Category Archives: Uncategorized

Wspominki filozoficzne 2017: ks. Roman Darowski SJ

Dzień Zaduszny poświęcamy pamięci zmarłych, wspomnijmy więc o myślicielach związanych z Krakowem. Pisałem niedawno o 100. rocznicy śmierci Mariana Smoluchowskiego, zatem dziś przypomnijmy innego krakowskiego filozofa, który odszedł do Pana w ostatnim roku.

Roman_Darowski

Ks. Roman Darowski nie przez całe życie związany był z Krakowem. Pochodził bowiem ze Szczepanowic nad Dunajcem, po raz pierwszy przebywał tu dłużej w latach 1955-1958 studiując filozofię na Wydziale Filozoficznym Towarzystwa Jezusowego (jego promotorem był ks. T. Ślipko). Później studiował teologię w Bobolanum w Warszawie, a doktorat z filozofii uzyskał na Gregorianum w Rzymie.

Od 1967 r. jego losy związały się już na trwale z Krakowem, z Kolegium Jezuitów przy ul. Kopernika 26. Zapewne wiele osób kojarzy go z Akademią Ignatianum, warto jednak przypomnieć, że w pewnym okresie jezuici stanowili też ważny filar Wydziału Filozoficznego Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (dziś Uniwersytet Papieski Jana Pawła II). Na tymże Wydziale odbyła się jego habilitacja na podstawie książki Filozofia w szkołach jezuickich w Polsce w XVI wieku.

Tytuł tej monografii zapowiada najważniejszy temat w dorobku R. Darowskiego – studia nad historią filozofii jezuitów w Polsce. Trzeba przyznać, że wykonał on ogromną pracę, z której wielokroć korzystać będą historycy filozofii polskiej – opracował w zasadzie całość historii od XVI w. do współczesności. Wspominając R. Darowskiego przypominam sobie rozmowę sprzed kilku lat (na początku Roku Piotra Skargi), gdy z dużą dozą skromności przedstawiał swą tezę o niedocenianym wymiarze filozoficznym Skargi (więcej na ten temat znajdziecie on-line w jego książce).

W swej pracy naukowej poświęcił się jeszcze dwom innym zagadnieniom: filozofii człowieka i historiografii lokalnej (Szczepanowic). Jedynie o swym dorobku z zakresu filozofii człowieka wypowiadał się jako o tym, który uważa że wymaga większych zmian.

Dla zainteresowanych filozofią w Krakowie dodam, że na swej stronie internetowej R. Darowski zapisał był interesujące wiadomości o krakowskiej filozofii w końcu lat 70. XX wieku:

Po nawiązaniu w 1973 r. współpracy Wydziału Filozoficznego TJ w Krakowie z Papieskim Wydziałem Teologicznym w Krakowie (obecnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II) w dziedzinie nauczania filozofii wykładał wprowadzenie do filozofii (1973-1976) i filozofię człowieka (1973-1978) także studentom PAT. W latach 1973-1975 prowadził wykłady z wybranych zagadnień światopoglądowych na kierowanym przez ks. prof. Józefa Tischnera Studium Myśli Współczesnej przy PAT.

Notka ta zawiera  pewne oczywiste nieścisłości i błędy (np. PAT powołane zostało dopiero w 1981 bullą Beata Hedvigis). W artykule Co bym zmienił w moim życiu… zawarł natomiast o wiele bardziej oszczędne, ale i pozbawione ewidentnych błędów informacje na ten temat:

W  latach 1973-1975 prowadziłem wykłady z  wybranych zagadnień światopoglądowych na kierowanym przez ks. prof. Józefa Tischnera Studium Myśli Współczesnej przy Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie.

