Jan Sleszyński – pionier polskiej logiki w Krakowie

Kraków przed 1918 był najważniejszym ośrodkiem polskiej logiki. Nie Lwów, nie Warszawa, a właśnie Kraków. Stało się tak dzięki zasługom wybitnego polskiego matematyka i logika pochodzącego z Kijowszczyzny.

Jan Sleszyński (zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego - zbiory IKC)

Jan Sleszyński (zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego – zbiory IKC)

Polski matematyk z dalekiej Kijowszczyzny

Jan Śleszyński (Sleszyński) – bo o nim mowa – urodził się 23.07.1854 w miejscowości Łysianka pow. Zwinogródka na Kijowszczyźnie. Studiował matematykę w Odessie i w Berlinie. Był logikiem i matematykiem, pracował jako profesor Uniwersytetu w Odessie, po uzyskaniu emerytury rosyjskiej w 1911 r. powołany został na profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. 12.05.1921 został członkiem-korespondentem PAU .

Śleszyński powszechnie uważany jest za pioniera logiki polskiej. Dzięki zaproszeniu go do Krakowa, miasto miało okazję stał się pierwszym ośrodkiem logiki polskiej. Niestety wydaje się, że ani władze Uniwersytetu, ani władze ministerialne nie były nazbyt przychylnie nastawione dla rozwoju tej działalności.

Śleszyński jako filozof

Dla nas interesujące jest to, że Śleszyński działał również jako filozof – brał przez wiele lat czynny udział w pracach Towarzystwa Filozoficznego w Krakowie. W spisie członków pojawił się już w roku 1911 (zob. sprawozdanie za rok 1911, s. 36), czyli w roku przybycia do Krakowa.

Śleszyński wygłosił również w ramach prac Towarzystwa w roku 1917 odczyt na temat logiki . Stał się on później podstawą książki Śleszyńskiego: O logice tradycyjnej: odczyt wygłoszony na zebraniu Towarzystwa Filozoficznego w Krakowie dnia 29. listopada roku 1917 (Kraków 1921).

W referacie tym odnajdziemy kilka interesujących uwag autobiograficznych, ukazujących charakter umysłowości Śleszyńskiego:

„Kiedy przed piętnastu laty zwróciłem się do logiki, nie miałem o tej nauce najmniejszego pojęcia. Podzielałem podówczas przekonanie wśród matematyków rozpowszechnione, że logika jest wcale niepotrzebna. Dużo kosztowało mnie pracy poznać obszerną literaturę logiki tradycyjnej, ale ta praca wydawała mi się konieczną” (s. 3).

Śleszyński wspominał również o swoich wykładach matematycznych, zapewne miał na myśli pracę w Odessie:

„Wykładając bowiem w ciągu wielu lat jeden z najtrudniejszych dla wykładu rozdziałów matematyki, mianowicie tak zwany rachunek różniczkowy i chcąc być zrozumianym, pragnąłem podawać dowody dokładne, takie, któreby mogły każdego przekonać” (s. 3).

Kolejne słowa pokazują również charakterystyczne uporczywe i bezkompromisowe dążenie do odkrycia prawdy:

„Nie chciałem poprzestawać na tem, jak to u matematyków się zdarza, iż profesor udziela uczniowi odpowiedzi, której sens jest ten: to jest dla mnie rzecz oczywista, a skoro pan tego nie rozumiesz, to chyba przez omyłkę zostałeś matematykiem, ja na to nie poradzę. Musiałem więc dowody analizować” (s. 3).

Dzięki tej żmudnej pracy – której świadectwem są wciąż nieopracowane rękopisy Śleszyńskiego – zrozumiał doskonale rolę i znaczenie logiki w matematyce. Jak pokazuje poniższy cytat, inspiracją była jedynie własna praca, a dokładnie problemy ze zrozumieniem  pojęcia dowodu w matematyce.

„Ale tu się pokazało, że nie wiem właściwie, co to jest dowód, jakkolwiek to może wydawać się dziwnem. To była przyczyna, dla której zwróciłem się do logiki.

Odpowiedzi na swoje pytanie nie znalazłem, co prawda, w książkach, ale się przekonałem, że pogardliwy stosunek do logiki, tak rozpowszechniony wśród matematyków, polegał na fałszywym poglądzie” (s. 3).

Oto pocieszenie dla wszystkich, którym wydaje się, że nie rozumieją czegoś. To typowe dla uprawiających filozofię. Inni jednak być może tylko łudzą się pozorem rozumienia. Warto więc podejmować próby poszukiwania rozumienia – w przypadku Śleszyńskiego doprowadziło to do powstania koncepcji dowodu. Co wie do czego doprowadzą inne próby…?

Śleszyński przeciw filozofii fikcji

Śleszyński zapisał się w filozofii również jako obrońca roli zasady sprzeczności w tej dyscyplinie. Doskonale ukazuje to jego referat, w którym z punktu widzenia filozofującego matematyka dokonał krytyki głośnej wówczas filozofii fikcji Hansa Vaihingera. Oto mało znana relacja z tego referatu z Nowej Reformy z 1914 r.

Sleszyński-Nowa_REforma-winieta

Sleszyński-%0ANowa Reforma (wydanie poranne). 1914, nr 200Warto zwrócić na interdyscyplinarne grono uczonych i filozofów, które brało udział w dyskusji po referacie Śleszyńskiego. Oto doskonały przykład specyfiki krakowskiej filozofii!

Śleszyński w obronie autonomii logiki

Śleszyński jako filozof pokazał się jako obrońca autonomii logiki względem matematyki. Według niego logika nie może zostać zredukowana do roli metody matematyki. Ważnym dokonaniem Śleszyńskiego jest również opracowanie teorii dowodu, która znalazła duże uznanie u innego filozofującego matematyka – Stanisława Zaremby.

Szkoda, że Śleszyński nie znalazł kontynuatorów (jedyny uczeń zmarł bardzo młodo) – niestety szansa na rozwój logiki w Krakowie została zaprzepaszczona. Stąd dziś każdy student filozofii kojarzy Lwów i Warszawę jako miasta, gdzie powstawały sukcesy polskiej logiki.

