek

Biochemik, anarchista i bojownik o trzeźwość (Augustyn Wróblewski)

Na zakończenie roku chciałbym przypomnieć zapomnianą dziś, choć niezwykle kontrowersyjną fin de siecle’owego Krakowa postać. Chodzi o Augustyna Wróblewskiego, a okazją ku temu jest setna rocznica kilku ważnych wydarzeń z jego życia. Tak, to tu w młodopolskim Krakowie, w tym ówczesnym tyglu idei, równo przed wiekiem działał niezwykle barwny naukowiec, a zarazem socjalista a później anarchista polski.

Rozpocznijmy od wspomnień, które przeniosą nas w ówczesny klimat:

„Dziś mało kto pamięta to nazwisko. Ale w okresie Młodej Polski było ono głośne, zwłaszcza wśród młodzieży postępowej i socjalistycznej – w Warszawie, Krakowie, Wilnie, a także – okresami – w Zurychu i Paryżu wśród nowatorów i reformatorów społecznych i obyczajowych. Biolog-chemik dr Augustyn Wróblewski był czas jakiś asystentem profesora Napoleona Cybulskiego i docentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prekursor eugeniki i higieny, propagator antyalkoholizmu […], antyklerykał i wolnomyśliciel, a przy tym wielbiciel Słowackiego i nieco mistyk – bujny ten człowiek wywierał wedle wiarygodnych świadectw ogromny wpływ na swoje środowisko. Uporczywą aktywnością, nieliczeniem się z trudnościami, fanatycznym dążeniem do perfekcjonizmu – a być może też swymi dziwactwami – zdobył na pewien czas rozgłos”. (Wiesław Wohnout, Życiorys nie typowy, [w:] Jadwiga Wróblewska, Listy z Polski. wyd. B. Świderski, Londyn 1960, s. 6).

Augustyn Wróblewski (ur. w Wilnie  20 lipca 1866 r., zm. w Paryżu po 1913 r.) studiował w Instytucie Technologicznym w Petersburgu, skąd relegowany za działalność polityczną przeniósł się na politechnikę w Rydze, skąd znów karnie usunięty, został wcielony do wojska, do batalionu karnego. Po zwolnieniu z wojska wyjechał do Szwajcarii – studiował w Bernie i Zurychu, gdzie uzyskał doktorat z chemii w 1894 r. W tym samym roku przeniósł się do Krakowa, gdzie uzyskał stanowisko asystenta na UJ, a w roku 1901 uzyskał habilitację. Zajmował się m.in. badaniami fermentacji drożdżowej (konkurował z późniejszym zdobywcą nagrody Nobla Eduardem Buchnerem), której poświęcił ważne prace:

  • O soku wyciśniętym z drozdży. „Rozpr. Wydz. mat.-przyr. AU”, 1901.
  • Ueber den Buchner’schen Hefepresssaft. „J. Prakt. Chem.”, 1901.

W tym okresie pracy zainteresował się filozofią w kontekście nauk przyrodniczych. 24 listopada 1899 r. wygłosił on na posiedzeniu sekcji filozoficznej Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika referat „O hypotezach (na tle teoryi chemicznych)”. Niestety nie jest znana dokładna treść tego wystąpienia.

Dobrze zapowiadającą się karierę naukową przerwał ciąg wydarzeń jak z filmu sensacyjnego: oskarżenie o chorobę psychiczną, ubezwłasnowolnienie i izolacja w szpitalach psychiatrycznych, skąd uciekł. Następnie udało mu się uzyskać opinie o bezpodstawności zarzutów oraz cofnąć decyzję o ubezwłasnowolnieniu. Z powodu zablokowania kariery naukowej zajął się w pełni działalnością społeczną i publicystyczną.

Oprócz działalności naukowej Wróblewski zaangażował się wcześnie w działalność eleuteryjną wraz z innym niezwykle oryginalnym myślicielem przebywającym przez pewien czas w Krakowie – Wincentym Lutosławskim. Ten słynny neomesjanista i jogin to postać na osobną opowieść. Dość przytoczyć tu barwne wspomnienie Ferdynanda Goetla:

„Po śródmieściu zaś szalał Augustyn Wróblewski, bojownik wszelkiego rodzaju wstrzemięźliwości” (Ferdynand Goetel, Patrząc wstecz: wspomnienia, 1998, s. 76).