Jak widać jego wkład w dzieło Studium Myśli Współczesnej wydaje się bardzo prawdopodobny i interesujące jest to, że zajmował się właśnie kwestiamii światopoglądowymi. Niestety, jak przyznaje nie udało mu się wówczas opublikować wyników swych przemyśleń – były zbyt odważne dla myśli katolickiej, a jednocześnie zbyt szkodliwe dla światopoglądu materializmu dialektycznego. Notki te są jeszcze i o tyle ważne, że być może pośrednio rozjaśniają zagadkę,  dlaczego zajęcia odbywały się gościnnie u jezuitów. Piszę w trybie przypuszczającym, ponieważ do dziś wiele aspektów tej współpracy pozostaje tajemnicą… choć jeszcze na początku stycznia mieliśmy nadzieję, że ks. Darowski rozjaśni te kwestie. Niestety zaskoczyła nas wiadomość o jego śmierci…

 *  *  *

Jakże nie wspominać ciepło tego filozofa, jeśli potrafił pisać nie tylko o ważkich zagadnieniach filozofii, ale także o winie, a dokładniej o winnicy… dworskiej w rodzinnych Szczepanowicach (artykuł znajdziecie na stronie magazynu „Czas Wina”)?

PS. Więcej informacji na temat tego filozofa można znaleźć na jego stronie domowej, dostępne są również on-line niektóre z jego publikacji.

RDarowski-Klepsydra

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Fizyk, alpinista, romantyk nauki (Marian Smoluchowski)

5 września 2017 r. mija dokładnie 100. lat od zgonu jednego z najwybitniejszych polskich fizyków – Mariana Smoluchowskiego. Zmarł w pełni sił twórczych złożony chorobą zakaźną. To jedna z największych strat, jakie poniosła nauka polska w czasie I wojny światowej.

Dlaczego przypominam tutaj fizyka? Smoluchowski był bowiem nie tylko wybitnym fizykiem, ale i wybitnym przedstawicielem filozofujących fizyków.

marian_smoluchowski_polish_physicist

Smoluchowski urodził się w Vorderbrühl w Austrii w polskiej rodzinie urzędników C.K. monarchii, a pierwsze 27 lat spędził w Wiedniu, gdzie ukończył z wyróżnieniem prestiżowe Theresianum, a następnie słynny Uniwersytet Wiedeński. To właśnie tam kształtowały się poglądy Smoluchowskiego na fizykę (Boltzmann, F.S. Exner), jak i na filozofię. W Wiedniu powstała pierwsza rozprawka filozoficzna Smoluchowskiego Vortrag im Philosophischen Seminar 1893/1894 prezentowana na seminarium Timmermansa i wysoko przez niego oceniona. W Wiedniu też Smoluchowski krytycznie nastawił się do antyteoretycznego empiriokrytycyzmu Ernsta Macha. To właśnie tam, mają swe źródła jego poglądy na naukę, które określał mianem „romantyzmu naukowego”.

Ze środowiskiem krakowskim nawiązał współpracę od pierwszych lat XX wieku, a poddane badaniom jego rękopisy (np. O teoryach elektryczności) ujawniają, że znalazł zrozumienie i uznanie wśród krakowskich filozofujących uczonych (więcej na ten temat zob. artykuł Rękopisy Mariana Smoluchowskiego – ważne źródło do studiów nad filozofią w nauce). Z Krakowem związały w późniejszych latach również więzy rodzinne.

przed_coll_olszewskiego

Marian Smoluchowski i Tadeusz Zakrzewski (szwagrowie) u wylotu ulicy Wiślnej (w tle Collegium Olszewskiego).

W maju 1913 r., po śmierci Augusta Witkowskiego, Smoluchowski objął katedrę fizyki doświadczalnej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Swój wykład inauguracyjny O metodach fizyki doświadczalnej poświęcił bardzo interesującym kwestiom związanym z metodologią fizyki – to ważny wkład do polskiej refleksji nad nauką w początkach XX wieku.

Okres krakowski był bardzo trudny, bo przypadał na lata I wojny światowej. Tutaj powstały jednak tak ważne prace jak podręcznik do fizyki wydany w serii o specyficznym tytule Poradnik dla samouków. Smoluchowski mimo wyjątkowo niesprzyjających warunków nie tylko nie zaprzestał działalności naukowej, to dodatkowo podejmował nowe obowiązki, jak np. prace przy organizacji Akademii Górniczej (obecnie: Akademia Górniczo-Hutnicza).