Kilka ciekawostek o Śleszyńskim

Jako ciekawostkę można podać, że Śleszyński mieszkał w kamienicy przy ul. Wygoda 7. Kamienicę – niestety w nienajlepszym stanie – można zobaczyć w serwisie Google Street View:

I jeszcze jedna ciekawostka z seminarium historii matematyki Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych: dlaczego nazwisko wspomnianego logika pisane jest w dwóch formach? Źródłowa forma (i tak czytamy to nazwisko) brzmi „Śleszyński”. Pierwsza litera nie ma jednak swego odpowiednika w cyrylicy, zatem w dokumentach rosyjskich (przypomnę, że urodził się jako obywatel rosyjski) zapisywano Слешинский И., co galicyjscy urzędnicy zapisali w kolejnej transliteracji jako „Sleszyński”. Tak oto poprzez transliteracje mamy do dziś problemy z nazwiskiem wybitnego matematyka.

Warto dodać na koniec, że grób Śleszyńskiego znajduje się na Cmentarzu Rakowickim: Pas 66 wschodni, grób 21. Niestety grób pozbawiony jest napisów.

 

Najważniejsze prace Śleszyńskiego związane z filozofią:

  1. Jan Sleszyński, Filozofia Vaihingera w stosunku do matematyki, „Ruch Filozoficzny”, 4 (1914), nr 4, s. 198-199.
  2. Jan Śleszyński, O logice tradycyjnej: odczyt wygłoszony na zebraniu Towarzystwa Filozoficznego w Krakowie dnia 29. listopada roku 1917 , Kraków 1921.
  3. Jan Sleszyński, O znaczeniu logiki dla matematyki, [w:] Poradnik dla samouków, t.3, Warszawa 1923, s. 39-52.
  4. Jan Sleszyński, O pierwszych stadjach w rozwoju pojęć nieskończonościowych [w:]
    Poradnik dla samouków, t.3, Warszawa 1923, s.53-88 (artykuł z historii matematyki).
  5. Jan Sleszyński, Teorja dowodu podług wykładów uniwersyteckich prof. Jana Sleszyńskiego opracował S.K. Zaremba, nakładem Kółka Matematyczno-Fizycznego Uczniów Uniwersytetu Jagiellońskiego • Kraków t.1-2, 1925-9

Bibliografia:

ResearchBlogging.org
Murawski, R. (2004). Philosophical reflection on mathematics in Poland in the interwar period Annals of Pure and Applied Logic, 127 (1-3), 325-337 DOI: 10.1016/j.apal.2003.11.026

Roman Murawski (2014). Cracow Centre The Philosophy of Mathematics and Logic in the 1920s and 1930s in Poland Science Networks. Historical Studies, 48, 171-186 DOI: 10.1007/978-3-0348-0831-6_5

Stanisław Domoradzki, Andrzej Pelczar (2009). O założycielach Polskiego Towarzystwa Matematycznego Wiadomości Matematyczne, 45 (2), 217-240 : 10.14708/wm.v45i2.81

J.J. Jadacki (1998). Jan Sleszyński Roczniki Polskiego Towarzystwa Matematycznego. Seria 2: Wiadomości Matematyczne, 34, 83-97 Other: bwmeta1.element.baztech-article-BUS1-0002-0099

 

Wycinki pochodzą z materiałów z Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej (domena publiczna). Zdjęcie Śleszyńskiego udostępnione zostało przez Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Dodaj komentarz

Filed under logika, Wygoda, XX wiek

Ludwig Wittgenstein w Krakowie

Kraków i rozwój filozofii analitycznej

Ludwig Wittgenstein 1910 (Wikimedia, domena publiczna)

Ludwig Wittgenstein w roku 1910 (Wikimedia, domena publiczna)

Ludwig Wittgenstein – jeden z najważniejszych filozofów analitycznych XX wieku miał w swym  życiorysie interesujący epizod związany z Krakowem. O sprawie wiedzą doskonale pasjonaci filozofii Wittgensteina, ale z pewnością warto przypomnieć ją szerszemu kręgowi zainteresowanych. Warto też uporządkować krążące w różnych miejscach informacje, nie zawsze spójne ze sobą.

Okazja jest ważka, ponieważ w tym roku mija dokładnie 100 rocznica pobytu tego filozofa w mieście nad Wisłą. Historia mogła by zakrawać na historyczną błahostkę gdyby nie to, że wówczas zaczęły powstawać podstawy najsłynniejszego dzieła Wittgensteina – Tractatus logico-philosophicus (1922).

Pobyt Wittgensteina w Krakowie związany jest z wybuchem I wojny światowej. Już 7 sierpnia 1914 r. zaciągnął się na ochotnika do wojska. Biografowie zgodnie twierdzą, że powodem zaciągnięcia się do wojska nie były motywy patriotyczne, ale chęć przeżycia jakiś przełomowych, fatalistycznych wydarzeń. Z tym wydarzeniem wiąże się początek działalności pamiętnikarskiej wybitnego filozofa. Jako pierwszy wpis, pod datą 9 sierpnia 1914 r. odnoszący się do wydarzeń sprzed dwóch dni (7.08.1914) głosi:

„zostałem […] przydzielony do 2 Regimentu Artylerii Fortecznej w Krakowie”

W ten sposób 19 sierpnia Wittgenstein znalazł się w Festung Krakau w mieście zmienionym w drugą co do wielkości fortecę c.k. monarchii. Pojawił się tu nie jako filozof, a żołnierz-ochotnik Mährisch-Galizisches Festungsartillerie Regiment „Freiherr von Beschi“ Nr. 2 (FsAR2) (zob. awers i rewers karty mobilizacyjnej). Zamiast filozofii główną rolę odgrywać miały śmiercionośne działa i karabiny maszynowe…

Wittgenstein od 14 sierpnia służył w specjalnym oddziale na kanonierce S.M.S. Goplana jako operator reflektora. Goplana była adaptowanym (opancerzonym i uzbrojonym) statkiem pasażerskim (tu znajdziecie więcej informacji o statku).

 

Goplana z załogą (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Goplana z załogą (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Służył więc w noszącej dumną nazwę Cesarsko-królewskiej Flotylli Wiślanej (K.u.k. Weichselflottille).

Goplana i dwa inne statki zacumowane pod Wawelem (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Goplana i dwa inne statki zacumowane pod Wawelem (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Trawił czas na patrolach Wisły (zapuszczając się w okolice Sandomierza). Uciążliwości życia wśród prostych żołnierzy oraz … trudy patroli skłaniały Wittgensteina do pisania pamiętników, które podzielił na część filozoficzną oraz sekretną (kodowaną). Rozmyślania i pisanie stały się dla niego rodzajem ucieczki od przygnębiającej rzeczywistości frontowej, nie było jednak łatwo je spisywać pośród różnych przeciwności. W sierpniu front zbliżył się w okolice patrolowane przez Goplanę i załoga przeżywała wiele ciężkich chwil.