Wróblewski zajął się wydawaniem prasy propagującej wolność od jakichkolwiek używek. Najpierw przypomnijmy Przyszłość dla ludu, czasopismo założone w 1905 roku (najpierw jako dodatek do Przyszłości), skierowane do mieszkańców polskiej wsi.

Przyszlosc_dla_Ludu_1905-winieta

Jak informuje powyższa winieta redakcja mieściła się na ulicy Sławkowskiej pod numerem 24.

Zajmował się wówczas wiele kwestiami etycznymi, o których pisał również na łamach redagowanego przez siebie czasopisma „Czystość”. Celem Wróblewskiego była wówczas przebudowa społeczeństwa, która miała się dokonać poprzez odnowę moralną. Na tym etapie walczył o odrodzenie narodu polskiego.

Czystość-winieta

A oto interesujący fragment obrazujący poglądy Wróblewskiego na kwestię rodziny (co by na to powiedzieli współcześni lewacy?). Wycinek pochodzi z artykułu noszącego tytuł: „Zagadnienia etyczne. Jak rozwiązać kwestyę stosunku służby idei do naszego osobistego życia?”

Wróblewski-Czystość_nr_10-11_1906

W późniejszym okresie poglądy Wróblewskiego zradykalizowały się, szczególnie ważny okazał się rok 1912. Wówczas  zaczął on redagować i wydawać jeszcze jedno pismo: Sprawa Robotnicza. Tym razem redakcja mieściła się w Rynku pod numerem 22.

Sprawa_Robotnicza_1912

To właśnie na łamach tego pisma Wróblewski określił siebie jako anarchistę.  Stało się to również sto lat temu, w artykule opublikowanym 15 kwietnia 1912 r.

Wróblewski-Jestem_anarchistą_1-Sprawa_Robotnicza_1912

Wróblewski-Jestem_anarchistą_2-Sprawa_Robotnicza_1912

W roku 1912 Wróblewski rozpoczął również wydawanie czasopisma „Przyrodniczy pogląd na świat i życie”, które miało propagować naukowy i świecki światopogląd.

Jeszcze jedno bardzo ważne wydarzenie związane z filozoficznymi poglądami Wróblewskiego stanowiło z pewnością opublikowanie przez niego tekstu Manifest człowieczeństwa. To interesujący filozoficznie tekst wykazujący zarówno inspiracje oświeceniowo-pozytywistyczne, jak i odwołujący się do idealizmu polskiego romantyzmu. Tekst utrzymany jest zresztą w romantycznym duchu, jest wezwaniem do rewolucji, której celem jest uwolnienie ludzkości. Tak więc odnajdujemy tu również nawiązania do tradycji wolnościowej, ale jest ona rozumiana tutaj ponadnarodowo, jej podmiotem jest wyidealizowana ludzkość.

„Uznajcie w każdym człowieka prawdziwego, cząstkę autonomiczną tej wspaniałej, przepotężnej ludzkości. W każdym… i w zbrodniarzu, i w prostytutce, i w waszym wrogu.

Uznajcie wszystkich braćmi swymi i odczujcie w sercu waszym harmonię człowieczą, tę wielką harmonię spoistej rodziny człowieczej na ziemi”.

Widać u Wróblewskiego radykalny idealizm nie liczący się zbytnio z rzeczywistym stanem człowieka. Akt woli miałby naprawić stan ludzkości i dzięki temu nabrała by ona cech swoistej boskości – niestety widać tutaj, że skrajny idealizm doprowadził tego myśliciela do naiwności odnośnie ludzkiej natury i możliwości jej przemiany. Koncepcję powszechnego braterstwa wziął Wróblewski jeszcze z Renesansu od Braci Polskich, ale odrzucił jej chrześcijańskie podstawy. Chwilę dziejową prowadzącą ludzkość do przemiany łączył Wróblewski między innymi z odkryciami nauki i wynalazkami technicznymi, co zbliżało go z kolei mocno do tradycji pozytywistycznej. Przekształcenia społeczne dokonujące się pod wpływem techniki miały przynieść zniesienie pojęcia narodu, który miał być zastąpiony ogólnoludzką wspólnotą:

„Środki komunikacji, telegraf, telefon, poczta, zawojowanie powietrza, handel, wymiana wiedzy, sztuki, twórczości, prawa międzynarodowe, coraz liczniejsze organizowanie się stowarzyszeń międzynarodowych, wytwarzanie się potężnego międzynarodowego ruchu emancypacyjnego najmitów, wreszcie wielki napór ludów przeciw wojnom – stanowczo przełamują sztuczny rozdział ludów, bratnie dłonie do siebie nawzajem wyciągających, a we wrogie sobie obozy państwowe uwiązanych

Widnieje już w oddali tęcza wszechludzkiego przymierza…”.

Jak widać idee końca narodów i państw nie są obecnie niczym nowym ani oryginalnym, pomysły Unii Europejskiej ukazują się bardzo blado przy wizjach Wróblewskiego. Ten uważał zresztą, że naród jest pewną „dziecinną” formą organizacji, którą zastąpi dojrzała forma ogólnoludzka.

Oczywiście niektóre postulaty Wróblewskiego były bardzo celne, tak że i dziś można by je z powodzeniem podtrzymywać. Zobaczmy na przykład jego liberalistyczną koncepcję człowieka:

„Tyś jest człowiekiem, domagaj się więc razem z nimi, dla siebie i dla nich, tych praw, praw do wolności, zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej, psychicznej, a więc do wolności osobistej w życiu i czynie, i do wolności psychicznej myślenia, uczucia i woli.”

Interesujące jest to, że można by się doszukiwać z powodzeniem podobieństw  liberalistycznych koncepcji  Wróblewskiego do tradycji staropolskiego liberalizmu (tyle, że wówczas realizowanego tylko w obrębie stanu szlacheckiego).

Jak łatwo przypuszczać w wielu kwestiach myśl Wróblewskiego silnie ukazuje swój lewicowy charakter, nie były one zresztą zwykle wyjątkowo oryginalne (jak poprzednie). Najciekawszy jest chyba sam konglomerat różnych idei, które wykorzystał i złączył Wróblewski.

W logiczny sposób pojawić się musiała idea uciemiężenia ludzkości. Celem jej przezwyciężenia miało być zapewnienie wszechstronnych możliwości rozwoju każdemu człowiekowi – to kolejny rys utopijny wizji krakowskiego ideologa.

„Pamiętajcie, że wielu, wielu jest ludzi, którzy nie zaczęli żyć; starzeją się oni, umierają, a nie spełnili swego powołania, nie wyładowali zapasów swych talentów, swej twórczości, nie rozwinęli swej potęgi, nie wydobyli z siebie tego, co dać mogli dla siebie i dla drugich. Takich ludzi wyzyskanych, poniżonych, nad którymi ciąży czarna gwiazda krzywdy – jest miliard.”

Z tradycji romantycznej zaczerpnął Wróblewski specyficzną heterodoksję – jest on rzecznikiem nowej religii człowieka. To właśnie ta religia miała przynieść wyzwolenie. Człowiek miał się przebóstwić o własnych siłach, wysiłkiem woli i moralności, uznając innego człowieka za boga i siebie uznając za boga. Jak widać obok utopii społecznej Wróblewski buduje również utopię religijną, z tym, że świadom jest iż głoszona przez niego ideologia domaga się religii. W tym był bardziej uczciwy od większości ówczesnych ideologów, choć chyba nie był świadom utopijności swej wizji.

„Ten poryw ogólny, prowadzący ludzkość w dale kierunkowe, to religia ludzka, nadwyznaniowa religia ludzkości, która wyprowadzi człowieczeństwo z bagna zepsucia i krzywd dzisiejszych – na jasne wyżyny szczęścia; wyprowadzi drogą przyśpieszonego rozwoju, drogą przewrotów i rewolucji.”

Religia rewolucyjna to oryginalny pomysł Wróblewskiego. Zaznaczymy przy okazji, że daleki był on od nietzscheańskiej wizji zróżnicowania ludzi, ale można pokusić się o stwierdzenie, że wola mocy miała według niego stać się powszechna wszystkim.