W ostatnim roku życia Smoluchowski wygłosił niezwykle interesujący referat w Towarzystwie Filozoficznym w Krakowie poświęcony obiektywistycznej koncepcji przypadku w fizyce. Uwagi o roli przypadku we fizyce jest jednym z ważniejszych tekstów z polskiej filozofii przyrody przed II wojną światową. Zresztą do dziś do rozważań Smoluchowskiego odwołujemy się nadal bardzo często (zob. np. M. Heller, Filozofia przypadku. Kosmiczna fuga z codą, Kraków: CCPress [wiele wydań]).

minich

O dokonaniach Smoluchowskiego z zakresu fizyki napisano już całe książki. Trudno napisać tu także o jego innej pasji – o górach. Zainteresowanych odsyłam przede wszystkim do książki Armina Teskego, Marian Smoluchowski. Życie i twórczość, Kraków 1955.

Warto przeczytać również:

  • Adam Strzałkowski: Naukowe dziedzictwo Mariana Smoluchowskiego, Zwoje 2/35, 2003
  • Paweł F. Góra: Fluktuacje wokół nas: Dziedzictwo Mariana Smoluchowskiego, Zwoje 2/35, 2003
  • Ewa Wyka: Marian Smoluchowski we wspomnieniach bliskich i przyjaciół, Zwoje 2/35, 2003
  • Kazimierz Grotowski: Marian Smoluchowski – taternik i narciarz, Zwoje 2/35, 2003
  • Zofia Gołąb-Meyer: Marian Smoluchowski o kobietach w naukach ścisłych, Zwoje 2/35, 2003

Dla zainteresowanych: Smoluchowski mieszkał w Krakowie przy ul. Studenckiej 27.

Co ważne – blisko mieszkał również inny doskonały fizyk i filozof – Władysław Natanson… to jednak temat na inną opowieść.

 

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

200. rocznica powołania Towarzystwa Naukowego Krakowskiego (ul. Sławkowska)

W tym roku mija ważna rocznica, niestety prawie zupełnie nie kojarzona z filozofią. 27 lipca 1815 roku powstało bowiem Towarzystwo Naukowe Krakowskie (TNK). Pełniło ono ważną rolę w rozwoju nauki i kultury polskiej w czasach zaborów. Początkowo związane z krakowskim Uniwersytetem, później usamodzielniło się, by następnie przekształcić się w Akademię Umiejętności (po 1919 Polska Akademia Umiejętności). Dzieło rozpoczęte przez TNK wciąż zatem trwa!

Budynek Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w XIX wieku (ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, http://tnk.krakow.pl)

Budynek Towarzystwa Naukowego Krakowskiego w XIX wieku (ze zbiorów Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, http://tnk.krakow.pl)

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że dzięki działalności Towarzystwa przetrwały i powoli rozwijały się tradycje refleksji filozoficznej w Krakowie. Filozofia co prawda nie była widoczna w strukturze organizacyjnej TNK, ale przewijała się w wielu pracach od filozofii przyrody począwszy na estetyce kończąc.

Miejsce filozofii w działalności TNK niestety jest wciąż słabo zbadane. Wyrazem tego jest choćby fakt, że podczas konferencji poświęconej wspomnianej rocznicy nie będzie żadnego referatu poświęconego wyłącznie filozofii (choć zapewne będzie się ona przewijać w tle niektórych wystąpień). Spacerując ul. Sławkowską warto więc zadumać się nad cichą obecnością filozofii, która od 200 lat tworzy tradycje kontynuowane dziś przez Polską Akademię Umiejętności. Z pewności do filozoficznych refleksji zrodzonych w kręgu TNK na pewno jeszcze nieraz powrócimy.