Cesarsko-królewska Flotylla Wiślana pod Wawelem w 1915 r.

Cesarsko-królewska Flotylla Wiślana pod Wawelem w 1915 r.

Po kilku miesiącach nastąpił zwrot we frontowej rutynie, który tak opisuje W. Sady:

„W grudniu los uwolnił go od towarzystwa „tej kupy kanalii”, jak w zapiskach określał prostych żołnierzy: odkrywszy jego wykształcenie matematyczne przeniesiono go do pracy w warsztatach artyleryjskich w Krakowie.”

Zmiana ta – według pamiętników filozofa – nastąpiła 9 grudnia 1914 r. Była ona pełni uzasadniona – Wittgenstein posiadał bowiem wyższe wykształcenie techniczne, które zdobył na słynnej politechnice w Charlottenburgu (obecnie Berlin) oraz na uniwersytecie w Manchesterze. W związku z pracą w charakterze inżyniera Wittgenstein otrzymał własny pokój (nie ma jednak żadnych bliższych informacji na ten temat), dający lepsze możliwości pracy intelektualnej, ale nowa praca absorbowała go bardziej od służby na statku i nie dawała już tyle okazji do filozoficznych rozważań. Wkrótce Wittgenstein został adiutantem Oskara Gürtha i pochłaniała go praca biurowa.

Dość powiedzieć, że po trudach życia na statku wojskowym w zachwyt wprawiła go sama możliwość spania w normalnym łóżku we własnym pokoju. Dzięki temu zbliżający się front i zima nie były już dla niego tak straszne. Warto nadmienić, że podczas służby na „Goplanie” powstały fragmenty, które weszły bez większych zmian do późniejszego Traktatu (np. rozważania o mechanice (6.341-6.343).

Rozmowa o Principiach Russella w Festung Krakau

Z frontu i z Krakowa Wittgenstein korespondował ze słynnymi literatami i myślicielami. Zachowała się nawet korespondencja z Russellem. Co zaskakujące brytyjski filozof polecił Wittgensteinowi spotkanie z pewnym krakowskim intelektualistą. Zmiana zajęcia ułatwiła Wittgensteinowi to spotkanie, którego zresztą był bardzo ciekaw.

Cytuję fragment listu Russella za J. Bremerem (s. 14):

Jeśli masz na to czas, to powinieneś w Krakowie odwiedzić samotnego, starego logika – Szczepańska 11. Studiował on Principia Mathematica a prawdopodobnie nie zna nikogo, kto zajmuje się nowoczesną logiką. Sprawi mu to wielką radość, jeśli będzie cię mógł zobaczyć.

Jak widać ówczesny Kraków mimo wojennych warunków przedstawiał interesujący pejzaż filozoficzny. Wspomniany przez Russella „stary logik” – Michał Dziewicki – był lektorem języka angielskiego na UJ oraz filozofem, pisarzem i tłumaczem. Bliższe informacje o tej postaci znaleźć można w cytowanej pracy Bremera. Niestety niewiele wiadomo o temacie rozmów myślicieli.

Rosjanie się wycofują, Wittgenstein wyjeżdża na front

Warto wspomnieć, że Wittgenstein doznał w Krakowie wypadku – naprawiana armata została rozerwana raniąc go (zdjęcie armaty znajduje się w Wittgenstein Archive Cambridge nr 0526). W maju 1915 r. ofensywa na froncie wschodnim odepchnęła wojska rosyjskie daleko na wschód. W wyniku tego Wittgenstein został przeniesiony wraz z warsztatami do Sokala. 21 marca 1916 r. formalnie otrzymał nowy przydział wojskowy do k.u.k. Feldkanonenregiment. Na tym definitywnie kończy się opowieść o krakowskim epizodzie słynnego filozofa. Z zachowanych dokumentów wojskowych dowiedzieć się można wielu szczegółów o Wittgensteinie, jak choćby tego, że mierzył 169 cm. W innym dokumencie z roku 1918 wpisano krótką charakterystykę: „bardzo inteligentny (sehr intelligent)”, dobry kompan (guter Kamerad) ale podkreślono to, że jest „wspaniale waleczny (hervorragend tapfer)” .

Goplana pod Wawelem, w sercu Festung Krakau (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Goplana pod Wawelem, w sercu Festung Krakau (C) http://ub.meduniwien.ac.at

Niewiele wiadomo o dokładnych miejscach pobytu Wittgensteina w Krakowie. Swój adres określił jako „K. u. K. Artillerie der Festung Krakau, Autodetachment “Oblt Gürth” Feldpost No 186”. Zatem były to jakieś warsztaty samochodowe.  Czy możliwe by chodziło o warsztaty w Celestacie przy ul. Lubicz?

Jeszcze jedne, mniej znane warsztaty - krakowski Celestat zamieniony na warsztaty twierdzy Kraków. Czy w tych warsztatach samochodowych mógł służyć przez pewien czas LW? (C) fotopolska.eu

Jeszcze jedne, mniej znane warsztaty – krakowski Celestat zamieniony na warsztaty twierdzy Kraków. Czy w tych warsztatach samochodowych mógł służyć przez pewien czas LW? (C) fotopolska.eu

Korespondencja Dziewickiego z 7 czerwca 1915 r. kierowana była natomiast na adres „Militär-Ingenieur, Fabryka Zeleneskiego/Zielienewski Grzegórzki” co wskazuje na nieistniejącą już słynną fabrykę Zieleniewskiego (zob. miejsce i pozostałości fabryki).

Fabryka Zieleniewskiego w Krakowie, rok 1928 (w czasie I wojny warsztaty twierdzy). Dzięki uprzejmości Narodowego Archiwum Cyfrowego (C) nac.gov.pl

Fabryka Zieleniewskiego w Krakowie, rok 1928 (w czasie I wojny warsztaty twierdzy). Dzięki uprzejmości Narodowego Archiwum Cyfrowego (C) nac.gov.pl

Źródła:

  1. Militärlaufbahn Ludwig Wittgenstein (KA, PERS GBBL WIEN 1889 KT. 1257) – Austriackie Archiwum Państwowe.
  2. Ludwig Wittgenstein, Tractatus logico-philosophicus (1922). Wersja elektroniczna z Projektu Gutenberg: http://www.gutenberg.org/files/5740/5740-pdf.pdf
  3. Ludwig Wittgenstein, Dzienniki 1914-1916, tłum. M. Poręba, Wydawnictwo Spacja, Warszawa 1999.
  4. Korespondencja Frege-Wittgenstein (Deutsch/English).
  5. Korespondencja Ludwiga von Fickera w tym korespondencja z L. Wittgensteinem (Deutsch).