Na zakończenie jeszcze dwa cytaty z nieco wcześniejszej publikacji Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć z roku 1911. Najpierw niezwykła diagnoza stanu zwanego: „Wielkie Lenistwo Polskie

„Objawia się ono w ten sposób, że stan bierny opanowuje ludzi, niechęć do pracy, obezwładnienie. Siedzi człek lenistwem opanowany wśród roboty napoczętej, spogląda bezmyślnie, osowiały, nie może ruszyć dalszego wątku pracy, zbałwaniały cały, w gnuśności introspekcyjnej pogrążony.[…]

Taka mgła lenistwa ciąży na Polsce swym ciężkim oparem i gniecie całe nasze społeczeństwo. To dziedziczna narodowa choroba nasza – to wielkie lenistwo polskie. Ono zmniejsza naszą siłę, naszą wartość. Ze wszech stron dochodzą teraz mianowicie skargi na to cierpienie, jedni się do niego przyznają, a inni nie, ale można się go dopatrzyć w bardzo wielu rodzinach, u ogromnej ilości osób ze sfer najróżnorodniejszych.

Trzeba się leczyć z tego społecznego zła.”

Teraz czas na remedium, czyli odpowiedź, co czynić:

„Cała tajemnica mesjanizmu polskiego, mistycyzmu wieszczów naszych i tego wszystkiego, co oni o Polakach pisali i czego od nas żądali – polega na tym, że Polacy są narodem z silnie rozwiniętymi własnościami mediumicznymi i potrafiliby wielkie rzeczy czynić, a nawet wysunąć się na czoło narodów, gdyby pracowali w wysokim napięciu ducha, gdyby podjęli się czynić i produkować w uniesieniu mistycznym. A teraz mediumizm niespiętrzony w górny czyn pogrąża Polaków w gnuśność i czyni z nich naród niedomagający psychicznie.

Zrozumiałem mesjanizm polski i tajemnice mistyki polskiej – Mickiewicza, Słowackiego, Goszczyńskiego, Towiańskiego – i pragnąłbym tym skarbem tajemnic podzielić się z mymi braćmi, gdyby mi to danym było.”

Jak widać to w romantyzmie miały swe korzenie rewolucyjne idee Wróblewskiego – to interesujący, a chyba nieco wstydliwie zapomniany epizod polskiej filozofii (może ze względu na swoisty rys szaleństwa tej koncepcji?! może przez mediumizm trącący obskurantyzmem?!).

Warto nadmienić jeszcze, że Wróblewski nie był jednak osamotnionym szaleńcem – skupił wokół siebie grupę zwolenników: i.in. Stanisław Łańcucki, Jan Wiktor, Tadeusz Seweryn.

Myśl Wróblewskiego oprócz utopizmu i nie liczenia się z rzeczywistą kondycją ludzką zawiera w sobie niemożliwe do zaakceptowania skutki, podobnie jak każda tego typu skrajna myśl rewolucyjna. Wyzwolenie człowieka dokonać się miało przecież poprzez ujednolicenie wszystkich ludzi, mimo deklaracji nie bardzo można sobie  można wyobrazić jak choćby można to było pogodzić z wolną wolą jednostki i jej niepowtarzalności. To jeden z wielu problemów filozoficznych, które każą krytycznie patrzeć na myśl Wróblewskiego – zresztą jest to piętno myśli romantycznej, która mniej kłopotała się o szczegóły, a poszukiwała raczej odległych celów bez baczenia ani na sposoby realizacji, ani na konsekwencje  idei.  Mimo tego należało wspomnieć o tragicznej i barwnej postaci Augustyna Wróblewskiego, zwracając szczególną uwagę na oryginalność tej postaci, która połączyła bodajże najszersze spektrum tradycyjnych wątków filozoficznych przewijających się w filozofii polskiej.

Dla zainteresowanych:

A. Wróblewski, O moralności (1907, 1909) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Trzeba wpierw ożyć, aby zwyciężyć (1911) [pełny tekst]

A. Wróblewski, Jestem anarchistą (1912) [pełny tekst]

A. Wróblewski,  Manifest człowieczeństwa, nakładem Księgarni Literackiej, Kraków 1912 [fragmenty]

A. Wróblewski, Anarchista z rozpaczy. Wybór pism, w opracowaniu Radosława Antonowa, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2010.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, ideologia, neoromantyzm, Rynek Główny, Sławkowska, XX wiek