Tymczasem zapraszam do lektury materiałów na temat Towarzystwa Naukowego Krakowskiego i jubileuszu na oficjalnej stronie: http://tnk.krakow.pl/

Już dziś warto zarezerwować 9 i 10 grudnia 2015 r. na udział w konferencji poświęconej tej uroczystości!

 *  *  *


Od XIX do XXI wieku to miejsce wciąż sprzyja filozofowaniu…

 

Bibliografia

2 Komentarze

Filed under estetyka, filozofia przyrody, oświecenie, oświecenie, pozytywizm, pozytywizm, romantyzm, romantyzm, Sławkowska, Uncategorized, XIX wiek

O pożytkach z jedzenia węży, jaszczurek i ropuch…. albo porady brata Mikołaja z Polski czyli przyczynek do rozważań o rewolucyjności krakowskich dominikanów. (Nicolaus de Polonia)

Dzisiaj przeniesiemy się w okolice ulicy Stolarskiej, do klasztoru dominikanów. Będziemy tu wracać jeszcze wielokrotnie, bo ojcowie dominikanie zapisali się w pamięci Krakowian nie tylko jako kaznodzieje. Rozpoczniemy od postaci, która chronologicznie rzecz biorąc jest pierwszym krakowskim uczonym, którego bez wątpienia można nazwać filozofem. Co więcej, był to filozof który wniósł interesujący wkład do filozofii średniowiecznej, choć poszedł odmiennymi ścieżkami od Tomasza z Akwinu.

Tak mogła wyglądać praktyka medyczna w średniowieczu (Bibliotheque Nationale de France)

Kraków od dawna miał szczęście do medyków o zacięciu filozoficznym. Pierwszym znanym szerzej na kartach historii jest dominikanin, brat Mikołaj, który swą praktykę lekarską rozwijał z dużym powodzeniem w krakowskim klasztorze.

O życiu Mikołaja wiemy stosunkowo niewiele: urodził się ok. 1225-1235 r. prawdopodobnie na Śląsku (Ganszyniec: „Pochodzenia niemieckiego, narodowości polskiej”), dwadzieścia1 lub trzydzieści lat 1270 uczył się w Montpellier, następnie w 1278 r. został nadwornym lekarzem Leszka Czarnego i przeniósł się do Krakowa, gdzie zmarł ok. 1316 r.

Znany pod imionami: Nicolas de Polonia, Nicolas de Bohemia, Nicolaus Polonus, Nicklas von Monpolir, Nikolaus von Mumpelier, Mikulás z Polski, Mikołaj z Polski. Niestety nie znane jest żadne ikonograficzne przedstawienie Mikołaja.

Średniowieczny fresk z Anagni (Włochy) przedstawiający wyimaginowane spotkanie ojców patologii humoralnej – Hipokratesa i Galena (Wikipedia)

Jak piszą William Eamon i Gundolf Keil Mikołaj z Polski był pierwszym, który przeciwstawił się oficjalnej nauce medycyny, uważają go więc za pioniera XIII-wiecznego ruchu medycyny alternatywnej. Mikołaj przeciwstawiał się zwiększaniu nacisku na scholastyczne teoretyzowanie w medycynie kosztem rozwijania praktycznej sztuki medycznej.   Jego pobyt w Montpellier przypadł właśnie na okres, w którym dokonywało się tworzenie medycyny „głównego nurtu” będącej opracowaniem medycyny Hipokratesa i Galena – wspomniani autorzy proces ten nazwali scholastyzacją medycyny starożytnej, a Mikołaja uznali za twórcę nurtu alternatywnego. Jak więc widać, pojęcie medycyny alternatywnej ma długie tradycje. A z ciekawości – proponowano wówczas swoistą matematyzację teorii medycznej: wyróżniano i kwantyfikowano stopnie oddalenia od równowagi organizmu.

Tak można przedstawić sobie koncepcję równowagi czterech humorów: krew, śluz (flegma), żółć, czarna żółć (Wikipedia).