Literatura:

  1. Wojciech Sady, Wittgenstein: Życie 1889-1918 (tekst powstał z połączenia rozdziału książki: Wojciech Sady, Wittgenstein. Życie i dzieło, Daimonion, Lublin 1993 i tekstów z Wprowadzenia do: Ludwig Wittgenstein, Uwagi o religii i etyce, Znak, Kraków 1995).
  2. Wittgnestein’s Chronology.
  3. Józef Bremer, Ludwig Wittgenstein – Michał Dziewicki, czyli „genialny młody człowiek” spotyka „miłego starszego pana” [w:] Ludwig Wittgenstein : „przydzielony do Krakowa” = „Krakau zugeteilt”, red. Józef Bremer, Josef Rothhaupt, Wyższa Szkoła Filozoficzno-Pedagogiczna Ignatianum – Wydawnictwo WAM, Kraków  2009.
  4. Wittgenstein’s Tractatus: History and Interpretation, red. Peter Sullivan,Michael Potter (frgm. zob. na Google Books).

 

ResearchBlogging.org

Michael Potter (2013). Wittgenstein’s pre-Tractatus manuscripts: a new apparaisal Wittgenstein’s Tractatus: History and Interpretation, 13-39 DOI: 10.1093/acprof:oso/9780199665785.003.0002

Dodaj komentarz

Filed under filozofia analityczna, XX wiek

Wspominki filozoficzne 1914: ks. Franciszek Gabryl

Dzień zaduszny, to dobra okazja aby wspomnieć zmarłych. Tym razem sięgnijmy pamięcią wiek wstecz, do burzliwego roku 1914. Warto przypomnieć ważną postać dla rozwoju polskiej filozofii neotomistycznej – ks. Franciszka Gabryla (ur. 1866).

6 stycznia 1914 roku zmarł nagle ks. F. Gabryl – były poseł na Sejm Krajowy (galicyjski), dziekan Wydziału Teologicznego, później rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Gabryl niekiedy uznawany jest za przedstawiciela tradycyjnych ujęć tomistycznych, bardziej adekwatne jest jednak uznanie go za przedstawiciela neotomizmu lowańskiego. Oto nekrolog z jednego z dzienników.

Gabryl-Gazeta_Kielecka_10.01.1914_s_4

Gabryl był jednym z najważniejszych odnowicieli tomizmu na ziemiach polskich. Interesująca jest jego filozofia przyrody, nosząca wyraźne wpływy wspomnianego neotomizmu lowańskiego.  Do dziś wspomniany jest na łamach literatury jako autor pierwszego nowoczesnego podręcznika metafizyki tomistycznej oraz twórcę ośrodka krakowskiego. Często cytowane jest również inne jego dzieło: Polska filozofia religijna w wieku XIX, Warszawa 1914; niestety już w czasie publikacji spotkało się ono z silną krytyką metodologiczną.

Gabryl z pewnością był osobą o charakterze polemicznym – polemizował w wielu kwestiach, w tym związanych z kwestiami na pograniczu nauki i wiary. Jako interesującą przestrogę odnośnie relacji filozofia-nauka warto wspomnieć o losie, jaki spotkał wielkie dzieło Gabryla: Filozofia przyrody (Kraków 1910) wydane przy wsparciu Akademii Umiejętności. Powstawało ono w chwili, gdy na gruncie fizyki rozgrywała się dwie wielkie rewolucje: relatywistyczna i kwantowa. Gabryl ujął w swym podręczniku jednak tylko „bezpieczny” obraz fizyki schyłku XIX wieku. Niestety już w chwili publikacji treść tego dzieła stała się mocno nieaktualna z racji gwałtownego postępu na gruncie fizyki. Tak więc ta próba neoscholastycznej reinterpretacji nauk przyrodniczych okazała się fatalnie przedwczesna.

Tak o Gabrylu wypowiedział się jego następca ks. Konstanty Michalski (K. Michalski, Stanowisko księdza Gabryla w ruchu neoscholastycznym, „Ateneum Kapłańskie”, t. 13 (1917), s. 46-56):

„[…] ks. Gabryl był u nas najlepszym znawcą i wyznawcą myśli neoscholastycznej. Poznawszy ją u samych źródeł przez własne studya analityczne nad Arystotelesem, rozwijał w swych dziełach wszystkie jej działy na bogatem tle całego współczesnego ruchu filozoficznego i naukowego. Inicyatorem, ani umysłem twórczym nie był, był jednak doskonałym systematykiem, zbliżał i godził istniejące już w obozie scholastycznym kierunki. Na ogólny zagraniczny ruch neoscholastyczny nie oddziałał, pisząc wyłącznie po polsku, ale ograniczenie to było konieczne, gdyż u nas dla neoscholastyki było niemal wszystko do zrobienia. On zrobił wszystko, zdziałał to, na co zagranicą składa się praca całych organizacyi, zrobił więcej, gdyż odtwarzał nadto obraz historyczny filozofii polskiej, i znowu tutaj zaledwie dwóch czy trzech badaczy zdołało mu dorównać, czy nawet go przewyższyć. W tak wszechstronnej produkcji musiały zajść pewne niedostatki”.

W każdym razie z pewnością Gabryl propagował skutecznie w Krakowie idee Merciera. Ceniony był za erudycję oraz jasność wykładu koncepcji filozoficznych. Należy podkreślić, że trudno sobie wyobrazić bez niego odrodzenie myśli neoscholastycznej w Krakowie. Wychował on pokolenie księży, którzy przekazali później zainteresowanie neotomizmem Karolowi Wojtyle, a ten z kolei zainteresował tym nurtem krakowskich fizyków. Neoscholastyka nie zdominowała nigdy ośrodka krakowskiego, ale w różnych formach współtworzyła filozoficzny pejzaż. Na pewno wiele w tym zasług F. Gabyla – warto zatem przypominać tę postać, nawet jeśli nie zgadzamy się z tą filozofią.

Post scriptum

1. ks. Franciszek Gabryl mieszkał przy ul. Juliana Dunajewskiego nr 2 (Spis ludności miasta Krakowa z r. 1910, Dz. IV, T.5., l. 1799). Oczekując na tramwaj na przystanku „Bagatela” w kierunku Filharmonii wspomnijcie o zapomnianym dziś nieco filozofie, który mieszkał tu przed wiekiem…


2. Grób ks. F. Gabryla znajduje się na Cmentarzu Rakowickim, w kwaterze AD (rząd północny, po lewej od Bujaków). Kwatera ta znajduje się niedaleko od przystanku tramwajowego „Cmentarz Rakowicki”.

Dla zainteresowanych:

Dodaj komentarz

Filed under Dunajewskiego, filozofia przyrody, neoscholastyka, XIX wiek, XX wiek

Naukowy Instytut Katolicki – czyli filozofia chrześcijańska w ofensywie

Dziś kilka słów o interesującej, choć zapomnianej już instytucji przedwojennego Krakowa, jaką była Naukowy Instytut Katolicki (zwany w skrócie NIK).

https://i0.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/31/Konstanty_Michalski.png/218px-Konstanty_Michalski.png

ks. prof. Konstanty Michalski

Inicjatorem powstania instytutu, kierownikiem i jego „ojcem ideowym” był słynny filozof i historyk filozofii ks. prof. Konstanty Michalski CM (1879-1947). Zalążkiem tej instytucji stało się kółko samokształceniowe młodzieży kresowej, zbierające się przy ul. Wolskiej 32 w domu Józefy Kruszyńskiej, nauczycielki z Kresów osiadłej w Krakowie. To właśnie ona zapisała w testamencie swoją kamienicę dla Towarzystwa Naukowego Instytutu Katolickiego, tworzonego głównie przez profesorów UJ.

NIK powołany został do istnienia 1 czerwca 1925 r. przez kard. Adama Stefana Sapiehę. Instytucja ta miała za zadanie rozwój myśli chrześcijańskiej, w tym filozofii. Ważną częścią jej działalności była biblioteka, która służyć miała rozwojowi myśli chrześcijańskiej.

Przed wojną Instytut zgromadził sporą bibliotekę liczącą 11000 wolumenów. Jej założycielem i fundatorem był Stanisław Henryk Badeni (1877-1943). Więcej o tej interesującej i zasłużonej postaci można przeczytać na łamach Cracovia Leopolis.
I dziś na Pijarskiej 7 znajdziecie bibliotekę, ale to zupełnie inna historia. Księgozbiór składał się z dwóch części: pierwsza Biblioteka im. Józefy Kruszyńskiej zawierała publikacje z zakresu teologii, filozofii i sztuki sakralnej (wydane po I wojnie światowej). Druga część  tzw. Biblioteka Radziechowska – dar S.H. Badeniego obejmowała wiele starych publikacji, niestety zbiór ten został przetrzebiony podczas okupacji, a jego pozostałości znajdują się od 1960 r. w zbiorach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

Instytut znalazł swą siedzibę w narożnym budynku ul. Sławkowska 32/Pijarska 7. Dobre wyobrażenie o ówczesnej działalności daje reprodukowany poniżej artykuł z krakowskiego Czasu nr 36 z 6 lutego 1938 r., s. 9.

Naukowy Instytut Katolicki w Krakowie-Czas nr 36 dn 6 lutego 1938

Ważną częścią działalności były wspomniane w artykule odczyty, które cieszyły się na tyle dużą popularnością, że pozwalało pokrywać koszty ich organizacji.

Wśród interesujących inicjatyw krakowskiego NIK była zorganizowana przez Michalskiego w roku 1936 konferencja poświęcona stosunkowi filozofii neotomistycznej do logiki matematycznej. Stała się ona początkiem Koła Krakowskiego, niezwykle interesującego spotkania nowoczesnej logiki i filozofii neoscholastycznej, ale to temat na inną opowieść.

W każdym razie krakowski NIK był próbą popularyzacji i rozwoju filozofii chrześcijańskiej – była to największa zorganizowana ofensywa myśli katolickiej, jaką oglądał Kraków do wybuchu II wojny światowej. Warto zapoznać się z  fragmentami artykułu K. Michalskiego o Naukowym Instytucie Katolickim (Głos Narodu, 1928, nr 301, s. 2). Najpierw interesujące rozważania o relacji nauki i wiary:

Michalski-NIK_1928_a

Następnie kilka interesujących uwag o roli filozofii chrześcijańskiej w nowoczesnym świecie. Szczególnie interesujący jest naszkicowany aktualny kontekst polityczno-społeczny okresu międzywojennego oraz wyraźnie akcentowany powrót do metafizyki (po skrajnie antymetafizycznym pozytywizmie).

Michalski-NIK_1928_b

Na zakończenie natomiast kilka uwag Michalskiego o roli filozofii w życiu Kościoła, warto zwrócić uwagę na scjentystyczny rys postawy słynnego krakowskiego mediewisty.

Michalski-NIK_1928_c

* * *

Niestety Naukowy Instytut Katolicki został zamknięty przez niemieckiego okupanta na mocy rozporządzenia z 20 lipca 1940 r. Po wojnie nowe władze z sowieckiego nadania niechętnie widziały tego rodzaju inicjatywy, widząc w nich żywotne nurty intelektualizmu katolickiego. Jednak po wielu perypetiach dziejowych do kamienicy kilka lat temu powróciła nauka uprawiana pod katolickim szyldem – teraz jako Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Jest to siedziba Instytutu… ale jest to Instytut Historii Sztuki i Kultury UPJPII. Filozofia jednak tam od czasu do czasu gości i to nie zawsze w formie wykładów dla adeptów historii sztuki… Tradycje są więc podtrzymywane!

Pierwsza siedziba NIK (dawna ul. Wolska 32).

Druga siedziba przy ul. Sławkowskiej/Pijarskiej, w której na piętrze znajdował się cenny księgozbiór.


PS. Zdigitalizowane materiały pochodzą z Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej oraz z Wikipedii.

Dodaj komentarz

Filed under neoscholastyka, Pijarska, Sławkowska, Wolska (Piłsudskiego), XX wiek

650 rocznica powołania Studium Generale – fundamentu krakowskiej filozofii

Obchodzimy dziś jedną z najważniejszych dla polskiej filozofii rocznic. 12 maja 1364 r. z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego założono w Krakowie Akademię, która zwana była Studium Generale. Dlaczego ta rocznica jest tak ważna? Sądzę, że zadecydowała ona o tym, że Kraków stał się miastem filozofów – od przeszło 650 lat nieprzerwanie działają pod Wawelem kolejne pokolenia filozofów. Choć upłynęło już tyle wody w Wiśle i przebrzmiało tak wiele pomysłów na uprawianie filozofii, to Kraków wciąż przyciąga coraz to nowych miłośników mądrości.