Mikołaj uważał jednak, że praktycznie zorientowana sztuka radzi sobie lepiej z leczeniem od ścisłych konstrukcji teoretycznych (wostatnich czasach podobną tezę głosił niedawno zmarły A. Szczeklik).

W przypadku Mikołaja odrzucenie prymatu teorii miało jednak interesujące podłoże filozoficzne. Rozważając bowiem działanie teriaku, leczniczej mieszaniny uważanej za panaceum, sądził Mikołaj, że jej działania nie da się wywnioskować z wiedzy o działaniu poszczególnych składników (byłby więc antyredukcjonistą i zwolennikiem nowocześnie brzmiącej synergii). Jak piszą komentatorzy: „Dla lekarzy i filozofów przyrody trzynastego wieku teriak symbolizował ściśle empiryczny element, nieredukowalny do racjonalnych, teoretycznych kategorii, w przyrodzie” (s. 186-187). Dla Mikołaja obserwacja ta oznaczała podważenie wiary w możliwość tłumaczenia tego typu substancji w ramach systemu scholastycznego. Myśl niezwykle odważna jak na XIII wiek! Odrzucenie tradycji medycyny scholastycznej było więc wyciągnięciem konsekwencji filozoficznej z problemów epistemologicznych praktyki medycznej. Alternatywa nasuwała się sama – zwrot do empirycznych badań oddziaływań substancji. Mikołaj traktował ją bardzo skrajnie – proponował metodę skutecznego leczenia bez znajomości przyczyn prowadzących do wyzdrowienia.

Koncepcja czterech humorów

Tak w renesansie wyobrażano sobie koncepcję czterech humorów, którą odrzucił Mikołaj z Polski.

Czy można myśleć o Mikołaju jako o pradziadku koncepcji medycyny opartej na faktach (evidence based medicine)? Z pewnością koncepcje te dzieli ogromna odległość, zapewne twórcy nowoczesnej koncepcji nie inspirowali się rozważaniami średniowiecznego medyka, ale wspólne obu koncepcjom jest porzucenie poszukiwania wyjaśnień przyczynowych i dowartościowanie obserwacji. Z pewnością inne były również pobudki do tworzenia tych koncepcji – dla Mikołaja był to religijny zachwyt Tajemnicą świata niezgłębialną w swej ostatecznej instancji rozumem ludzkim. Działające substancje będące wytworem natury – zwane empirykami – działały więc według niego w cudowny sposób, będący konsekwencją boskości Boga-Stwórcy.

Koncepcja Mikołaja jest więc specyficzną wersją argumentu God of the gaps, o tyle interesującą, że otwierała ówczesną średniowieczną medycynę na rozwój poprzez odrzucenie dogmatycznego przywiązania do tradycji Hipokratesa i Galena oraz poprzez otwarcie na badania empiryczne, choć posiadała wszystkie wady tej argumentacji. Co więcej zbliżyła się ona była ona do okultyzmu (sam Mikołaj cenił wysoko filozofię Hermesa Trismegistosa i odwoływał się do niej) – była ona w dużej mierze rodzajem magii naturalnej (magia naturalis).

Ropucha paskówka (fot. Marek Szczepanek, Wikipedia). Według Mikołaja ropuchy miały niezwykłe zastosowania… Kto dziś pomyślałby o ropuchach jako szczególnych przejawach mocy przyrody pochodzącej od Boga?

Można więc patrzeć na Mikołaja jako na prekursora późniejszej o co najmniej dwa wieki renesansowej filozofii przyrody. Filozofia ta wyjaśniała rzeczywistość odwołując się do mocy tkwiących w rzeczach naturalnych, mocy które były wynikiem boskiego zrządzenia i od niego posiadały swą siłę. Dziś taka koncepcja filozofii budzi zrozumiały opór, ale warto o niej pamiętać jako o jednym z etapów rozwoju myśli filozoficznej. Uderzające jest to, że odrodzenie filozofii XIII wieku wywołane odzyskaniem dzieł starożytnych naukowców przyniosło zapowiedź pomysłów, które stały się dominującymi w okresie zwanym Renesansem, niestety były one krokiem w kierunku irracjonalizmu.