Wykład uniwersytecki w XVI wieku (fot. Wikipedia)

O tym, że dla rozwoju nauk, a filozofii w szczególności fundacja akademii miała kluczowe znaczenie przekonuje nas fragment supliki kierowanej przez króla do papieża Urbana V rezydującego w Awinionie:

„Z powodu wielkiej odległości innych wszechnic o przeszło 40 dni drogi, nauka w tych krajach jest upośledzona, a liczni szlachetni klerycy z Polski, jedni schwytani, inni uwięzieni, zmarli lub umierają w niewoli”

Papież rychło przychylił się do prośby, a symboliczna data 12 maja 1364 r. związana jest z wystawieniem królewskich przywilejów organizujących uczelnię i stwarzającymi podstawę jej bytu materialnego. Nauka rozpoczęła się dopiero w roku 1367 na trzech wydziałach: sztuk wyzwolonych (1 katedra), medycyny (2 katedry) oraz prawa (8 katedr). Swoistym ewenementem było to, że wydział prawa posiadał aż 5 katedr prawa rzymskiego (cywilnego), co wskazuje na prawniczy charakter Studium Generale. Co ciekawe ta prawnicza orientacja wydała po kilkudziesięciu latach wybitnych myślicieli takich jak Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic.

Wzorem dla Studium Generale stał się uniwersytet boloński, choć nie było to dokładne naśladowanie pierwowzoru. Najciekawsze zapewne jest dziś to, że rektor wybierany był spośród studentów. Inną ciekawostką – niestety nieco smutną – było to, że Mistrz wydziału Artium wykładał dla największej liczby studentów, a otrzymywał najniższe uposażenie spośród uczonych uniwersyteckich (filozof otrzymywał 10 grzywien srebra, czyli ok. 1,9kg; medycy otrzymywali po 20 grzywien srebra, natomiast prawnicy dostawali aż 40 grzywien srebra!). Niestety już od samego początku honoraria dla filozofów były najmniej szczodre…

O początkach pierwszego polskiego uniwersytetu wiemy stosunkowo niewiele. Niepewna jest choćby lokalizacja: zapewne część zajęć odbywała się na wzgórzu Wawelskim (in castro Cracoviensi seu in universitate studii), inne hipotezy mówią o tym że filozofii uczono w szkole przy kościele Mariackim.

Tablica pamiątkowa przy pl. Wolnica nr 11 (fot. A. Kobos, Zwoje)

Budynki uniwersyteckie zaczęto budować za życia króla na  Kazimierzu, w okolicy dzisiejszego placu Wolnica. Na jednej z narożnych kamienic (nr 11, przylegająca do ul. Bocheńskiej) znaleźć można wysoko umieszczoną tablicę informującą o odnalezieniu w roku 1868 w tym miejscu reliktów budynków uniwersyteckich. To tyle co pozostało po pierwotnym założeniu, co do którego są duże wątpliwości, że spełniało kiedykolwiek funkcję uniwersytecką.

Filozofia – jak w każdym uniwersytecie średniowiecznym – stanowiła podstawę nauczania. Nauczana była na wydziale sztuk wyzwolonych (Artes Liberales), którego ukończenie otwierało drogi dalszej kariery uniwersyteckiej. Filozofia w ramach średniowiecznych uniwersytetów spełniała więc rolę propedeutyki nauk. Tak więc każdy uczony, musiał być filozofem! Czyż nie były to złote czasy filozofii?!

Swoisty program rozwoju kulturowo-intelektualnego Polski, któremu miał służyć uniwersytet, zawarty został w doskonale znanym fragmencie dokumentu Kazimierzowskiego. Przeczytajmy go raz jeszcze, zwracając uwagę na wskazywaną rolę uniwersytetu:

„[…] w mieście naszym Krakowie wyznaczyć i urządzić miejsce, w którym by studium generale w każdym dozwolonym wydziale kwitnęło […]. Niechże więc tam będzie nauk przemożnych perła, aby wydawała męże dojrzałością rady znakomite, ozdobą cnót świetne i w różnych umiejętnościach biegłe. Niechaj otworzy się orzeźwiające źródło, a z jego pełności niech czerpią wszyscy naukami napoić się pragnący. Niechże do tego miasta Krakowa zjeżdżają się swobodnie i bezpiecznie wszyscy mieszkańcy królestwa naszego i krajów przyległych, ale i inni ze wszystkich stron świata” (cyt za: F. Kiryk, Nauk przemożnych perła, Krajowa Agencja Wydawnicza, Kraków 1986).

Uniwersytet miał w zamyśle średniowiecznych teoretyków państwa odgrywał bowiem trudną do przecenienia rolę. Uniwersytet stanowił bowiem w państwie trzecią – obok stanu królewskiego (regnum) oraz stanu kapłańskiego (sacerdotum) – władzę i trzeci filar elity średniowiecznego społeczeństwa. Nie dziwi w tym kontekście, że władcę odmawiającego prawa istnienia studium uważali teoretycy za tyrana. Fundacja uniwersytetu w Krakowie stanowiła więc istotny skok cywilizacyjny ówczesnej Polski, co więcej w tej części Europy był to dopiero drugi ośrodek naukowy (po uniwersytecie cesarskim w Pradze założonym w 1347 r.).

Historycy zgodnie wskazują, że powstanie uniwersytetu nie było wyrazem rozwoju lokalnej tradycji naukowej, stanowiło raczej wynik zewnętrznych, pozanaukowych potrzeb. Trzeba więc i z tego punktu widzenia docenić dalekowzroczność naszej ówczesnej władzy, która potrafiła dostrzec takie potrzeby.

Odnośnie kształtu filozofii uprawianej w Studium Generale wciąż wiemy bardzo niewiele. Zaskakujące jest to, że choć uniwersytet kazimierzowski działał tylko do 1370 roku i w zakresie filozofii wypromował tylko 6 (słownie: sześciu) magistrów, to zbudował on w Krakowie silną tradycję naukową (ciekawe co na to zwolennicy współczesnego „uniwersytetu” masowego). Odwołano się do niej po kilkunastu latach, tworząc z inicjatywy św. Jadwigi nowe, solidne podstawy dla funkcjonowania Akademii Krakowskiej, która bez przerw działa już do dnia dzisiejszego.

*  *  *

A z okazji trwających już w najlepsze w Krakowie juvenaliów dla wszystkich studentów (nie tylko filozofii) zamieszczam fragment przemówienia Stanisława ze Skarbimierza o dawnych problemach studentów zaczerpniętych z mowy zatytułowanej Sermo ad clerum:

„Zatem, najdrożsi, chciejcie zbliżać się do Studium nie jak włóczędzy, uchylający się od wpisu, nie jak lubieżni, ścigający zmysłowe popędy, nie jak zawzięci burzyciele Uniwersytetu, nie jak rozproszeni tam i tu fałszywcy, nie jak dumni, mało poważający magistrów i innych, nie jak nie oddający magistrom należnej im opłaty szalbierze, nie jak uparci, nie wypełniający nakazów rektora, nie jak występni skandaliści, obcujący z Żydami w niedopuszczalnych wypadkach, nie jak Żydów albo innych ludzi bez powodu i bez prawa krzywdzący lub unikający, nie jak pyszni, chwalący się głupio gałęzią rodu, którzy nie przystępują do studium z twarzą i sercem, słowem i czynem. Niech życie będzie zgodne ze słowami, a nauka z obyczajami, a także: tak powinien żyć zbliżający się ku Bogu i ku wam samym, żebyście byli z nim jednym przez łaskę, tak jak on sam jednym jest z Ojcem ze względu na naturę (De summa Trinitate c. II)”

 

Literatura:

 

 

 

Dodaj komentarz

Filed under Plac Wolnica, scholastyka, Wawel, XIV wiek, średniowiecze

Mikołaja Reja przemyślenia o życiu poczciwym

Dziś mija dokładnie 509 rocznica urodzin Mikołaja Reja z Nagłowic (1505-1569) – znanego pisarza i poety,  tłumacza i działacza religijnego. Z Krakowem Rej zapoznał się podczas studiów uniwersyteckich.  Wiadomo, że zapisał się na studia 5 maja  1518 r. i mieszkał w Bursie Jerozolimskiej, choć studia te nie trwały dłużej niż rok. P. Jaroszyński w opracowaniu poświęconym Rejowi próbował nieco rozwiać mit ulubiony przez wszystkich uczniów, jakoby słynny pisarz był nieukiem: „Obraz Reja jako utalentowanego nieuka jest fałszywy; chociaż w latach  młodzieńczych nie przykładał się do nauki […] to w wieku dojrzałym uzupełnił braki […]” (s. 452).

Rej-Wizerunek_wlasnyDla nas jest natomiast istotne, że w Krakowie w późniejszych latach Rej przebywał wielokrotnie i tu zostały wydane pierwodruki jego znanych dzieł. Sądzę więc, że można i tą postać powiązać z filozoficzną kulturą Krakowa, choć treściowo wiążą się one głównie z kulturą szlachecką.

Mikołaj Rej nie był typowym filozofem, słuszniej można by o nim powiedzieć iż był myślicielem humanistycznym. Zapisał się jednak na kartach historii filozofii polskiej jako prekursor refleksji uprawianej w języku polskim i prekursor humanistycznej refleksji etycznej. Przed wiekiem prof. UJ  Stanisław Windakiewicz następująco ocenił twórczość Reja, który tworzyć miał swe największe dzieła „na pół filozofując, na pół się bawiąc” (s. 11).

Do najważniejszych dzieł historycy filozofii zaliczają Wizerunek własny żywota człowieka poczciwego (1558) inspirowany Zodiacus vitae włoskiego poety Palingeniusa oraz Zwierciadło albo kształt w którym każdy stan swym sprawom przypatrzeć się może (1568) zawierający Żywot człowieka poczciwego. Warto wspomnieć, że w ostatnich stu latach ocena znaczenia Reja dla rozwoju filozofii polskiej bywała skrajna: od przecenienia (Brückner) po niedowartościowanie znaczenia (Wąsik).

Rej_ZwierciadloReja interesowały przede wszystkim zagadnienia etyczne, stawiając cnotę za podstawę szlachectwa (a nie urodzenie). Cnota według Reja jest najdroższym skarbem człowieka, nadaje ona wartość życiu ludzkiemu. Wśród cnot za najważniejszą uważał sprawiedliwość, która pozwala na realizowanie mądrości życiowej. Przeszkodą dla cnoty miały być różnorakie namiętności cielesne, stąd metafora opanowania ciała jako ujeżdżania rumaka. Trzeba dodać, że myśl Reja pozostawała pod silnym wpływem kalwinizmu.

Reja zajmowała też problematyka dydaktyczna – nakreślił całościowy wzór osobowy szlachcica, udzielał również bardzo szczegółowych rad obejmujących całe życie (pisał m.in. o tym jak karmić dzieci, jak wychowywać młodzież, o przyjaźni, o starości). Ideałem życia dla Reja było życie spokojne, w kręgu rodzinnym, kształtowane umiarem i umiłowaniem wolności. Można powiedzieć, że jest on pierwszym polskim myślicielem propagującym kult swojskości – co ciekawe w kontekście filozofii humanistycznej. Można by się pokusić o zbadanie, w jakim stopniu zarysowany przez Reja ideał życia stał się wyidealizowanym obrazem życia polskiej szlachty, a później ziemiaństwa.

Rej_1555Po krótkiej charakterystyce poglądów Reja przytoczmy tu jeszcze słowa Winadkieiwcza o zachowanych portretach:

„Zazwyczaj jednak dodawał do dzieł swój portret, wykonany w drzeworycie, dosyć niezgrabnym rylcem. Wygląda z niego silny i barczysty mężczyzna, o wielkiej, brzydkiej, omal nie kwadratowej twarzy. Nos i policzki poeta miał, jak Eulenspiegel, grube i nadmiernie rozwinięte. Tylko oczy poczciwie i mądrze patrzą i czoło dosyć wysokie. Portretów tych mamy dwa. Wcześniejszy został w 50 roku zdjęty, jest en face, a pod nim czytamy epigram drukarza, zaczynający się od słów: „Vlixes był niecudny” . Późniejszy w Źwierciadle wyobraża go z półprofilu, w 62 roku życia. Postać jeszcze okazalsza, w tej pozie znacznie przyjemniej się przedstawia. Przez kilkanaście lat, w czasie których powstał Wizerunek i Żywot, spoważniała widocznie i wypiękniała twarz poety. Miasto [tj. zamiast] grubych kształtów widzimy teraz rysy ściągnięte, niesłychany spokój i pewność w wyrazie twarzy i oczy prawdziwie bystre i myślące. Wreszcie na tym portrecie zaznaczono już wieniec laurowy, oplatający lekką gałązką renesansowy aksamitny toczek” (s. 14).