Dziś rozwój badań empirycznych pozwolił zapełnić dziury w wiedzy, które zainspirowały Mikołaja do stworzenia koncepcji empiryków – irracjonalność tych elementów była więc wynikiem zbyt radykalnego podejścia do trudności w wytłumaczeniu zjawisk naturalnych. Z tego powodu jego koncepcje są dziś dziś albo jedynie ciekawostką dla historyków nauki albo pożywką dla ludzi spragnionych okultyzmu. Nas jednak na drodze filozoficznej interesuje powinna interesować tylko ta pierwsza kwestia.

Matthias Withoos (1627–1703)

Kilka ciekawostek:

  • Najważniejsza praca Mikołaja Antipocras zachowała się tylko w jednym manuskrypcie (Berlin, codex Philipis, 1672).
  • Ze względu na wskazówki dotyczące leczenia bólu zębów Mikołaj uważany jest za prekursora dentystyki w Polsce.
  • Jak podaje Rocznik Traski Mikołaj był postacią o dużym wpływie na otoczenie (co przypisywano sukcesom jego medycyny): najpierw przekonał braci dominikanów, a następnie samego Leszka Czarnego, by wprowadzić do jadłospisu węże, jaszczurki i żaby. Jeśli była to prawda to płynęłyby stąd dwa interesujące wnioski: żaby zagościły na stołach książęcych tu już w XIII w. no i mamy tu przykład tryumfu kultu zdrowego jedzenia. No cóż, trudno by chyba dziś było na bazie rad Mikołaja z Polski powtórzyć sukces, jaki odniosła na naszych oczach kuchnia św. Hildegardy… A może warto przez ten jaskrawy przykład porad Mikołaja popatrzeć na dzisiejsze ślepą ufność wielu ludzi w naturalną moc medycy średniowiecznej.
  • Dla zainteresowanych koncepcją Mikołaja podaję jego oryginalny przepis na puluere buffonis (mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy jego realizacja): „Weź trzy lub cztery ropuchy, włóż je do nowego garnka i zlep go gliną tak, żeby pary nie mógł wypuścić; potem postaw to przy ogniu tak daleko, aby ropuchy wewnątrz nie spaliły się, lecz tylko wysuszyły; i po dźwięku poznasz, jeśli garnkiem potrzęsiesz, że są tak dobrze wysuszone, że można je sproszkować. Wtedy wyjmij je z garnka […] i roztłucz drobniutko w moździerzu. Potem schowaj w naczyniu szklanem, dobrze zalepionem, aby nie mogły wyparować” (Experimenta).
  • Jeśli wierzyć Janowi Długoszowi, to empiryczne zainteresowania przyrodą w związanym z magią naturalną nurcie alchemicznym przetrwały w krakowskim klasztorze braci dominikanów co najmniej do XV w. Wówczas to, w marcu 1491 r., gdy „zabawiali się alchemią” doprowadzili do poważnego pożaru, który pochłonął nie tylko kościół św. Trójcy i klasztor dominikanów ale również klasztor franciszkanów, pałac biskupi oraz dużą część miasta (pożar objął m.in. ulicę Grodzką, Bracką, Gołębią i Poselską; zob. Jana Długosza kanonika krakowskiego dzieła wszystkie. T. 14, Historiae Polonicae libri XII, t. 5, Kraków 1873, s. 342).

Klasztor dominikanów współcześnie… po kilku poważnych pożarach.

Warto zobaczyć:

oraz w językach obcych:

1 W Experimenta znajdujemy wzmiankę, że był lekarzem (medicus) polskim, który spędził dwadzieścia lat w Montpellier.

fot. Wiseacre Gardens

Dodaj komentarz

Filed under filozofia medycyny, Stolarska, Uncategorized, XIII wiek, średniowiecze