Rej_1567Miejscem, które wiąże się w Krakowie szczególnie z Rejem jest ulica Grodzka. W miejscu dzisiejszej kamienicy nr 60 w XVI wieku znajdował się dwór Odrowążów, który wynajmował Rej podczas swego pobytu w Krakowie w latach 1541-1569. Zatem wspomniany myśliciel związany był z Krakowem łącznie przez prawie trzy dekady – z pewnością niemało, aby zapisać się w dziejach kultury Krakowa. Dodajmy jeszcze, że Trzycieski tak wspominał Reja:

 „tu do Krakowskiej Ziemie barzo go zawżdy przyrodzenie ciągnęło dla dworu, bez którego być nie mógł”.

Na zakończenie opowieści o M. Reju nie sposób nie wspomnieć, że dziś w dobie dominacji języka angielskiego na nowo aktualność zyskują słynne słowa Reja, które – miejmy nadzieję – kojarzyć powinno jeszcze każde dziecko wykształcone w polskiej szkole:

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”.

Literatura:

  1. Wiktor Wąsik, Historia filozofii polskiej, t. 1, PAX Warszawa 1958.
  2. S. Jedynak, Etyka w Polsce. Słownik pisarzy, s. 152-153.
  3. P. Jaroszyński, Rej (Rey) Mikołaj [w:] Encyklopedia Filozofii Polskiej, t. 2, PTTA Lublin 2011, s. 452-453.
  4. S. Windakiewicz, Mikołaj Rej,.

Dodaj komentarz

Filed under etyka, Grodzka, humanizm, renesans

Filozofujący matematyk światowej sławy

W dobiegającym właśnie końca 2013 roku historycy nauki i matematycy wspominali 150 rocznicę urodzin jednego z najwybitniejszych polskich matematyków – Stanisława Zaremby. Oficjalne życiorysy mówią, że urodził się on 3 października 1863 r. w Romanówce, co ciekawe do dziś nie udało się odnaleźć żadnych dokumentów potwierdzających tę informację. Dość jednak dla nas wspomnieć, że sam Zaremba podawał tę datę, więc przyjmijmy, że mieliśmy do czynienia z okrągłą rocznicą.

Stanisław Zaremba (1863-1942)

Stanisław Zaremba związał się z Krakowem wówczas, gdy był już znanym i uznanym matematykiem. Studiował najpierw w Petersburgu, a następnie w Paryżu, gdzie uzyskał doktorat z matematyki w roku 1889. Pracował następnie w szkołach francuskich, do czasu, gdy w 1900 powołany został na Uniwersytet Jagielloński do Krakowa. Od tego momentu życie Zaremby związało się na trwale z Krakowem. (Bliższe informacje biograficzne możecie znaleźć np. tutaj). Zaremba stał się twórcą znanej krakowskiej szkoły matematyki.

Dlaczego poświęcać tutaj uwagę światowej sławy matematykowi? Otóż Zaremba był uczonym, którego można nazwać filozofującym matematykiem. Na pewno dobrze znani są filozofujący fizycy, ale matematycy? Z pewnością można wskazać kilku znanych matematyków, jak choćby Russell i Whitehead, którzy zapisali się na trwale w historii filozofii. Typ refleksji uprawianej przez Zarembę bliższy jest jednak innemu wzorowi, jakim był Henri Poincaré – matematyk, zajmujący się również fizyką i rozwijający swą refleksję na marginesie zainteresowań fizycznych (do podobnej oceny przychyla się również J. Woleński).  Co interesujące, Zaremba – jako jeden z niewielu matematyków – znalazł się nawet na łamach bardzo wybiórczej Encyklopedii Filozofii Polskiej.

Zaremba słynął z dążenia do ścisłości rozumowań matematycznych. Główne jego prace filozoficzne wiążą się z metodologią fizyki i matematyki. Zaremba próbował na swój oryginalny sposób ująć relacje między tymi dwiema dziedzinami. Zainteresowania metodologiczne pchnęły również Zarembę do zainteresowania się teorią względności Alberta Einsteina.

Krakowski matematyk zapisał się w historii jako jeden z krytyków ogólnej teorii względności. Zarzuty stawiane przez Zarembę okazały się w końcu błędne, ale ich odparcie zajęło fizykom kilka lat. Dla nas najważniejsze jest to, że źródłem zarzutów Zaremby były jego przekonania filozoficzne. Przyjmował on bowiem w metodologii fizyki założenia inspirowane mechanicyzmem i specyficznie rozumianym pozytywizmem. Sądził, że wszelkie teorie fizyczne muszą opierać na koncepcjach czasu, przestrzeni i pomiaru zaczerpniętych z mechaniki newtonowskiej. Zaremba jest również interesującym filozofem przyrody, ponieważ jako jeden z pierwszych polskich uczonych zajął się aksjomatyzacją przyrodoznawstwa. W obu kwestiach, tj. stosunku do teorii Einsteina oraz znaczenia aksjomatyzacji fizyki Zaremba polemizował z innym słynnym krakowskim uczonym, astronomem Tadeuszem Banachiewiczem (1882-1954). Zachęcam do zapoznania się z polemicznym artykułem Banachiewicza z roku 1923 pt. Uwagi krytyczne nad rozprawą prof. dr. St. Zaremby: ”Teorja względności wobec faktów stwierdzonych doświadczeniem i spostrzeżeniem„. Trzeba przyznać, że prace Zaremby o teorii względności były najbardziej znanymi w Europie polskimi pracami na ten temat w okresie międzywojennym.

W Krakowie z pobytem Zaremby związać można co najmniej trzy miejsca:

  1. ul. Biskupia 5, gdzie mieszkał na początku XX wieku
  2. ul. Szujskiego 1, gdzie mieszkał około 1910 r.
  3. ul. Żytnia 6, gdzie mieszkał w okresie międzywojennym (niestety budynek już nie istnieje).


Ostatnie z miejsc znajdowało się niegdyś w uroczych przedmieściach, włączonych następnie do Krakowa jako dzielnica Warszawskie. Niestety ta urokliwa okolica została dziś zeszpecona ulicą Opolską wraz z wielką etakadą, w cieniu której znajduje się dziś zaciszna niegdyś ulica Żytnia.

Bibliografię polskich prac Zaremby dostępnych w sieci znajdziecie w katalogu HINT.

Dodaj komentarz

Filed under Biskupia, filozofia nauki, pozytywizm, Szujskiego, XIX wiek, XX wiek, Żytnia